rozwiń filtry »

Wyszukiwanie publikacji

Testy

mar
14

Kingdom Come: Deliverance 1.3 - recenzja po aktualizacji

14.03.2018 18:00, dodał: Maksym Słomski
Ocena:

Kilka dni temu pojawiła się gruntowana aktualizacja do Kingdom Come: Deliverance oznaczona numerem 1.3. Czekaliśmy na nią, by dać drugą szansę Warhorse Studios i móc podzielić się z Wami naszymi wrażeniami na temat tej przełomowej gry. Czy małe studio podołało niezwykle ambitnemu wyzwaniu i faktycznie stworzyło najlepszego i najbardziej realistycznego RPGa wszechczasów?

W Kingdom Come: Deliverance gram od dnia jej premiery. Ten jeden z najlepszych RPGów ostatnich lat był do niedawna jedną z najbardziej zbugowanych produkcji, z jakimi kiedykolwiek obcowałem. Tytuł wymagał sporych poprawek i sytuacji wcale nie poprawiał udostępniony w dniu premiery patch o rozmiarze 5.8 GB. Po kilkudziesięciu godzinach spędzonych z grą mogłem wydać na nią wyrok lub... dać Warhorse Studios szansę i poczekać aż udostępnią oni szumnie zapowiadaną poprawkę o numerze 1.3, która miała być remedium na wszelkie problemy. Łatka miała ukazać się jeszcze w lutym, jednak gracze korzystający z                komputerów stacjonarnych oraz konsol Xbox One i PlayStation 4 musieli na nią czekać aż do marca. Było warto uzbroić się w cierpliwość. Czy warto kupić Kingdom Come: Deliverance?Kingdom Come: Deliverance 1.3 - recenzjaKingdom Come: Deliverance to ambitna produkcja przygotowywana od 2009 roku przez niewielkiego dewelopera Warhorse Studios. Okrągłe 9 lat procesu twórczego przełożyło się na niesamowity poziom realizmu produkcji, o który większość RPGów nawet się nie ociera.

Czeskie studio stworzyło niezwykły świat gry, który urzeka swoją powierzchowną prostotą oraz "zwyczajnością". 15-wieczne Czechy nie są tu ukazane jako fantastyczna kraina, w której żyją szlachetni rycerze polujący na smoki. Ba, nie uświadczycie tu żadnej fantastyki. Pełną piersią oddychać będziecie natomiast historią Europy z tego okresu, poznacie zasady panujące w ówczesnych, feudalnych czasach i pełną piersią zaczerpniecie zapachu wszechobecnego krowiego i końskiego łajna, które już na samym początku przygody będziecie musieli chwycić w dłoń. W Kingdom Come: Deliverance nie jesteście bohaterami. Wcielacie się w postać Henryka, zwykłego syna Kowala, na którego wyżej urodzeni patrzą z góry i który w systemie średniowiecznym jest kimś postrzeganym niewiele wyżej od wiejskiego kmiota.Kingdom Come: Deliverance 1.3 - recenzjaDo pięknego świata Kingdom Come: Deliverance wkraczacie na kilka chwil przed tym, jak musicie salwować się ucieczką z rodzinnej wioski. O warstwie fabularnej nie pisnę Wam nic więcej, bo jej odkrywanie jest kolosalną nagrodą i frajdą samą w sobie. Musicie wiedzieć tylko tyle, że na początku swojej średniowiecznej przygody nie umiecie niczego. I przez "niczego" rozumiem także to, że nie potraficie nawet czytać. Tak, czytanie jest umiejętnością, którą przyswajacie i rozwijacie z czasem... podobnie jak niemal wszystkie inne umiejętności, jakie tylko moglibyście sobie wymyślić.Kingdom Come: Deliverance 1.3 - recenzjaKingdom Come: Deliverance przypomina momentami Simsy. REALIZM – to słowo, którym na każdym kroku kierowali się twórcy gry. Musicie pamiętać, aby Henryk się wyspał. Najlepiej niech zrobi to w jakimś wygodnym łóżku, które pozwoli mu się szybciej zregenerować. Musicie zadbać także o odpowiednią strawę. Strawa musi być odpowiedniej jakości, aby się nie struć - najlepiej jeśli zjecie ją siedząc przy stole, wtedy brzuszek zostanie napełniony jeszcze efektywniej. Uwaga: nie przejedzcie się, bo może to wiązać się z bardzo nieprzyjemnymi konsekwencjami! Nie muszę chyba mówić, że jeśli po walce zaczniecie krwawić, to musicie opatrzyć swe rany, bo inaczej wykrwawicie się w którymś z okolicznych rynsztoków?Kingdom Come: Deliverance 1.3 - recenzja"Jak cię widzą, tak cię piszą" - znacie to powiedzenie? Cóż, sprawdza się i w świecie Kingdom Come: Deliverance, gdzie z początku większość ludzi patrzy na Henryka spode łba. Dla ludzi wysoko urodzonych nie różni się on niczym od reszty motłochu, do którego z resztą należy. Chcecie zrobić na kimś dobre wrażenie w trakcie rozmowy? Cóż, najlepiej umyjcie się w balii i porządnie wypierzcie swoje odzienie. Oczywiście tylko przypominam, że dziurawe i znoszone buty oraz niechlujna kamizelka, nawet wyprana w Perwollu czy innym Vizirze nie zrobi większego wrażenia na szlachcie. Chcecie imponować wysoko urodzonym? Noście się jak oni. Chcecie dogadać się z ludźmi z "pospólstwa"? Mówcie do nich prostym językiem i nie przywdziewajcie na siebie stroju za bajońskie pieniądze.Kingdom Come: Deliverance 1.3 - recenzjaAha, a po walce umyjcie miecz. Zakrwawiony miecz to fajny sposób, aby dogadać się z jakimś łotrzykiem lub przerazić jakiegoś wieśniaka, ale... no tak, w wielu przypadkach nie będziecie chcieli, by ktoś spoglądał na Was jak na typa spod ciemnej gwiazdy.

Mam nadzieję, że dość plastycznie przedstawiłem Wam niewielki PROMIL zależności, jakie obowiązują w średniowiecznym świecie kreowanym przez grę. Do tego dochodzą umiejętności pasywne przyswajane na każdym poziomie KAŻDEJ rozwijanej umiejętności. Nierzadko jeden perk wyklucza się z drugim, więc każdorazowa przygoda z grą rozpoczynana na nowo będzie miała unikalny wymiar.Kingdom Come: Deliverance 1.3 - recenzjaEkonomia w grze pokazuje jak nisko jesteśmy w drabinie społecznej. Na samym początku zakup odrobiny węgla wydaje się wyczynem na miarę sfinansowania załogowej misji na Marsa. Ceny w sklepach są naprawdę dobrze wyważone, choć po dłuższej chwili z grą zorientujecie się jak kombinować, aby dobrze zarobić. Początkowo tęskno spoglądać będziecie w stronę „fajnego, pięknie zdobionego miecza” lub efektownej tarczy – zupełnie tak jak na co dzień w obecnych czasach, my mężczyźni spoglądamy  na przykład w stronę pięknych samochodów. Gdy tylko uzbieracie niezbędne środki, aby go nabyć, okaże się, że jesteście za słabi, by z nich efektywnie korzystać… ale za to jak dobrze będziecie wyglądać! Pierwszy raz spotkałem się z tym, bym prawdziwie pożądał jakiejś ładnej rzeczy w wirtualnym świecie.Kingdom Come: Deliverance 1.3 - recenzjaGrając w Kingdom Come: Deliverance mamy wrażenie jakbyśmy naprawdę przenieśli się w czasie. Tutaj czas płynie naprawdę powoli. Podróżowanie po otwartym świecie gry i realizowanie kolejnych zadań głównych i pobocznych potrafi zajmować naprawdę sporo czasu. Dopóki nie załatwicie sobie konia (możecie go oczywiście ukraść, ale kradzież w Kingdom Come jest karana, podobnie jak... chodzenie po zmroku bez pochodni w jednym z miast), zmuszeni jesteście biegać. Biegając stajecie się silniejsi, co pozwala Wam efektywniej walczyć... i tak dalej i tak dalej. Podróż bywa wspaniałą przygodą samą w sobie, bo podczas wędrówki spotkać możecie zarówno bandytów, jak i dzikie zwierzęta, czy też roślinność, którą możecie zbierać. No tak, w grze jest też zaawansowany alchemii tak zakręcony i złożony, że można mu poświęcić osobną książkę.Kingdom Come: Deliverance 1.3 - recenzjaŚwiat gry jest piękny zarówno od strony wizualnej, jak i dźwiękowej, a jego konstrukcja jest niezwykle realistyczna. XV-wieczne tereny Czech to ogromne przestrzenie terenu, w których dominują lasy, pola, strumienie i niewielkie osady ludzkie. Potencjalnie wszędzie możecie napotkać na jakąś przygodę lub... przemierzać leśny dukt włuchując się wyłącznie w szum drzew i piękny śpiew ptaków. Spacerując po świecie Kingdom Come nie raz zapragniecie udać się na prawdziwą wycieczkę do lasu. Warhorse Studios wykreowało naprawdę piękną krainę, której chce się doświadczać każdym zmysłem.

Oprawa graficzna stoi na naprawdę wysokim poziomie, a pazur pokazuje w rozdzielczości 2560x1440 pikseli oraz 4K. Niestety, od dnia premiery nie jest to gra najlepiej zoptymalizowana i spadki płynności wyświetlanego obrazu zdarzają się nawet na najwydajniejszych kartach graficznych. Łatka oznaczona numerem 1.3 znacząco poprawiła sytuację, ale wciąż nie zawsze jest idealnie. Gra wygląda naprawdę dobrze na układach graficznych pokroju NVIDIA GeForce GTX 970 lub wydajniejszego GTX 1060, na których testowaliśmy ją w redakcji. Do wyższych rozdzielczości i wysokich i najwyższych ustawień graficznych zalecamy uzbroić się w GTX 1070 lub GTX 1080.Kingdom Come: Deliverance 1.3 - recenzjaSilnik gry jest bardzo specyficzny i ja mimo wszystko określę go mianem nieco topornego. Najprzyjemniej gra się w sytuacji, w której generowane jest w miarę stabilne 60 klatek na sekundę. Przy mniejszej ich liczbie mamy wrażenie jakoby wszystko nieco "pływało" i doświadczenia płynące z zabawy są odczuwalnie gorsze. Jeśli graliście w produkcje pokroju Gothica 4 lub Risena, to wiecie co mam na myśli mówiąc o "toporności" silnika graficznego. Postacie poruszające się bez ruszania nogami, okazjonalne problemy z przeskakiwaniem przeszkód, krzaki z betonu i wolno doczytujące się tekstury nie są niestety rzadkim widokiem, nawet po wypuszczeniu kolejnej aktualizacji. Cóż, łatka 1.4 jest już w drodze, więc... ;)

Niezwykle ciekawą kwestią związaną z grą jest zaawansowany system walki, który w Kingdom Come: Deliverance jest i przed premierą był jedną z najchętniej reklamowanych cech. Wielu dziennikarzy straszyło przedpremierowo, że "oni grali i to jest toporne". Odnoszę wręcz przeciwne wrażenie. System walki w grze jest czymś naprawdę niezwykłym i nadającym jej olbrzymiego kolorytu. Walczycie 1 na 1? Możecie podejść do pojedynku bardzo taktycznie. Macie na przykład możliwość pozorowania uderzeń z jednej strony i uderzania z drugiej. do wyboru jest łącznie 5 stref dla cięć + pchnięcie. Gdy zbliżycie się do oponenta zawalczycie o przewagę w zwarciu. Walcząc na miecze skorzystacie także z kopniaków. Non stop kontrolować musicie swoją kondycję - machając mieczem jak cepem szybko się zmęczycie, co przeciwnik z pewnością zdoła wykorzystać do wyprowadzenia kilku uderzeń, których ani nie unikniecie, ani nie zablokujecie, ani nie sparujecie, ani od nich nie odskoczycie (tak, są co najmniej 4 sposoby obrony). No, to teraz pomyślcie co się dzieje, gdy walczycie 1 na 3 bandytów, a Wasze umiejętności w walce mieczem są zerowe. PS sytuacja ulega tylko nieznacznej poprawie wraz ze wzrostem Waszych umiejętności - to nie Assassin's Creed i tutaj trójka przeciwników nie będzie ustawiała się w kolejce, aby Was pokonać. Oponenci rzucą się na Henryka kupą i po prostu zamęczą go, zmuszając do parowania kolejnych ciosów, po czym zarżną jak dzikie zwierzę na polowaniu. Takie są brutalne realia średniowiecznego świata gry.Kingdom Come: Deliverance 1.3 - recenzjaCzujecie ten klimat?

Realizm potęguje dość nietypowy system zapisu gry, który do niedawna naprawdę potrafił mocno uprzykrzyć życie. Gracze mogli zapisywać progres tylko po zakupieniu odpowiedniego, dość drogiego napitku. Jedna fiolka starcza, a jakże, na pojedynczy zapis. Gra zapisywana była także automatycznie w trakcie realizowania kolejnych zadań. Aktualizacja 1.3 wprowadziła opcję „zapisz i wyjdź” oraz zwiększyła liczbę sytuacji w grze, podczas których postępy zapisywane są automatycznie. Jeśli system zapisu gry wciąż będzie Was denerwował, wszystko można rozwiązać poprzez zainstalowanie odpowiedniej modyfikacji. Tak, Kingdom Come: Deliverance obsługuje mody, a scena modderska działa naprawdę prężnie.

W Kingdom Come: Deliverance nie będziecie zbawiać świata. Będziecie starali się walczyć o swój honor, swoje zasady i ewentualnie pomagali innym w walce z ich szarą codziennością. To od Was zależeć będzie jak poprowadzicie poszczególne rozmowy, jakie decyzje fabularne podejmiecie i czy napotykani mieszczanie będą kierować pod Waszym adresem przyjazne pozdrowienia, obelgi, czy też salwowali się będą ucieczką, gdy tylko pojawicie się w pobliżu.Kingdom Come: Deliverance 1.3 - recenzjaNie boję się napisać, że nawet pomimo licznych bugów, Kingdom Come: Deliverance to jeden z najlepszych RPGów wszechczasów. Pieczołowitość z jaką twórcy gry podeszli do odwzorowania średniowiecznych realiów oraz mechanik sterujących światem gry oraz rozwojem postaci Henryka zasługuje na wyrazy najwyższego uznania. Kingdom Come nie jest przez to pozycją dla „casualowego”  odbiorcy, który lubi postrzelać do wrogów w stylu nowego Call of Duty. Produkcja Warhorse Studios to coś, czym warto, a nawet trzeba, się delektować, czego trzeba smakować, by w całości móc ją docenić i zrozumieć.

Kingdom Come: Deliverance w wersji PC kupicie za 215.19 złotych na platformie GOG.Com. Grę możecie kupić także w wersji na platformę Steam.

 

Mocne strony: Słabe strony:
------
- najbardziej realistyczna gra RPG jaka powstała
- unikalność rozgrywki
- piękna oprawa wizualna
- wspaniałe udźwiękowienie
- wciągająca historia
- satysfakcjonujący, nietuzinkowy system walki
- fantastycznie wykreowany świat gry
- złożoność mechanik świata gry oraz rozwoju postaci
- sporych rozmiarów świat
- sporo aktywności pobocznych
- dobrze przemyślana ekonomia świata gry
- szeroko pojęty realizm rozgrywki
- realizm historyczny
- wpływ decyzji na postrzeganie głównego bohatera
- liczne bugi i glicze graficzne
- dość toporny silnik gry
- kontrowersyjny system zapisu gry

kingdom come deliverance recenzja

Polskim dystrybutorem gry Kingdom Come: Deliverance jest firma CDP.pl






Polecane artykuły

Testy

Poradniki

Tagi

 android   apple   ciekawostki   gaming   google   gry   internet   komputery   kosmos   microsoft   mobilne   nauka   polska   samsung   smartfon   smartfony   tablet   technologia   telefony   windows 

Korzystamy z plików cookies i umożliwiamy zamieszczanie ich osobom trzecim. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie.
Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies.