rozwiń filtry »

Wyszukiwanie publikacji

Testy

mar
12

Recenzja Ghost Recon: Wildlands - taktycznego sandboxu od Ubisoft Paris

12.03.2017 14:45, dodał: Benek
Ocena:

Ubisoft po raz kolejny wzięło się za stworzenie ciekawej gry z otwartym światem. Nie uniknięto irytujących błędów, ale zabawa (zwłaszcza ze znajomymi) daje dużo frajdy!

No i stało się. Doczekaliśmy się kolejnej gry sygnowanej nazwiskiem Toma Clancy'ego, amerykańskiego autora powieści sensacyjnych. Tom Clancy's Ghost Recon: Wildlands jest jednak grą zupełnie inną niż wszystkie. Porzuca ona realizm na rzecz intensywnej zabawy w stylu arcade oraz zamienia niewielkie, zamknięte lokacje na ogromny, piękny, sandboksowy, ale niestety dość sterylny świat. Możliwość zabawy w cztery osoby w trybie kooperacji daje nieskończone pokłady frajdy, zabawa w pojedynkę jest nieco mniej wciągająca, ale wciąż ciekawa, ale... No właśnie. Nie wszystko wypada idealnie.

Taktyczna rozgrywka znana z serii Ghost Recon, w połączeniu z otwartym światem osadzonym w roku 2019 w Boliwii, w której władza działa pod dyktando narkotykowych bossów z organizacji Santa Blanca - to się przecież musiało udać. W centrum tego wszystkiego my, gracze. Duchy, żołnierze wyszkoleni do zadań specjalnych, zdani wyłącznie na siebie i pomoc lokalnych rebeliantów z grupy Karatis 26. Jednostka zostaje wysłana do południowoamerykańskiego kraju po ataku kartelu na amerykańską ambasadę w La Paz i zabiciu amerykańskiego agenta DEA. Cel jest jasny: dotarcie po trupach pomniejszych watażków do odpowiedzialnego za zamach szefa narkotykowego kartelu, fanatyka religijnego, El Sueno i jego wyeliminowanie.Recenzja Ghost Recon: WildlandsOtwarty świat daje nam spore możliwości w zakresie planowania kolejnych posunięć. Po pierwszym z wielu filmików przerywnikowych, wprowadzających nas w wydarzenia w świecie gry, wrzuceni jesteśmy w wir wydarzeń w jednej z pomniejszych boliwijskich prowincji. Na mapie znajdziemy ich łącznie kilkanaście - każda zarządzana jest przez pomniejszego bossa kartelu, którego wyeliminowanie prowadzi nas pośrednio do spotkania z kolejnym. Zlikwidowanie odpowiedniej ilości oponentów odpowiedzialnych za zarządzanie produkcją, przemytem, indoktrynacją i ochroną w kartelu i wyciągnięcie z nich kluczowych informacji pozwoli nam ostatecznie zmierzyć się z samym El Sueno.Recenzja Ghost Recon: WildlandsJako, że świat gry jest naprawdę ogromny, to pokonujemy go nie tylko na nogach oraz za pomocą punktów szybkiej podróży, ale także dostępnych w grze pojazdów. Razem z członkami 4-osobowej drużyny wsiąść możemy do dowolnego samochodu, pojazdu opancerzonego, łodzi, helikoptera lub samolotu. Dodatkową atrakcją jest możliwość prowadzenia ognia w momencie, gdy zasiadamy na siedzeniu pasażera. Skutkuje to efektownymi rajdami przez posterunki kartelu oraz pełne emocji szturmy na często nieźle bronione bazy Santa Blanca.Recenzja Ghost Recon: WildlandsNa boliwijskich bezdrożach znajdziemy nie tylko rebeliantów i bojowników narkotykowej partyzantki kontrolujących wybrane fragmenty świata gry, ale także patrole rządowych sił UNILAD - dobrze uzbrojonych i gotowych solidnie zaleźć nam za skórę, jeśli stworzymy zbyt dużą zadymę. Cóż, w końcu w Boliwii znaleźliśmy się incognito, poza oficjalnymi ustaleniami głów państw.

Górzyste tereny Boliwii prezentują się tutaj naprawdę zjawiskowo. Ogromny zasięg widzenia i brak jakiegokolwiek instacjonowania pozwalają zanurzyć się w rozgrywkę naprawdę głęboko i przesiąknąć w całości stworzonym przez Ubisoft wirtualnym światem. Mało która gra prezentuje się tak dobrze, jak najnowsza część "Duchów". Po raz kolejny w dużym stopniu do tworzenia realizmu przyczyniła się firma Nvidia, która w Ghost Recon: Wildlands podniosła poprzeczkę na naprawdę wysoki poziom.Recenzja Ghost Recon: WildlandsCienie HBAO+ i efekt okluzji otoczenia na najwyższym poziomie ustawień graficznych prezentują się naprawdę zjawiskowo. Oświetlenie wolumetryczne wydobywające się spomiędzy liści drzew chyba nigdy dotąd nie wyglądało tak dobrze. Prawdę mówiąc nie wiem czy dałoby się odtworzyć je lepiej. Wyobraźcie sobie, że Nvidia zadbała nawet o odpowiednie odwzorowanie... śladów pozostawianych przez pojazdy i pieszych w błocie oraz tego jak pod wpływem kroków poszczególnych postaci ugina się trawa. Tak, Ghost Recon: Wildlands to debiut technologii NVIDIA Turf Effects, która dba o takie właśnie smaczki. To właśnie one decydują o bardzo pozytywnym odbiorze tego, co widać na ekranie. Jest to tym bardziej imponujące, że świat gry jest kolosalny, a zasięg widzenia - ogromny.

Gra obsługuje także technologię Nvidia Ansel, która pozwala na wykonywanie 360-stopniowych zrzutów ekranu w bardzo wysokiej rozdzielczości, a przy tym dowolne ustawienie kamery względem gracza. Świat jest bardzo zróżnicowany, na co mocny nacisk stawiało odpowiedzialne za grę studio Ubisoft Paris - i widać to na każdym kroku. Jeżeli Wasz pecet uciągnie Ghost Recon: Wildlands w detalach Ultra, czeka Was prawdziwa uczta dla oczu.

Pomiędzy wykonywaniem poszczególnych misji linii fabularnej nudzić na pewno się nie będziemy (a przynajmniej na początku przygody z grą), choć trudno napisać o zadaniach pobocznych, że są zróżnicowane, emocjonujące lub przesadnie ciekawe. W wolnych chwilach możemy więc zająć się atakami na konwoje, kradzieżą pojazdów lub przechwytywaniem transportów z zaopatrzeniem i dostarczaniu ich rebeliantom. To właśnie te misje pozwolą nam uzyskać z czasem szersze możliwości wsparcia ze strony Kataris 26 - rebelianci wesprą gracza na jego żądanie nie tylko zwiększoną liczebnością oddziałów na polu walki, ale m.in. także skuteczniejszym ostrzałem moździerzowym. Niestety, jak to bywa w sandboksach, jeśli nie gracie ze znajomymi, z czasem w rozgrywkę wkrada się powtarzalność.Recenzja Ghost Recon: WildlandsZapewne domyślacie się, że do kolejnych bossów narkotykowego podziemia nie jest wcale łatwo dotrzeć. Aby ich odnaleźć należy odnajdywać porozrzucane po prowincjach dokumenty, przesłuchiwać lokalną ludność i dowódców pomniejszych oddziałów kartelu. W świecie gry rozmieszczono całą masę znajdziek, jak to w światach kreowanych przez Ubisoft zazwyczaj bywa. Za ich pomocą odblokujemy także kolejne punkty umiejętności oraz uzyskamy dostęp do nowych broni oraz ich ulepszeń. No właśnie, Ghost Recon: Wildlands w nasze ręce oddaje całkiem spory arsenał zabawek i przydatnych umiejętności.Recenzja Ghost Recon: WildlandsKażdą z kilkunastu dostępnych w grze broni można w dowolny sposób modyfikować i dopasować ją do swojego stylu gry. Tłumiki, podwieszane granatniki, przedłużone lufy, gripy poprawiające celność, a także różnego rodzaju celowniki to tylko wybrane z dość obszernej listy gadżetów mających realny wpływ na zachowanie każdej z broni. W jednym momencie możemy nosić przy sobie dwie bronie główne, broń poboczną oraz dodatkowe akcesoria jak C4 i granaty. System wyposażenia mocno przypomina to, z czym mieliśmy do czynienia w The Division. Sposób prowadzenia wymiany ognia już nie - tutaj strzał w głowę oznacza natychmiastową śmierć oponenta.Recenzja Ghost Recon: WildlandsNa normalnym poziomie trudności nie ma większego znaczenia to, czy preferujemy styl gry "na aferę", czy też bawimy się w skradanki. Powiem więcej: często lepiej jest uprowadzić pojazd opancerzony wyposażony w działko gatlinga i w ten sposób przetrzebić szeregi przeciwnika, niż bawić się w często czasochłonne planowanie misji i odstrzeliwać kolejnych wrogów. Z czasem niestety wpływa to na obniżenie "jakości" gry. Poziom trudności powinien być w tej kwestii moim zdaniem znacznie mocniej wyśrubowany, zwłaszcza, że przeciwnicy rzadko kiedy cechują się przebiegłością na miarę Jamesa Bonda i brakuje im zdolności sprawnego ogarniania pola walki od strony taktycznej. Mówiąc wprost: SI jest bardzo przeciętna.

Wyłącznie od graczy zależy sposób i styl prowadzenia rozgrywki, a także rozwój postaci w kierunku określonej specjalizacji. Otwarty świat gry daje w końcu nieograniczone możliwości planowania kolejnych akcji. Przed każdym z naszych ataków na umocnioną placówkę wroga możemy wykonać wstępny zwiad za pomocą niewielkiego drona i oznaczyć poszczególnych przeciwników. Wybrać powinniśmy w tym momencie także cele priorytetowe, które na naszą komendę, w sposób zsynchronizowany, odstrzelą boty lub nasi znajomi, jeśli gramy oczywiście w trybie kooperacji. Dzięki temu unikniemy niepotrzebnego alarmu.Recenzja Ghost Recon: WildlandsPodobnie jak w The Division, to właśnie możliwość zabawy ze znajomymi stanowi o sile Ghost Recon: Wildlands. Wspólne koordynowanie ataków i infiltracja baz są naprawdę satysfakcjonujące Do otwartej uprzednio przez nas sesji dołączyć się mogą także nieznajome osoby, podobnie jak my możemy wskoczyć do rozgrywki innych graczy, jednak doświadczenia płynące z zabawy z obcymi są - jak zapewne się domyślacie - różne.Recenzja Ghost Recon: WildlandsOczywiście nie mogło się obyć bez niedociągnięć. Fizyka jazdy jest typowo arcade'owa i to jestem w stanie zdzierżyć. Nie mogę jednak pojąć, że samochód z pełną prędkością często jest w stanie przemierzać strome górskie zbocza, nie robiąc sobie absolutnie nic z zastanych po drodze przeszkód postaci kamieni. Nic nie stoi również na przeszkodzie, by pędzić za kierownicą motocyklu po niemal pionowych ścianach, bez ryzyka narażenia życia postaci na szwank. Wydaje mi się, że można to było mocno dopracować.

Inną bardzo irytującą kwestią są strasznie długie czasy wczytywania się gry. Ghost Recon: Wildlands zainstalowałem na dysku SSD, a mimo to pomiędzy odpaleniem gry, a wskoczeniem do rozgrywki mogłem sobie przyrządzić herbatę. Na dokładkę: występuje sporadyczne przenikanie się tekstur, a dwa razy zdarzyło mi się odbyć emocjonującą podróż... pod mapą. Czekamy na stosowne aktualizacje.Recenzja Ghost Recon: WildlandsW Ghost Recon: Wildlands zagrać warto, zwłaszcza, jeśli macie z kim

Ubisoft Paris wywróciło znany nam do tej pory obraz serii Ghost Recon do góry nogami i zrobiło to... nieźle. Ghost Recon: Wildlands jest pełnoprawnym, ciekawym sandboksem, ze wszystkimi pozytywami i negatywami tego typu gier. Z jednej strony mamy ogromne połacie ciekawego świata gry do przemierzenia - świata zdumiewającego piękną grafiką (przy odpowiednio wydajnym sprzęcie) i swoim zróżnicowaniem. Z drugiej, z czasem wykonywane w jego obrębie zadania zaczynają się powtarzać, a jeśli w skład naszej drużyny wchodzą boty rozgrywka może wydawać się momentami nużąca. Przyjemna mechanika rozgrywki i satysfakcjonująco duże możliwości rozwoju postaci i arsenału sprawiają jednak, że przy monitorze chce się spędzać kolejne godziny. Ja z Ghost Recon: Wildlands bawiłem i nadal bawię się świetnie. Jeśli nie oczekujecie produkcji z wielowątkową, złożoną fabułą i kochacie tego typu sandboksy - czeka Was kilkadziesiąt godzin wyśmienitej zabawy. Rewolucji nie ma, ale jest po prostu dobrze!

Mocne strony: Słabe strony:
--
- przepiękna grafika i efekty Nvidia
- wciągająca rozgrywka
- olbrzymi, sandboksowy świat gry
- różnorodność broni i modyfikacji
- emocjonujący tryb kooperacji
- duża ilość znajdziek w świecie gry
- bardzo dobre udźwiękowienie

- powtarzalność rozgrywki
- kiepska fizyka pojazdów
- przeciętna SI przeciwników
- bardzo długi czas wczytywania gry

Ocena Ghost Recon: Wildlands: 75%






Polecane artykuły

Testy

Poradniki

Tagi

 android   apple   ciekawostki   gaming   google   gry   internet   komputery   kosmos   microsoft   mobilne   nauka   polska   samsung   smartfon   smartfony   tablet   technologia   telefony   windows 

Korzystamy z plików cookies i umożliwiamy zamieszczanie ich osobom trzecim. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie.
Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies.