Conowego.pl http://www.conowego.pl/ conowego.pl pl Conowego.pl http://www.conowego.pl/fileadmin/templates/main/images/ico-rss.png http://www.conowego.pl/ 15 15 conowego.pl TYPO3 - get.content.right http://blogs.law.harvard.edu/tech/rss Wed, 17 Jan 2018 11:10:00 +0100 Huawei Mate 10 Pro - recenzja. Oto najlepszy smartfon Huawei http://www.conowego.pl/testy/huawei-mate-10-pro-recenzja-oto-najlepszy-smartfon-huawei-25062/ Przy okazji testów Huawei Mate 9 Pro pisaliśmy, że jest to smartfon bliski ideału. Czy Huawei Mate... jeden z najlepszych smartfonów, jakie kiedykolwiek testowałem. Z nieskrywaną ciekawością wyczekiwałem premiery Huawei Mate 10 Pro, a następnie niecierpliwie czekałem na swój egzemplarz testowy. Już po kilku chwilach spędzonych ze smartfonem w dłoniach wiedziałem, że się polubimy. Po kilku tygodniach byłem natomiast pewny, że trudno będzie znaleźć kogoś, komu Huawei Mate 10 Pro nie przypadnie do gustu.Huawei Mate 10 Pro - recenzja

Specyfikacja Huawei Mate 10 Pro

Ekran: 6" AMOLED 1080x2160 pikseli
Procesor: Kirin 970
RAM: 6 GB
Pamięć: 128 GB
Micro SD: NIE
Aparaty: 12 Mpix (f/1.6, 27 mm, OIS) + 20 Mpix (f/1.6, 27 mm, monochromatyczny) / 8 Mpix (f/2.0)
Dual SIM: TAK (standby)
Łączność: USB Typu C (3.1), czytnik linii papilarnych, NFC, GPS, Wi-Fi 802.11ac, Bluetooth 4.2
System: Android 8.0 (+EMUI 8)
Akumulator: 4000 mAh + szybkie ładowanie
Wymiary: 154.2 x 74.5 x 7.9 mm
Waga: 178 g

Cena: ok. 2899 złotych


Najwydajniejszy i najdroższy z zaprezentowanych przez Huawei w ubiegłym roku smartfonów jest znacznie tańszy od czołówki najdroższych urządzeń. Flagowca wycenionego w dniu premiery na 3299 złotych obecnie można kupić w sklepach już za 2899 złotych. Kwota taka czyni go bardziej przystępnym od prezentowanego niedawno LG V30, iPhone'a X, czy też Samsunga Galaxy Note 8.Huawei Mate 10 Pro - recenzjaW zestawie ze smartfonem Huawei Mate 10 Pro znajdziemy kabelek USB, szybkoładowarkę SuperCharge 5V 4.5A, a nawet zestaw słuchawek dousznych oraz... silikonowe etui, chroniące szklane panele urządzenia.Huawei Mate 10 Pro - recenzjaTak, Mate 10 Pro posiada obudowę wykonaną ze szkła. Prezentuje się ona naprawdę zjawiskowo, choć trzeba przyznać, że jest dość śliska.Huawei Mate 10 Pro - recenzjaHuawei Mate 10 Pro - recenzjaHuawei Mate 10 Pro zamknięty został w obudowie wykonanej ze szkła, osadzonej na metalowym korpusie i otoczonej metalową ramką. Producent tym razem postanowił uszczelnić swojego flagowca przed szkodliwym działaniem wody, co potwierdza certyfikat IP67. Fajnie, że producent wsłuchał się w głosy krytyki skierowane pod adresem Mate 9 Pro (i braku tej cechy) i postanowił ulepszyć swój flagowy produkt.Huawei Mate 10 Pro - recenzja6-calowy ekran chroniony szkłem Corning Gorilla Glass zajmuje 80.9% powierzchni przedniego panelu, ale ramki są niemal niedostrzegalne. Nad ekranem znajdziemy głośnik do rozmów oraz obiektyw f/2.0 przynależący do kamerki o rozdzielczości 8 Mpix.Huawei Mate 10 Pro - recenzjaHuawei Mate 10 Pro - recenzjaHuawei Mate 10 Pro - recenzjaDobrze klikające i świetnie wykończone przyciski fizyczne znajdują się na prawej krawędzi obudowy. Czytnik linii papilarnych z racji braku przycisku Home przeniesiono na plecki urządzenia. Znajduje się on pod ułożonymi wertykalnie obiektywami o jasności f/1.6 należącymi do kamerki 12 Mpix (27 mm, OIS) oraz sensora monochromatycznego 20 Mpix (27 mm). Smartfon obsługuje dwie karty SIM, ale nie oferuje przestrzeni na kartę pamięci micro SD.Huawei Mate 10 Pro - recenzjaHuawei Mate 10 Pro - recenzjaHuawei Mate 10 Pro - recenzjaZaskakująca dla wielu może być zmiana związana z ekranem. Nieznacznie zakrzywiony na krawędziach 6-calowy panel AMOLED o proporcjach 18:9 (2:1) wyświetla obraz "tylko" w rozdzielczości Full HD+ (1080x2160 pikseli). 5.5-calowy ekran w Huawei Mate 9 Pro cechował się rozdzielczością Quad HD - podobną legitymuje się z resztą wyświetlacz Huawei Mate 10. Jeśli chodzi o mnie i moje preferencje, to wolę większy wyświetlacz Full HD+ i nieco dłuższy czas pracy na baterii - nie wiem jak Wy... ;)Huawei Mate 10 Pro - recenzjaWyświetlacz w Huawei Mate 10 Pro wykonany jest w technologii Diamond Pentile i oferuje obsługę technologii HDR10 i gołym okiem widać, że jest to wyświetlacz bardzo dobrej jakości. Kąty widzenia są tu bardzo dobre, a obraz nie zmienia zabarwienia nawet wtedy, gdy spoglądamy na niego pod większym kątem. Ekran w trybie kolorów Vivid cechuje się jasnością na poziomie aż 623 cd/m2. W trybie Normal, przy ręcznej regulacji jasności, parametr ten wynosi ok. 431 cd/m2. Jak to bywa w przypadku AMOLEDów, czytelność w pełnym słońcu jest znakomita, a kontrast - nieskończony.Huawei Mate 10 Pro - recenzja #break#

Wydajność i łączność

O wydajność Huawei Mate 10 Pro dba pierwszy układ typu NPU (neural-network processor unit) - HiSilicon Kirin 970. Dzięki niemu możliwe jest sprzętowe wsparcie dla uczenia maszynowego, wykorzystywanego w codziennych zadaniach. Smartfon "uczy się" na bieżąco nawyków użytkownika i z czasem ma działać dzięki temu coraz lepiej. Urządzenie coraz sprawniej rozpoznaje głos, wyszukuje określone obrazy w galerii, czy też nawet coraz lepiej zarządza pracą aparatu poprzez rozpoznawanie obiektów w kadrze. 8-rdzeniowy procesor złożony z 4 rdzeni Cortex-A73 o taktowaniu 2.4 GHz i 4 rdzeni Cortex-A53 o taktowaniu 1.8 GHz działa jak burza i zapewnia wydajność do 50% wyższą od Kirina 960. Wraz z nim o wydajność dba najwydajniejszy obecnie układ graficzny Mali-G72MP12. Dopełnieniem nowoczesnego układu jest obecność 6 GB RAMu i 128 GB pamięci na pliki. Kart micro SD sprzęt niestety nie obsługuje.Huawei Mate 10 Pro - recenzjaHuawei Mate 10 Pro to ścisła czołówka najwydajniejszych na świecie smartfonów - wszystkie gry 3D działają płynnie, a aplikacje wczytują się błyskawicznie. Nie występuje problem z usuwaniem aplikacji z RAMu, a wywołanie uśpionych apek następuje natychmiastowo. Potwierdza to wynik w AnTuTu na poziomie 178 323 punktów. To rezultat porównywalny do osiąganego przez flagowce ze Snapdragonem 835. Na pokładzie obecna Huawei Mate 10 Pro jest także łączność LTE Cat. 18 oraz LTE-Advanced. Nie zabrakło Wi-Fi 802.11ac oraz Bluetooth, niestety "tylko" w wersji 4.2. Nadajnik GPS wykorzystuje A-GPS, GLONASS i Beidou (zabrakło Galileo). Na miłośników płatności zbliżeniowych czeka NFC.Huawei Mate 10 Pro - recenzjaHuawei Mate 10 Pro pozbawiony jest złącza jack 3.5 mm, co wprawi w smutek wielu melomanów, którzy nie potrafią rozstać się ze słuchawkami przewodowymi i nie chcą korzystać na co dzień z przejściówek. Niestety, Radio FM również nie ma na "wyposażeniu". Na pocieszenie, Huawei zadbało nie tylko o obecność portu USB Typu C, ale zadbało o to, by obsługiwał on szybki standard USB 3.1 ze wsparciem DisplayPort 1.2. Dzięki temu ostatniemu, za pomocą odpowiedniego kabla i funkcji Projection smartfona można podpiąć bezpośrednio do monitora. Co ciekawe, można bez problemu sparować z nim wtedy myszkę i klawiaturę, a urządzenie obsługiwać z poziomu specjalnego interfejsu.Huawei Mate 10 Pro - recenzjaOprogramowanie Huawei Mate 10 Pro pracuje pod kontrolą nakładki EMUI 8 i Androida 8.0. To nie pomyłka - Huawei zaliczył skok z nakładki w wersji 5.1 prosto do 8.0, aby ta "nadążała" za bieżącą wersją Androida. Cieszy fakt, że flagowiec Huawei korzysta z niemal najnowszej wersji systemu Google (nowsze wydanie to Android 8.1). Huawei obiecuje na bieżąco dostarczać wszystkie poprawki bezpieczeństwa dla systemu. Trzymamy za słowo!
Huawei twierdzi także, że najnowsza wersja MIUI skraca czas uruchamiania aplikacji nawet o 12%. Pozostaje mi wierzyć na słowo - ten był już w przypadku Mate'a 9 Pro na tyle krótki, że postanowiłem nie sięgać po stoper. Tutaj wszystkie aplikacje wczytują się tak szybko, jak to tylko możliwe w przypadku smartfona. Nie występują tu choćby najmniejsze spadki płynności animacji - zarówno w systemie, jak i samych apkach.
EMUI 8 wprowadza możliwość skorzystania z klasycznej szuflady z aplikacjami, która zastępuje znany z EMUI układ aplikacji rozrzuconych na pulpicie. Będzie to dla wielu osób naprawdę spore udogodnienie. Możliwości personalizacji jest tu z resztą naprawdę sporo - od zmiany tematów z poziomu specjalnej apki, przez zmianę układu siatki ikon, po detale takie jak możliwość włączenia segregowania aplikacji według najczęściej używanych. EMUI 8 oferuje także inne inteligentne funkcje - jak choćby automatyczne włączenie filtra światła niebieskiego wieczorową porą lub automatyczne włączanie trybu split screen w przypadku otrzymania powiadomienia z innej aplikacji niż tej, z której obecnie korzystamy. Takie aplikacje można oczywiście zdefiniować ręcznie w menu ustawień.
Z poziomu menu blokady ekranu uzyskać można dostęp do wybranych aplikacji - latarki, kalkulatora, budzika i innych. Niestety ikonek i aplikacji nie można podmieniać.
W smartfonie nie mogło zabraknąć wsparcia dla gestów, obsługi "stuknięć" kostką palca oraz funkcji przypisywanych akcjom takim jak podniesienie smartfona do ucha, odwrócenia go ekranem do dołu lub podniesienia z biurka.
#break#

Aparat

Smartfon Huawei Mate 10 Pro korzysta z ulepszonej wersji zestawu podwójnych kamer stworzonych wspólnie przez firmy Huawei i Leica. Mamy tutaj do czynienia z sensorem RGB o rozdzielczości 12 Mpix oraz sensorem monochromatycznym o rozdzielczości 20 Mpix. Oba nowe obiektywy SUMMILUX-H posiadają ogniskową 27 mm, oba cechuje jasność f/1.6 i tylko pierwszy oferuje optyczną stabilizację obrazu. Co ciekawe, o ostrość zdjęć dbają aż 4 technologie autofokusu - ten oparty o detekcję fazy, kontrast, głębię oraz laserowy autofokus.Huawei Mate 10 Pro - recenzjaHuawei Mate 10 Pro - recenzjaMuszę przyznać, że Kirin 970 czyni z Huawei Mate 10 Pro świetnego smartfona dla każdego miłośnika fotografii mobilnej, zwłaszcza dla amatorów. W trybie automatycznym smartfon sam rozpoznaje rodzaj sceny i dobiera wszystkie parametry w taki sposób, aby zdjęcie było jak najlepszej jakości. Efekty? Naprawdę udane. Nie zdarzyło się, aby sceneria została dopasowana (z puli 14 różnych) w sposób błędny. Kamera wie nawet bardzo precyzyjnie na co ustawiać ostrość. Zdjęcia wykonane za pomocą Huawei Mate 10 Pro są bogate w szczegóły, a ich zabarwienie jest bardzo realistycznie. Algorytmy nie odszumiają fotografii (poziom szumów jest z resztą bardzo niski) i nie podbijają sztucznie kolorów. Wyostrzanie jest praktycznie niedostrzegalne, a tam gdzie zachodzi - prezentuje się nieźle. Nowe obiektywy i nowy procesor Kirin 970 znacząco poprawiły jakość zdjęć po zmroku. Czasem oczywiście uda się zrobić gorszą fotografię, jednak całościowo efekt prezentuje się świetnie. Tryb HDR radzi sobie świetnie, a zdjęcia cechuje olbrzymia rozpiętość tonalna, choć da się zauważyć (zwróćcie uwagę na poniższe zdjęcia), że w przypadku scenerii "śnieżnej" nie zawsze wychodzi to najlepiej. Panoramy cechują się bardzo wysoką rozdzielczością i dobrą szczegółowością. Czy "bezstratny" zoom 2x jest faktycznie bezstratny? Polemizowałbym. Sami zobaczycie - moim zdaniem szumy są wyraźniejsze, a ostrość - niższa. Sensor monochromatyczny po raz kolejny w przypadku smartfona Huawei wypada GENIALNIE. Nie zabrakło licznych trybów dodatkowych, wśród których wyróżnia się malowanie światłem (lepiej dobrze ustabilizować smartfona, bo samo tylko OIS nie pomoże) oraz symulacja przesłony o wartości nawet f/0.95, celem zwiększenia głębii tła. Selfie? Jest nieźle, czasem nawet bardzo dobrze. Sporadycznie zdarzają się problemy z ekspozycją, a zdjęcia są nieco zbyt jasne. #break#

Bateria

Huawei Mate 10 Pro, podobnie jak inne urządzenia z tej serii, stawia na pojemną baterię. W tym przypadku mamy do czynienia z akumulatorem o pojemności 4000 mAh. Urządzenie posiada wsparcie dla technologii szybkiego ładowania i dzięki znajdującej się w zestawie ładowarce SuperCharge (5V/4.5A), można naładować je do pełna w ok. 1 godzinę i 40 minut. Poziom ok. 60% osiągniemy w zaledwie 30 minut. Zastosowanie ekranu o rozdzielczości Full HD+, a nie wyższej, owocuje naprawdę przyzwoitym czasem pracy na baterii. Bateria Huawei Mate 10 Pro bez problemu wytrzymuje dwa dni intensywnego użytkowania - z włączonymi danymi pakietowymi i GPSem. Smartfon jest w stanie odtwarzać wideo w rozdzielczości Full HD przy jasności ekranu ustawionej na ok. 50% przez niemal 16 godzin!Huawei Mate 10 Pro - recenzjaPodsumowanie Nie mam najmniejszych wątpliwości co do tego, że Huawei Mate 10 Pro jest najlepszym smartfonem, jaki do tej pory stworzyła firma Huawei. Urządzenie wygląda jak milion dolarów, a przy tym kosztuje znacznie mniej niż wiele innych konkurencyjnych flagowców. W parze z wyglądem idzie także nareszcie odporność na działanie wody, potwierdzona certyfikatem IP67. Huawei Mate 10 Pro to wydajna bestia, wyposażona w 6-calowy ekran AMOLED o proporcjach 18:9 i świetnych parametrach. Ktoś powie, że jego rozdzielczość jest za niska (1080x2160 pikseli), ale ja uważam, że m.in. właśnie dzięki temu urządzenie jest w stanie intensywnie przepracować nawet 2 dni bez konieczności ładowania jego baterii.Huawei Mate 10 Pro - recenzjaŚwietny czytnik linii papilarnych, głośniki stereo, funkcjonalna nakładka EMUI i Android 8.0 to tak naprawdę wisienki na smakowitym torcie, jaki po raz kolejny zaserwowało nam Huawei. Czy w ten przepyszny "wypiek" wdał się więc choćby malutki zakalec? 128 GB pamięci to dla absolutnej większości użytkowników przestrzeń dostatecznie satysfakcjonująca, jednak należy wspomnieć o braku obsługi kart micro SD. Innym, poważniejszym brakiem jest absencja gniazda jack 3.5 mm. Coś jeszcze? Brak ładowania indukcyjnego, które oferuje wielu konkurentów z tej półki cenowej.
Mocne strony: Słabe strony:
-----
- atrakcyjny, elegancki wygląd
- wysoka wydajność
- płynność działania systemu i aplikacji
- świetny ekran AMOLED 18:9 (2:1)
- zaskakująco długi czas pracy na baterii
- bardzo wysoka jakość zdjęć z kamer głównych
- dobra jakość zdjęć z przedniej kamerki
- szybki czytnik linii papilarnych
- wodoodporna obudowa IP67
- cena niższa od wielu innych flagowców
- dobra jakość dźwięku stereo
- bardzo dobra jakość dźwięku na słuchawkach przewodowych
- brak jacka 3.5 mm
- brak gniazda micro SD
- wcale-nie-tak-bezstratny zoom
- brak ładowania indukcyjnego
Huawei Mate 10 Pro recenzja]]>
Testy Najbardziej polecane Mon, 15 Jan 2018 18:35:00 +0100
OnePlus 5T - recenzja. Flagowiec jeszcze lepszy niż OnePlus 5 http://www.conowego.pl/testy/oneplus-5t-recenzja-flagowiec-jeszcze-lepszy-niz-oneplus-5-24970/ Przetestowaliśmy następcę popularnego smartfona OnePlus 5. Czy OnePlus 5T wyposażony w ekran 18:9 i...

Specyfikacja OnePlus 5T

Ekran: 6.01" Optic AMOLED 1080x2160 pikseli
Procesor: Snapdragon 835
RAM: 6/8 GB
Pamięć: 64/128 GB
Micro SD: NIE
Aparaty: 16 Mpix (f/1.7, 27 mm, EIS) + 20 Mpix (f/2.7, 27 mm) / 16 Mpix (f/2.0, EIS)
Dual SIM: TAK (standby)
Łączność: USB Typu C (2.0), czytnik linii papilarnych, NFC, GPS, Wi-Fi 802.11ac, Bluetooth 5.0
System: Android 7.1.1
Akumulator: 3300 mAh + szybkie ładowanie
Wymiary: 156.1 x 75 x 7.3 mm
Waga: 162 g Cena: 499 euro (ok. 2070 złotych) na OnePlus.net lub 499 dolarów (ok. 1720 złotych) w Gearbest
Na początek istotna informacja: powinniście wiedzieć, ze wszystkie wersje smartfonów OnePlus 5T od strony specyfikacji sprzętowej są identyczne i obsługują dokładnie te same pasma (m.in. LTE B20) - bez względu na to, na który rynek są przeznaczone. Smartfon na rynek chiński od smartfona na rynek europejski różni się wyłącznie nakładką systemową. W Chinach instalowany jest HydrogenOS, natomiast na innych rynkach - OxygenOS. Oprogramowanie w smartfonach marki OnePlus bez problemu można podmienić, pobierając je z oficjalnej strony producenta. Jeśli więc rozważacie zakup smartfona z Chin - możecie śmiało skusić się na często nieco tańszy wariant chiński. Testowana wersja została sprowadzona z chińskiego sklepu Gearbest w promocyjnej cenie 449 dolarów (ok. 1550 złotych). Przed testami zmieniłem nakładkę z HydrogenOS na OxygenOS. W zestawie ze smartfonem OnePlus 5T sprzedawana jest ładowarka Dash Charger oraz ładny, czerwony kabel USB o okrągłym profilu. Na ekran smartfona naklejona została także plastikowa folia ochronna.OnePlus 5T - recenzjaOsoby, które po OnePlus 5T oczekiwały jakieś rewolucji mogą być zawiedzione. Moim zdaniem nowy flagowiec był producentowi potrzebny ze względów czysto marketingowych. Smartfony z wyświetlaczami wykonanymi w modnych proporcjach 18:9 (2:1) sprzedają się bowiem doskonale i to właśnie OnePlus 5T jest pierwszym z urządzeń w ofercie tego producenta, który ekran takowy posiada. OnePlus 5T zamknięty jest w obudowie o wymiarach 156.1 x 75 x 7.3 milimetra i waży jedyne 162 gramy.OnePlus 5T - recenzjaObraz wyświetlany jest na 6.01-calowym panelu Optic AMOLED o rozdzielczości 1080x2160 pikseli. Daje to gęstość wynoszącą 401 pikseli na cal. Maksymalna jasność ekranu wynosi ok. 450 cd/m2, co jest wynikiem porównywalnym z najlepszymi AMOLEDami na rynku. Minimalna jasność to ok. 2 cd/m2. Kontrast jest nieskończony, a czernie są tak czarne, jak tylko się da. Czytelność ekranu w pełnym słońcu jest wzorowa. Panel OnePlus 5T jest również jednym z najlepszych na rynku jeśli chodzi o reprodukcję kolorów - deltaE na poziomie 2.0 w trybie DCI-P3 naprawdę robi wrażenie. Kolory pod żadnym kątem nie uciekają w stronę czerwieni lub koloru niebieskiego, podobnie jak miało to miejsce choćby w przypadku testowanego przez nas niedawno LG V30.OnePlus 5T - recenzjaWyświetlacz OnePlus 5T to jego kolosalna zaleta nie tylko ze względu na proporcje, ale także wyśmienite parametry. Jeśli cenicie sobie w smartfonach piękne ekrany - w OnePlus 5T powinniście się z miejsca zakochać. Poza ekranem, względem poprzednika zmieniło się tak naprawdę niewiele. Ponownie mamy do czynienia ze smartfonem zamkniętym w dobrze wykonanej, ładnej, metalowej obudowie, która niestety nie została uszczelniona przed działaniem wody. Linie anteny zostały poprowadzone subtelnie w jej górnej i dolnej części. Nie zabrakło złącza jack 3.5 mm oraz USB Typu C (szkoda, że w standardzie 2.0).OnePlus 5T - recenzjaNad wyświetlaczem znajdziemy obiektyw aparatu przedniego, diodę powiadomień, czujnik zbliżeniowy, czujnik oświetlenia oraz niewielki głośnik do rozmów. Głośnik multimedialny umieszczony jest na dolnej krawędzi obudowy. Niestety, urządzenie gra w systemie mono i nie korzysta z obu głośników podczas odtwarzania multimediów w sposób podobny do choćby Xiaomi Mi 6. Szkoda.OnePlus 5T - recenzjaNa obudowie oprócz standardowych 3 przycisków fizycznych pojawił się po raz kolejny lubiany metalowy suwak, pozwalający na przykład w błyskawiczny sposób wyciszyć dźwięki połączeń i powiadomień. Na jednej ze ścianek obudowy znajduje się tacka na dwie karty SIM w standardzie nano SIM. Miejsca na karty pamięci micro SD, jak zawsze w przypadku smartfonów firmy OnePlus, nie ma.OnePlus 5T - recenzjaCzytnik linii papilarnych przeniesiono na tylny panel urządzenia z prostej przyczyny - z przodu nie było na niego miejsca. Płytka dotykowa działa idealnie i tak samo sprawnie jak w najlepszych pod tym względem smartfonach na rynku. Czytnik reaguje poprawnie nawet wtedy gdy jego powierzchnia lub powierzchnia palca są zabrudzone.OnePlus 5T - recenzjaPo raz kolejny w orientacji poziomej umieszczono obiektywy tylnych aparatów. Ponownie zostały one uplasowane na wystającej poza krawędź obudowy wysepce.OnePlus 5T - recenzjaSmartfon świetnie leży w dłoni jak na urządzenie wyposażone w 6.01-calowy ekran. Czuć, że mamy do czynienia z urządzeniem z wysokiej półki - solidnie wykonanym i ładnie (choć nieco odtwórczo) wykończonym. Obudowa nie jest przesadnie śliska i smartfona bez większych obaw można używać bez specjalnego etui. #break#

Wydajność, łączność i multimedia

OnePlus 5T pracuje pod kontrolą systemu Android 7.1.1 z nakładką OxygenOS. Wkrótce urządzenie otrzyma jednak aktualizację do Androida 8.0 z nową wersją OxygenOS 5.0. Producent nie zainstalował w systemie żadnych zbędnych aplikacji, a nakładka jest lekka, wyjątkowo schludna, przejrzysta i funkcjonalna. Wśród moderów cieszy się podobną popularnością co MIUI od Xiaomi, a więc na niedobór custom ROMów narzekać nigdy nie będzie można.OnePlus 5T - recenzjaNowością w oprogramowaniu OnePlus 5T jest funkcja rozpoznawania twarzy, która trafiła niedawno również do OnePlusa 5. Działa ona nieco lepiej niż w innych smartfonach z Androidem, w których pojawiła się wcześniej. Ciekawostka: do odblokowania urządzenia w ten sposób musicie mieć otwarte przynajmniej jedno oko. Dlaczego? Aby nikt nie odblokował Waszego smartfona zdjęciem Waszej twarzy gdy... śpicie.
OxygenOS oferuje także jeden dodatkowy ekran pulpitu, zwany "półką". Znajdziemy tam zapisane notatki, ostatnie kontakty, informacje o zużyciu danych i ostatnio używane aplikacje. Nie zabrakło także trybu podzielonego ekranu, znanego już z Androida 7.0.
W oprogramowaniu pojawiła się obsługa gestów (na przykład przesunięcie dwoma palcami po ekranie z góry na dół celem zapauzowania aktualnie odtwarzanego utworu), a także symboli rysowanych przy wyłączonym ekranie (S, M, O, V, W). Wyświetlacz wybudzić można także podwójnym tapnięciem, a dźwięki wyciszymy odwracając smartfon ekranem do dołu.
Zasadniczo nakładka OxygenOS od OnePlus oferuje chyba najszersze możliwości personalizacji pracy urządzenia i jego oprogramowania spośród wszystkich wypuszczonych do tej pory nakładek na Androida.
Wydajność smartfona wyposażonego w Snapdragona 835 i 6 GB RAMu (w przypadku testowanej wersji) jest, jak zapewne się domyślacie, szalenie wysoka. System działa tak płynnie, jak to możliwe, żadna wymagająca gra 3D nie stanowi dla niego wyzwania, aplikacje uruchamiają się błyskawicznie i nie znikają z pamięci RAM. W teście Geekbench 4.1 OnePlus 5T osiągnał wynik 6720 (multi-core) i 1982 (single core), a w AnTuTu 6 - 180 130 punktów. OnePlus 5T w departamencie łączności oferuje niemal pełny zestaw tego, czego moglibyśmy wszyscy wymagać od nowoczesnego flagowca. Mamy tu obsługę aż 35 pasm, w tym oczywiście LTE B20. Nie zabrakło LTE Cat. 13, Wi-Fi 802.11ac, Bluetooth 5.0 z aptX HD, NFC, GPS z GLONASS BeiDou i Galileo, jacka 3.5 mm oraz USB Typu C (niestety, tylko w standardzie 2.0). Jedyne braki? Brak wsparcia dla gigabitowego LTE zapewnianego przecież przez Snapdragona 835 - choć nikt tego zapewne nie odczuje. Przydałaby się też obsługa kart micro SD. #break#

Aparat

Od OnePlus 5 model OnePlus 5T różni się także w kwestii aparatów. Z przodu po raz kolejny znajduje się kamerka o rozdzielczości 16 Mpix i jasności f/2.0. Główny aparat tylny wyposażony jest w sensor Sony IMX398 o rozdzielczości 16 Mpix i obiektyw f/1.7. Aparat pomocniczy korzysta z sensora Sony IMX376K o rozdzielczości 20 Mpix. Miejsce teleobiektywu znanego z OnePlus 5 zajął tu zwykły obiektyw szerokokątny 27 mm o jasności f/1.7. Producent twierdzi, że aparat pomocniczy pomaga teraz wykonywać lepsze zdjęcia po zmroku. OnePlus 5T oferuje też elektroniczną stabilizację nagrań wideo - w trybach 1080p/30 kl./s. oraz 2160p.OnePlus 5T - recenzjaMówiąc szczerze, uważam że duet tylnych kamer w zaproponowanej przez OnePlus 5T formie jest po prostu zbędny. Druga kamera wydaje się w żaden sposób nie zwiększać funkcjonalności pierwszej, ani nie oferować użytkownikowi niczego "esktra". Szkoda, że OnePlus nie zdecydowało się na przykład na zastosowanie porządnego sensora monochromatycznego, którego znaleźć można m.in. w smartfonach Huawei i Honor. Największą z zalet aparatu głównego OnePlus 5T jest wierne odwzorowanie kolorów. Nasycenie nie jest dodatkowo podbijane przez żadne algorytmy i zachowuje neutralne zabarwienie. Zwróćcie jednak uwagę na to, że kamerka nie radzi sobie najlepiej z "szaro-burą" jesienną polską rzeczywistością. Trudno tu doszukiwać się wysokiego poziomu detali i zniewalającego kontrastu. Rozpiętość tonalna pozostawia wciąż sporo do życzenia. Jakość zdjęć w nocy jest identyczna jak w modelu OnePlus 5, więc trudno mi powiedzieć w jaki sposób ich jakość "poprawia" druga kamerka tylna. W nocy aparat OnePlus 5T radzi sobie po prostu przeciętnie - podobnie jak wiele innych "Chińczyków". Powiedzmy sobie szczerze: aparat i jego wydajność to pięta achillesowa smartfonów Xiaomi i OnePlus. Jakość zdjęć jest po prostu niższa niż we flagowcach konkurencji. Kamerka przednia spisuje się poprawnie. W słabszym oświetleniu gubi czasem ostrość - w dobrym radzi sobie na ogól bardzo dobrze. Ostateczną ocenę jakości zdjęć pozostawiam oczywiście, jak zawsze, Wam.   #break#

Bateria

OnePlus 5T korzysta z baterii o pojemności 3300 mAh - identycznej jak ta, którą wykorzystano w OnePlus 5. OnePlus 5T dysponuje większym ekranem, więc można by podejrzewać, że czas pracy na baterii będzie krótszy od poprzednika. Nic bardziej mylnego - wyniki są niemal identyczne. Ok. 17.5 godziny czasy odtwarzania wideo Full HD (jasność ekranu 50%), 10 godzin przeglądania zasobów sieci o SoT na poziomie nawet 6.5 godziny. Wrażenie robi nie tylko wydajność baterii, ale także tempo, w jakim naładować ją można do pełna. 1.5 godziny czasu ładowania to wynik obecnie nie do pobicia przez żadnego innego flagowego smartfona.OnePlus 5T - recenzjaPodsumowanie Jeśli przymierzaliście się do zakupu smartfona OnePlus 5 i z jakichś powodów wciąż go nie kupiliście, powinniście się cieszyć - teraz możecie w identycznej cenie kupić nieco ciekawszy model OnePlus 5T. Jasne, urządzenie nie jest w żaden sposób przełomowe, ale świetny ekran wykonany w proporcjach 18:9 (2:1) jest dostatecznie mocnym argumentem ku temu, aby o OnePlus 5 móc spokojnie zapomnieć. OnePlus po raz kolejny stworzył flagowy smartfon w bardzo dobrej cenie, który od niemal dwa razy droższych urządzeń nie odstaje ani pod względem wydajności, ani jakości wykonania, ani też jakości oprogramowania. Warto też mieć świadomość tego, że OnePlus 5T jest nie tylko najszybciej ładującym się smartfonem na świecie, ale też jednym z najlepszych flagowców jeśli chodzi o długość czasu pracy na baterii.OnePlus 5T - recenzjaZ wieloma smartfonami z najwyższej półki OnePlus 5T przegrywa natomiast w kwestii jakości zdjęć, wykonywanych aparatem głównym. Powiedzmy sobie szczerze: możliwości fotograficzne wciąż są piętą achillesową niemal wszystkich chińskich smartfonów... W swoim następnym flagowcu OnePlus powinien też uszczelnić obudowę przed szkodliwym działaniem wody i zadbać w końcu o porządne głośniki stereo.
Mocne strony: Słabe strony:
-----
- świetny ekran Optic AMOLED
- bardzo wysoka wydajność
- płynne działanie systemu
- znakomite oprogramowanie
- doskonały czas pracy na baterii
- rekordowo niski czas ładowania
- 6 lub 8 GB RAMu
- dodatkowy suwak do wyciszania połączeń
- wysoka jakość wykonania
- sprawnie działający czytnik linii papilarnych
- bardzo atrakcyjna cena
- obsługa dwóch kart SIM
- etui i folia w zestawie
- brak głośników stereo
- brak wodoszczelności
- brak obsługi kart micro SD
- brak OIS w aparacie (jest tylko EIS)
- brak LTE Cat. 16
Cena: 499 euro (ok. 2070 złotych) na OnePlus.net lub 499 dolarów (ok. 1720 złotych) w Gearbest OnePlus 5T recenzja]]>
Testy Najbardziej polecane Sat, 06 Jan 2018 17:15:00 +0100
Lenovo Legion Y720 – recenzja. Wydajny laptop dla graczy w atrakcyjnej cenie http://www.conowego.pl/testy/lenovo-legion-y720-recenzja-wydajny-laptop-dla-graczy-w-atrakcyjnej-cenie-24875/ Po przetestowaniu laptopa Lenovo Legion Y520 sięgnęliśmy po wydajniejszy model. Lenovo Legion Y720...

Specyfikacja Lenovo Legion Y720 w testowanej konfiguracji

  • Ekran: 15.6" IPS, 1920x1080 pikseli, matowy
  • Procesor: Intel Core i5-7300HQ
  • Karta graficzna: Nvidia GeForce GTX 1060 6 GB
  • RAM: 16 GB DDR4 (2 x 8 GB)
  • Dyski: SSD 256 GB (Samsung) + 1 TB HDD
  • System: Windows 10 Home 64-bit
  • Waga: 3.1 kg
  • Cena: 5790 złotych (fotel dla gracza gratis) https://www.komputronik.pl/lp/lenovo-fotel-w-prezencie/

Do redakcji trafił laptop w bardzo ciekawej specyfikacji, która jest przy okazji jedną z tańszych. Notebook korzysta z matrycy IPS o rozdzielczości Full HD (opcjonalnie można zamówić droższy ekran 4K), procesora Intel Core i5-7300HQ (opcjonalny Core i7-7700HQ, droższy), kartą graficzną GeForce GTX 1060 6 GB, podświetlaną klawiaturą RGB (można kupić tańszy model, bez podświetlenia RGB) oraz dyskami SSD o pojemności 256 GB oraz dyskiem HDD o pojemności 1 TB (tu przyoszczędzić można rezygnując z dysku SSD).Lenovo Legion Y720 – recenzjaKonfiguracja wyceniona jest na ok. 5790 złotych. Cena ta będzie znacznie łatwiejsza do przełknięcia jeśli skorzystacie z promocji Lenovo Legion i sklepu Komputronik, w ramach której do zakupionego laptopa Lenovo Legion Y720 kupujący otrzymuje... fotel gamingowy SilentiumPC Gear o wartości ok. 800 złotych. Siedziałem, polecam. ;) Lenovo Legion Y720 przypomina od strony konstrukcyjnej tańszego Lenovo Legion Y520. W przypadku Y720 wykończenie wygląda jednak znacznie lepiej - pokrywę wykonaną w Y520 z tworzywa zastąpiono efektownie prezentującą się pokrywą metalową. Jej drobnym mankamentem jest to, że łatwo zostawić na niej odciski palców. Na pokrywie umieszczono przykuwające spojrzenie metalowe, czerwone logo "Y" oraz napis LEGION również wykonany z metalu.Lenovo Legion Y720 – recenzjaZastosowanie materiałów "premium" ma jednak swoją cenę. Lenovo Legion Y720 waży ok. 3.1 kg, czyli ok. 700 gramów więcej niż "plastikowy" model Y520. Dla porównania, testowany przeze mnie niedawno MSI GS63VR o podobnej specyfikacji ważył zaledwie 1.9 kg, ale... no właśnie, za laptopa MSI należy zapłacić ok. 9000 złotych, niemal dwukrotnie więcej niż za propozycję Lenovo. Relatywnie spore rozmiary i waga laptopa Lenovo Legion Y720 wynikają pośrednio także z zastosowania rozbudowanego i wydajnego układu chłodzenia, który skutecznie eliminuje występowanie zjawiska throttlingu procesora i karty graficznej, pojawiających się często w laptopach cechujących się mniejszą wagą i grubością (w tym wypadku ok. 30 milimetrów). Coś za coś. Do laptopa dołączona jest ładowarka o dość standardowych rozmiarach, ważąca ok. 600 gramów.Lenovo Legion Y720 – recenzjaLenovo Legion Y720 – recenzjaLenovo Legion Y720 – recenzjaZawias pokrywy pracuje niebywale płynnie, choć z należytym oporem, a kąt jego rozwarcia można wyregulować bardzo precyzyjnie, bez obawy o to, że ekran samoistnie zacznie opadać.Lenovo Legion Y720 – recenzjaPo otwarciu pokrywy oczom ukazuje się pełnowymiarowa, podświetlana klawiatura RGB z wydzielonym blokiem numerycznym. Klawisze, podobnie jak płytka dotykowa oraz jej okolice pokryte zostały matowym tworzywem. Na klawiszach i touchpadzie trudno jest zostawić odciski palców, jednak tego samego nie można powiedzieć o pozostałej części powierzchni, pokrytej dodatkowo cieniutką warstwą gumowanego, przyjemnego w dotyku tworzywa. Jeśli chcemy, aby Legion Y720 zachował swój efektowny wygląd, należy go często czyścić.Lenovo Legion Y720 – recenzjaLenovo Legion Y720 – recenzja #break# Nad klawiaturą znalazło się miejsce dla estetycznie osadzonych głośników systemu audio 2.1 (2 x 2 W + subwoofer 3 W), dostarczanego przez firmę JBL. Firma Lenovo słynie z naprawdę dobrej jakości rozwiązań dźwiękowych w swoich urządzeniach - nie inaczej jest i tym razem. Głośniki charakteryzują się dość wysokim poziomem głośności i świetnymi tonami średnimi oraz wysokimi. Paradoksalnie nieco gorzej wypadają basy, choć na tle innych laptopów z tej półki cenowej prezentują się i tak dobrze. System audio w laptopie Lenovo Legion Y720 jest jednym z najlepszych w swojej klasie. Większość graczy podczas rozgrywki skorzysta raczej z gamingowych słuchawek, ale warto wiedzieć, że głośniki umożliwią odpowiednie nagłośnienie filmy odtwarzanego w gronie znajomych.Lenovo Legion Y720 – recenzjaLenovo Legion Y720 – recenzjaLenovo Legion Y720 – recenzjaTestowany egzemplarz urządzenia wyposażony został w 15.6-calowy, matowy panel IPS o rozdzielczości 1920x1080 pikseli. Jego średnia, zmierzona kolorymetrem jasność wynosiła ok. 270 cd/m2. Pokrycie przestrzeni kolorów sRGB wynosiło ok. 82%, podczas gdy Adobe RGB - 52%. Wyniki zupełnie w normie jak na laptop gamingowy z tej półki cenowej. Jeśli producent mógłby coś poprawić w kolejnej generacji laptopa, to sugerowałbym wymianę matrycy na nieco jaśniejszą. Pracę w pełnym słońcu ułatwia obecność antyrefleksyjnej, matowej matrycy, ale wyświetlane kolory prezentowałyby się jeszcze lepiej przy jasności przekraczającej 320-330 cd/m2. Ramki jakie są, każdy widzi. Ultracienkie ramki nigdy nie były domeną laptopów dla graczy. Lenovo Legion Y720 – recenzjaLenovo Legion Y720 – recenzjaSporą zaletą laptopa Legion Y720 jest bogactwo różnorakich złącz. Użytkownik skorzystać może z trzech portów USB 3.0, wyjścia HDMI, wyjścia DisplayPort, złącza Thunderbolt 3, wejścia Ethernet, złącza combo jack i gniazda Kensington lock. Zabrakło niestety czytnika kart pamięci, obecnego w modelu Legion Y520. Szkoda. W zakresie łączności Lenovo Legion Y720 oferuje także Bluetooth 4.2 oraz niezłą kartę sieci bezprzewodowej Intel Dual-Band AC 8265. Naprawdę ciekawym dodatkiem jest wbudowany w laptop odbiornik pozwalający na łatwe sparowanie z nim popularnego wśród graczy pada bezprzewodowego do konsoli Xbox.Lenovo Legion Y720 – recenzjaLenovo Legion Y720 – recenzjaWydajność w grachLenovo Legion Y720 wydajnośćPowyższe testy pokazują, że laptop nie ma większych problemów ze sprawnym radzeniem sobie z różnymi grami w rozdzielczości Full HD i przy najwyższych ustawieniach graficznych. Jeśli komuś nie odpowiada liczba klatek niższa od 60 kl./s., zawsze może przesunąć kilka suwak z wartości "ultra" na "wysokie" i zyskać nawet kilkanaście bonusowych klatek. Oprócz testów praktycznych laptopa w grach równie ważnym jest sprawdzenie tego, czy w urządzeniu występuje zjawisko throttlingu procesora lub karty graficznej. Throttling polega na automatycznym obniżaniu częstotliwości pracy procesora lub karty graficznej, w wyniku wysokiej temperatury, celem jej obniżenia i ochrony podzespołów. Throttling wpływa oczywiście negatywnie na liczbę klatek generowanych w grach. Śpieszę więc z informacją, że w Lenovo Legion Y720 żadna forma throttlingu nie występuje, nawet podczas rozgrywki trwającej 3-4 godziny. Wszystko jest zasługą wykorzystania w laptopie rozbudowanego układu chłodzenia, który skutecznie radzi sobie z odprowadzaniem ciepła poza obudowę urządzenia. Cóż, czasem warto poświęcić kilkaset gramów wagi urządzenia i parę milimetrów jego grubości na rzecz odczuwalnie wyższej kultury pracy. Temperatura GPU nie przekraczała pod obciążeniem 81 stopni Celsjusza, a procesora - 79 stopni. Podczas grania najmocniej nagrzewała się centralna część klawiatury, umieszczona bezpośrednio pod wyświetlaczem. Pozostały obszar był jedynie nieznacznie cieplejszy. #break#

Bateria

4-komorowy akumulator Li-Po o pojemności 60 Wh pozwala osiągać urządzeniu całkiem niezłe czasy pracy bez zasilania z sieci. Przy jasności ustawionej na ok. 60% laptop pozwolił na przeglądanie zasobów sieci przez ok. 6.5 godziny. Wynik uważam za więcej niż zadowalający. Podczas grania i przy jasności ekranu ustawionej na 100% bateria rozładowywała się rzecz jasna dużo szybciej i w zależności od gry i obciążenia procesora i karty graficznej pozwalała na ok. godzinę, godzinę i dwadzieścia minut zabawy. Osoby, które chciałyby oglądać filmy w podróży obejrzą 2-3 filmy przy jasności ekranu wynoszącej 60%, zanim bateria się rozładuje. Zapętlone wideo w rozdzielczości Full HD odtwarzało się przez 5.5 godziny.Lenovo Legion Y720 – recenzjaPodsumowanie Ewolucja laptopów dla graczy Lenovo Legion zmierza w bardzo dobrym kierunku. Lenovo Legion Y720 to laptop dobrze wykonany, wyposażony w solidny, cichy system chłodzenia i oferujący przy tym wydajność pozwalającą grać w najnowsze gry w najwyższych lub wysokich detalach graficznych. Dodatkowymi atutami są wygodna klawiatura z podświetleniem RGB, złącze Thunderbolt 3, długi jak na laptopa tej klasy czas pracy na baterii oraz dobrze grający system audio, sygnowany logo JBL. Jeśli macie do wydania ok. 5500 złotych na laptopa do gier, który umożliwi komfortową zabawę w rozdzielczości Full HD w najwyższych ustawieniach graficznych, to myślę, że będziecie gotowi przymknąć oko na pewne mankamenty Lenovo Legion Y720. Wśród nich wymieniłbym dość dużą wagę i grubość (w zamian dostajemy skuteczny układ chłodzenia) oraz ekran o niezbyt wysokiej jasności.Lenovo Legion Y720 – recenzjaOczywiście można powiedzieć, że cena urządzenia i tak jest wysoka, ale jest to i tak jeden z najtańszych w swojej klasie laptopów, wyposażonych w kartę graficzną GeForce GTX 1060. Trzeba również pamiętać o tym, że osoby które zdecydują się na zakup Lenovo Legion Y720 w sklepie Komputronik otrzymają darmowy fotel gamingowy o wartości ok. 800 złotych, więc…
Mocne strony: Słabe strony:
----------
- wysoka wydajność
- satysfakcjonujący czas pracy na baterii
- wydajny układ chłodzenia
- niski poziom hałasu
- bardzo dobra jakość wykonania
- świetne głośniki 2.1 od JBL
- wbudowany odbiornik dla pada do Xboxa
- dobry stosunek ceny do wydajności
- ładny design
- wygodna, pełnowymiarowa klawiatura RGB
- opcjonalne dyski SSD M.2 PCIe
- złącze Thunderbolt 3
- brak zjawiska throttlingu w grach
- cięższy od wielu konkurentów
- stosunkowo gruba obudowa
- brak czytnika kart pamięci
- ekran mógłby być jaśniejszy
Lenovo Legion Y720 recenzja]]>
Testy Najbardziej polecane Gaming Thu, 28 Dec 2017 12:00:00 +0100
Xiaomi Amazfit Pace - recenzja. Najtańszy zegarek z GPS, który warto kupić http://www.conowego.pl/testy/xiaomi-amazfit-pace-recenzja-najtanszy-zegarek-z-gps-ktory-warto-kupic-24869/ Xiaomi Amazfit Pace, sprzedawany często pod nazwą Xiaomi Huami Amazfit, to idealny zegarek sportowy... Gearbest. Cena? W promocji można kupić go za 85 dolarów, co przekłada się na... około 300 złotych. Za taką kwotę w Polsce zegarka z GPS nie kupicie, a urządzenia sprzedawane w niewiele wyższych cenach najlepiej omijać szerokim łukiem. Dopiero Polar M400 za ok. 469 złotych "ma sens". Poza promocją zegarek Xiaomi Amazfit Pace kosztuje obecnie ok. 115.99 dolarów, co wciąż jest bardzo uczciwą kwotą. Dlaczego tak uważam?Powiem krótko: Xiaomi Amazfit Pace pod wieloma względami przerósł moje najśmielsze oczekiwania i jest bezapelacyjnym zwycięzcą w kategorii niespodzianki roku 2017. Zegarek sportowy Xiaomi oferuje funkcje i dokładność GPS, której nie oferują często urządzenia dwa razy droższe.
Specyfikacja Huami Amazfit Pace

Ekran: 1.34" 320x300 pikseli, dotykowy
Procesor: 1.2 GHz
RAM: 512 MB
Pamięć: 4 GB
Łączność: GPS, Bluetooth 4.0, Wi-Fi
Bateria: 280 mAh
Obudowa: wodoodporna, IP67
Kompatybilność: Android, iOS
Waga: 54.5 grama

Cena: 85-115.99 dolarów (300-420 złotych)


Zegarki dla sportowców z GPS nie mają łatwego życia w prasie technologicznej. Osoby nieobeznane ze sprzętem dedykowanym sportowcom (i na co dzień nie uprawiające sportu) pragną utożsamiać te urządzenia ze smartwatchami - jest to podejście niewłaściwe. Zegarek sportowy z GPS to urządzenie specjalistyczne, które cechuje się (a przynajmniej powinno) długim czasem pracy na baterii w trakcie pomiarów aktywności fizycznej. Zegarek sportowy może, choć nie musi, posiadać funkcje smart. Xiaomi Amazfit Pace takowe posiada, co pozwala z niego korzystać również na co dzień. Jest to jednak przede wszystkim zegarek dla miłośników sportu.Xiaomi Amazfit Pace - recenzjaWygląd i jakość wykonania Xiaomi Amazfit Pace czynią z niego gadżet, który śmiało i bez wstydu można nosić na co dzień. Okrągła, wygodna koperta wykonana z dobrej jakości plastiku układa się bardzo dobrze nawet na drobnym, płaskim nadgarstku - takim jak mój (ok. 16.5 cm).Xiaomi Amazfit Pace - recenzjaXiaomi Amazfit Pace - recenzjaXiaomi Amazfit Pace - recenzjaTarczę zegarka, będącą w istocie 1.34-calowym ekranem o rozdzielczości 320x300 pikseli, otacza wykonany z ceramiki pierścień. Wymienny, bardzo wygodny pasek wykonany jest z silikonu, który od zewnętrznej strony zabarwiono na kolor czarny, a od wewnętrznej - czerwony. Wygląd tarczy zmieniać można zarówno z poziomu zegarka, jak i aplikacji na smartfona - nic nie stoi na przeszkodzie, aby tarcza każdego dnia wyglądała inaczej. Do wyboru jest 16 różnych tarcz.
Od spodu urządzenie posiada wbudowany czujnik tętna, pozwalający na zmierzenie pulsu prosto z nadgarstka. Jest to rzecz jasna technologia dużo mniej dokładna od pomiaru tętna za pomocą specjalnych pasków mocowanych na klatkę piersiową. W porównaniu do paska Garmin HRM, odchyłka w tętnie wynosiła 6-10 uderzeń na sekundę. Jest to bardzo duża różnica, która nawet dla bardziej ambitnego amatora jest niedopuszczalna, ale osobom niezbyt wymagającym da pewien wgląd w to, jak wyglądają zmiany w pracy ich serca, w zależności od intensywności treningu. Pomiar tętna z nadgarstka traktowałbym tu raczej jako miły dodatek - nic więcej.Xiaomi Amazfit Pace - recenzja

Sporym atutem zegarka jest możliwość wgrywania do jego pamięci... utworów muzycznych. Tak, Xiaomi Amazfit Pace można bez problemu zamienić w odtwarzacz muzyczny i sparować ze słuchawkami korzystającymi z technologii Bluetooth. Dzięki temu na trening nie będziemy musieli zabierać smartfona lub dodatkowego odtwarzacza muzyki. 4 GB wbudowanej pamięci w zupełności wystarczy na przechowanie kilkuset utworów. Piosenki zgrywamy na urządzenie poprzez kabelek USB.Xiaomi Amazfit Pace - recenzjaXiaomi Amazfit Pace - recenzjaFunkcje smart zegarka bywają przydatne, ale osobiście nie korzystałem z nich zbyt często. Po sparowaniu ze smartfonem uzyskamy wgląd w aktualną prognozę pogody, a zegarek wibracjami poinformuje użytkownika o nadchodzącym połączeniu (i pozwoli mu odrzucić lub wyciszyć połączenie) - te dwie rzeczy szczególnie przypadły mi do gustu. Użytkownik otrzyma również stosowne powiadomienia o SMSach, nowych e-mailach i komunikatach z dowolnej aplikacji zainstalowanej w smartfonie - o ile tylko wyrazi taką chęć w ustawieniach zegarka.Xiaomi Amazfit Pace - recenzjaCzytelność ekranu nawet w pełnym słońcu nie pozostawia wiele do życzenia. Nie jest to ekran tak kontrastowy jak AMOLEDy w ekranach Samsunga, ale przypominam, że mówimy tu o zegarku za 300 złotych. Producent pokrył wyświetlacz dodatkową warstwą antyrefleksyjną, która również wpływa pozytywnie na jakość obrazu. #break# Poszczególnymi funkcjami zegarka steruje się za pomocą gestów - wyświetlacz jest dotykowy i na dotyk reaguje bardzo ochoczo. Zegarek z uśpienia wybudzamy dość płytkim przyciskiem umieszczonym niefortunnie, bowiem stosunkowo blisko powierzchni dłoni. Aby go wcisnąć, każdorazowo trzeba go "wymacać", co nie jest przesadnie wygodne. Ten sam przycisk aktywuje podświetlenie tarczy po zmroku. Zegarek wyświetla prawidłową godzinę i podświetla się także wtedy, gdy czujnik wykryje, że spojrzymy na jego tarczę.Xiaomi Amazfit Pace - recenzjaUżytkownik po sparowaniu smartfona z aplikacją dostępną na systemy Android i iOS uzyskuje dostęp do statystyk swoich aktywności, a także zaawansowanych opcji konfiguracyjnych. Możemy ustalić na przykład to, jakie ekrany aktywności ma pokazywać zegarek. Do wyboru są widgety: pogody, pomiaru aktywności, tętna, odtwarzacza muzycznego, alarmu, kompasu, stopera oraz pomiaru snu. Jeśli nie chcemy przesuwając palcem po ekranie przeskakiwać pomiędzy wszystkimi, część z nich możemy wyłączyć. Przełączanie się pomiędzy poszczególnymi ekranami przebiega sprawnie i płynnie - o wydajność zegarka dba procesor o taktowaniu 1.2 GHz i 512 MB pamięci RAM.
Zegarek nigdy nie miał problemu ze złapaniem sygnału z satelitów. Bez względu na to, czy uruchamiałem go "na zimno", czy niedługo po wcześniejszym treningu, Amazfit Pace "fixa" łapał dosłownie w kilka, kilkanaście sekund. Dokładność pomiaru również stała na bardzo wysokim poziomie, zwłaszcza jak na tak tani zegarek. Trasa wytyczona była dokładnie zarówno w otwartym terenie, jak i miejscach zalesionych, czy też otoczonych wysokimi budynkami. Dokładność GPS można śmiało zestawić z dokładnością odbiornika z Garmin Forerunnera 310XT - a to spore wyróżnienie. W trakcie wykonywania treningu, na jednym ekranie można wyświetlać aż cztery uprzednio zdefiniowane różne pola aktywności. Prawdę mówiąc nie wyobrażam sobie przebiegnięcia żadnego treningu lub zawodów bez 4 pól pokazujących: bieżące tętno, tempo średnie, tempo ostatniego odcinka oraz całkowity przebiegnięty dystans.
Zegarek posiada także krokomierz, który mierzy przebyty przez Was każdego dnia dystans. Krokomierz aktywowany jest samoczynnie, także przy wyłączonym GPSie, pozwalając w ten sposób oszczędzać baterię. W zegarku Xiaomi Amazfit Pace znalazła się także funkcja pomiaru jakości snu. Dzięki niej sprawdzicie ile godzin przespaliście każdego dnia i ile czasu wypoczywaliście w fazie głębokiego snu. Funkcją z której korzystałem często była funkcja dyskretnego alarmu, który wybudza użytkownika zegarka w bardzo delikatny sposób o określonej godzinie lub w okolicach określonej godziny, w odpowiedniej fazie snu. Amatorzy sportu na pewno docenią funkcję układanych automatycznie planów treningowych. Po określeniu dystansu pod który chcemy się przygotowywać, zegarek każdego dnia treningu przypomni o konieczności pokonania określonego dystansu. Jest to rzecz bardzo motywująca, za którą w wielu serwisach sportowych trzeba dopłacać "ekstra".Xiaomi Amazfit Pace - recenzjaWielu testujących narzeka, że zegarek sparować można wyłącznie z aplikacją Amazfit oraz popularną głównie wśród kolarzy szosowych Stravą. Mało który z testujących miał chyba świadomość tego, że pliki aktywności umieszczone na Stravie można w łatwy sposób eksportować i wysłać do dowolnego innego serwisu śledzącego postępy - ot choćby nieco popularniejszego wśród amatorów Endomondo. Prawdę mówiąc niewiele jest zegarków, które oferują opcję automatycznej synchronizacji treningów z kilkoma różnymi serwisami dla sportowców. Aktywności synchronizuje się raczej z poziomu kont w poszczególnych serwisach - na przykład ustawia się automatyczną synchronizację plików z Garmin Express na inne strony i tak dalej. Jedną z większych zalet zegarka jest długość czasu pracy na baterii. Zegarek jest w stanie rejestrować aktywność przy włączonym GPS nawet przez ok. 25 godzin. Jest to wynik doskonały, nieosiągany często przez dużo droższe zegarki. Między bajki należy raczej włożyć zapewnienia producenta o możliwości jednoczesnego pomiaru GPS oraz tętna przez 35 godzin. Zegarek podczas jednoczesnego korzystania z GPS i pomiaru pulsu wykazuje bardzo duże zapotrzebowanie na energię i naprawdę szybko rozładowuje akumulator o pojemności 280 mAh (w ciągu ok. 4.5-5 godzin). Jeśli nie będziecie korzystać z GPS, zegarek naładujecie po 10-12 dniach. Moim zdaniem to świetny wynik.Xiaomi Amazfit Pace - recenzjaPodsumowanie Xiaomi Amazfit Pace to najlepszy zegarek z GPS przeznaczony dla amatorów sportu - nie mam co do tego żadnych wątpliwości. W cenie 300-400 złotych nie ma drugiego urządzenia oferującego tak precyzyjny pomiar, które oprócz bardzo długiego czasu pracy na baterii byłoby w stanie swojemu użytkownikowi zapewnić przy okazji tak wiele funkcji dodatkowych (jak choćby wbudowany odtwarzacz muzyki, czy też automatyczne plany treningowe). Xiaomi Amazfit Pace to wymarzony towarzysz na rozpoczęcie przygody ze sportem i świetny motywator do zrzucania zbędnych kalorii. Oczywiście Amazfit Pace można wytknąć parę wad, choć robię to niechętnie patrząc na jego śmiesznie niską cenę. Przycisk fizyczny pomagający odblokować ekran mógłby zostać lepiej osadzony i umieszczony w innym miejscu, a czujnik tętna być bardziej precyzyjny (nawet jak na czujnik mierzący puls z nadgarstka). Nie zaczynajcie "brać się za siebie" na wiosnę - zaskoczcie siebie i innych i zróbcie to już teraz. ;) Do swojego pierwszego maratonu przygotowywałem się zimą - polecam Wam takie samo podejście do sprawy. Jeśli zaczniecie w takich warunkach atmosferycznych, żadne okoliczności nie będą Wam straszne. Powodzenia! Testowany zegarek zamówiony został w sklepie Gearbest, w cenie 85 dolarów. Obecnie kupić go można w cenie 115.99 dolarów. Czasem (choć ostatnio rzadziej) trafiają się kupony i promocje obniżające jego cenę. Wkrótce zegarek może zostać wycofany ze sprzedaży na rzecz nowszego, dwa razy droższego (!) modelu Xiaomi Amazfit Pace 2, więc warto się pospieszyć z ewentualnym zakupem.
Mocne strony: Słabe strony:
--------
- absurdalnie niska cena
- ładny design
- wysoka jakość wykonania
- czytelny, podświetlany ekran dotykowy
- precyzyjny GPS
- bardzo długi czas pracy na baterii w trybie zegarka
- bardzo długi czas pracy na baterii w trybie GPS
- wbudowany odtwarzacz muzyczny
- asystent treningu i plany treningowe
- wodoodporność IP67
- krokomierz
- pomiar jakości snu
- wygodny, wymienny pasek
- funkcje smart

- niezbyt wygodny przycisk fizyczny
- niedokładny pomiar z czujnika tętna
- automatyczna synchronizacja tylko ze Stravą
xiaomi amazfit pace recenzja]]>
Testy Najbardziej polecane Tue, 26 Dec 2017 07:00:00 +0100
Alcatel Idol 5 - recenzja niedrogiego i stylowego smartfona http://www.conowego.pl/testy/alcatel-idol-5-recenzja-niedrogiego-i-stylowego-smartfona-24812/ Przetestowaliśmy smartfona Alcatel Idol 5, którego kupić można za mniej niż 700 złotych. Metalowa...

Specyfikacja Alcatel Idol 5

Ekran: 5.2" LTPS, 1080x1920 pikseli
Procesor: MediaTek MT6753
RAM: 3 GB
Pamięć: 16 GB
Micro SD: TAK
Aparaty: 13 Mpix (f/2.0) + 5 Mpix (f/2.4)
Dual SIM: TAK, hybrydowy
Łączność: 802.11n, Bluetooth 4.1, GPS z GLONASS, micro USB
System: Android 7.0
Akumulator: 2800 mAh
Wymiary: 148 x 73 x 7.5 mm
Waga: 155 gramów


Sugerowana cena smartfona Alcatel Idol 5 wynosi 769 złotych, ale urządzenie można bez większego problemu nabyć w sklepie już za około 690 złotych. W związku z tym jako punkt odniesienia przyjmijmy drugą kwotę - różnica jest przecież znacząca. Urządzenie jak na swoją półkę cenową prezentuje się wręcz zaskakująco dobrze. Obudowa wykonana została w całości z aluminium, co sprawia, że telefon naprawdę dobrze i pewnie leży dłoni, a na jego powierzchni nie pojawiają się odciski palców. Konstrukcja charakteryzuje się grubością na poziomie 7.5 milimetra i ze względu na swoje niewielkie gabaryty jest wręcz stworzona do bycia obsługiwaną jedną dłonią.Alcatel Idol 5 - recenzjaAlcatel Idol 5 - recenzjaEkran urządzenia chroniony jest szkłem ochronnym Dragontrail, wykonanym w technologii 2.5D – szkło tego typu to rzadkość w segmencie niedrogich smartfonów. Krawędzie wyświetlacza LTPS o przekątnej 5-cali i rozdzielczości Full HD za sprawą technologii 2.5D są lekko zaoblone. Rozdzielczość na poziomie 1080x1920 pikseli w tak tanim smartfonie również jest rzadko spotykana, zwłaszcza w przypadku urządzenia dysponującego tak niewielkim ekranem. Przy zagęszczeniu pikseli na poziomie 423 ppi, czcionki są odpowiednio ostre, a obraz kontrastowy. Wyświetlacz Idola 5 cechuje się też wysokim poziomem jasności i jest czytelny nawet w pełnym słońcu. Nad ekranem znajdziemy sprawnie działający czujnik oświetlenia, pomagający automatycznie regulować jasność wyświetlanego obrazu.Alcatel Idol 5 - recenzjaAlcatel Idol 5 - recenzjaObudowa nie spełnia żadnej normy woododporności, ale jest pokryta warstwą oleofobową, która zapobiegać ma uszkodzeniom wynikłym z przypadkowego zachlapania. Prawa krawędź ramki otaczającej obudowę zarezerwowana jest dla wyraźnie wyczuwalnych i dobrze klikających przycisków fizycznych. Tacka na karty SIM lub kartę SIM i kartę pamięci micro SD znajduje się na lewej krawędzi obudowy. Alcatel ulokował gniazdo jack 3.5 mm na górnej ramce. U dołu znajdziemy natomiast port micro USB.Alcatel Idol 5 - recenzjaAlcatel Idol 5 - recenzjaTylny panel prezentuje się naprawdę zgrabnie. Widzimy tam wyraźnie zaznaczone, plastikowe linie antenowe, estetycznie poprowadzone w górnej i dolnej części, pojedynczy obiektyw aparatu głównego, dwutonowy LED, a także czytnik linii papilarnych nad napisem IDOL. Do pracy czytnika linii papilarnych mam pewne zastrzeżenia - reagował z pewnym opóźnieniem i nie zawsze poprawnie odczytywał odcisk palca.Alcatel Idol 5 - recenzjaAlcatel Idol 5 - recenzjaJego zaletą jest natomiast możliwość przypisania mu kilku funkcji - na przykład przycisku Home lub migawki aparatu. Oprócz tego pole czytnika wykrywa przesunięcia pionowej i poziome, co pozwala rozwijać panel powiadomień lub przełączać się pomiędzy zdjęciami w galerii. #break#

Multimedia i system

Idol 5 pracuje pod kontrolą systemu Android 7.0, na którym producent postanowił zainstalować kilka dodatkowych aplikacji. Użytkownik może je bez problemu usunąć. Cieszy obecność popularnego, choć coraz rzadziej stosowanego przez producentów smartfonów Radia FM.Alcatel Idol 5 - recenzjaUwagę zwraca wirtualny przycisk Now Key przyjmujący postać pola, które można przesunąć w dowolne miejsce przy lewej lub prawej krawędzi ekranu - z jego pomocą można uzyskać dostęp do wybranych funkcji systemu. Nie zabrakło także lubianej funkcji trybu nocnego. W trybie tym smartfon o określonej godzinie wieczornej redukuje emisję światła niebieskiego, zmieniając swoją temperaturę barwową na cieplejszą. Dzięki temu smartfon dba o wzrok użytkownika.
Alcatel Idol 5 wyposażono w 3 GB pamięci RAM i niezbyt wydajny, 8-rdzeniowy procesor MediaTek MT6753 o taktowaniu 1.3 GHz. Producent mógł pokusić się o nieco wydajniejszą jednostkę obliczeniową. W większości przypadków smartfon działa płynnie, jedynie bardziej wymagające gry potrafią wprawić go w zadyszkę. Idol 5 daje sobie radę w podstawowych zastosowaniach multimedialnych takich jak przeglądanie sieci, odtwarzanie filmów i muzyki, a dzięki sporej ilości RAMu aplikacje przywoływać można błyskawicznie z pamięci podręcznej.
Z 16 GB pamięci na dane użytkownik do swojej dyspozycji otrzymuje ok. 9 GB przestrzeni. Z pomocą przychodzi jednak możliwość skorzystania z karty pamięci micro SD o pojemności do 128 GB, która może być rozpoznawana jako pamięć główna. Urządzenie oferuje ponadto łączność Wi-Fi 802.11n, Bluetooth 4.1, GPS z A-GPS, GLONASS oraz BDS, ale nie wyposażono go w moduł NFC. Oznacza to, że płatności mobilnych za jego pomocą nie dokonamy. Dźwięk odtwarzany jest za pośrednictwem pojedynczego głośniczka mono, umieszczonego tuż obok portu micro USB. Jego jakość nie odstaje od tej, którą oferują droższe smartfony. nawet w pobliżu maksimum skali dźwięk nie przesteruje, jest donośny, a separacja tonów jest zadowalająca. Jeszcze więcej dobrego można powiedzieć o jakości dźwięku na wyjściu słuchawkowym. Jeśli często słuchacie muzyki w przewodowych słuchawkach, to Alcatel Idol 5 jest jedną z lepszych propozycji z tej półki cenowej.

Aparat i przykładowe zdjęcia

Alcatel Idol 5 korzysta z pojedynczego aparatu głównego o rozdzielczości 13 Mpix, wyposażonego w obiektyw o jasności f/2.0. Zdjęcia robione za dnia prezentują się dobrze i nie można powiedzieć o nich złego słowa, jeśli weźmiemy pod uwagę niewysoką cenę smartfona.Alcatel Idol 5 - recenzjaFotografie charakteryzują się neutralnym profilem barw, niezłą szczegółowością i relatywnie niskim zaszumieniem, choć... ostrość pozostawia czasem nieco do życzenia. Przednia kamerka... jest. ;) Rozdzielczość 5 Mpix i jasność obiektywu na poziomie f/2.4 dają efekty satysfakcjonujące, o ile nie fotografujemy się w trudnych warunkach oświetleniowych. Tutaj z pomocą przychodzi jednak przedni LED, który skutecznie doświetla fotografowaną scenę. Idolem 5 nagramy też wideo w maksymalnej rozdzielczości Full HD, stabilizowane dodatkowo za pomocą stabilizacji elektronicznej (EIS). #break#

Czas pracy na baterii

Akumulator o pojemności 2800 mAh w Alcatel Idol 5 pozwala mu działać przez 1 do 1.5 dnia bez konieczności wpinania go pod ładowarkę. Maksymalny screen on time (SoT), jaki udało mi się osiągnąć nie przekraczał 5 godzin, a przeważnie wynosił ok. 4.5 godziny. Nie jest to może rewelacyjny wynik, ale niemal każdy już chyba przyzwyczaił się do tego, że smartfona ładuje do pełna codziennie. Proces ładowania w przypadku Idola 5 trwa ok. 3 godzin.Alcatel Idol 5 - recenzjaPodsumowanie W cenie około 699 złotych Alcatel Idol 5 jest interesującą propozycją jeśli cenicie sobie cechy takie jak dobra jakość wykonania, atrakcyjny wygląd, niezły aparat, czy też brzmienie muzyki na wyjściu słuchawkowym. Nie sposób nie wspomnieć także o ładnym wyświetlaczu o niezbyt dużej, przez co przez wielu pożądanej przekątnej 5.2-cali i rozdzielczości... Full HD. Szkoda, że Alcatel nie pokusił się o zastosowanie wydajniejszego procesora, który usprawniłby działanie bardziej wymagających gier. Mimo to, większość użytkowników smartfonów z oferowanej przez urządzenie wydajności będzie zadowolona.
Mocne strony: Słabe strony:
-------
- jakość wykonania
- niezły design
- ładny wyświetlacz
- szkło ochronne Dragontrail
- 3 GB RAMu
- jakość zdjęć za dnia
- przemyślane oprogramowanie
- jakość dźwięku na wyjściu jack
- dual SIM
- radio FM

- niska wydajność procesora
- krótki czas pracy na baterii
- brak NFC
Alcatel Idol 5 - recenzja]]>
Testy Najbardziej polecane Tue, 19 Dec 2017 15:05:00 +0100
LG V30 - recenzja smartfona dla melomana i miłośnika fotografii mobilnej http://www.conowego.pl/testy/lg-v30-recenzja-smartfona-dla-melomana-i-milosnika-fotografii-mobilnej-24795/ Polska premiera smartfona LG V30 odbyła się w 3 miesiące po premierze światowej. Czy warto było...

Specyfikacja LG V30

Ekran: 6" P-OLED, 1440x2880 pikseli
Procesor: Snapdragon 835
RAM: 4 GB
Pamięć: 65 GB
Micro SD: TAK (do 256 GB
Aparaty: 13 Mpix (f/1.6, OIS, 1 µm) + 16 Mpix (f/1.9) / 5 Mpix (f/2.2)
Dual SIM: TAK
Łączność: 802.11ac, Bluetooth 5, NFC, GPS z GLONASS, USB 3.1 Typu C
System: Android 7.1.2
Akumulator: 3300 mAh (+ szybkie ładowanie)
Obudowa: IP68 + MIL-STD-810G
Wymiary: 151.7 x 75.4 x 7.3 mm
Waga: 158 gramów


Muszę przyznać, że wygląd LG V30 przemawia do mnie dużo bardziej, niż design Samsunga Galaxy S8+, który w tym roku dosłownie zmiażdżył konkurentów, jeśli chodzi o jakość obrazu. Ekran FullVision o proporcjach 18:9 (2:1), który po raz pierwszy pojawił się w LG G6, w przypadku LG V30 wygląda nieco inaczej. Jego brzegi są dość mocno zaoblone, ale nie zachodzą na krawędzie urządzenia tak mocno jak w przypadku ekranów Infinity Edge we flagowcach Samsunga. Dla mnie jest to zaletą, bowiem taki ekran jest... trudniej uszkodzić. W tym wypadku jestem wyznawcą zasady function over fashion i uważam, że osoby, które nie mogą pozwolić sobie na wymiany ekranu kosztujące ok. 1000 złotych, powinny myśleć w sposób zbliżony do mojego. Ekran zwany jest "bezramkowym", ale krawędzie oczywiście są widoczne (choć niezwykle subtelne).LG V30 - recenzjaLG V30 - recenzjaKolejną cechą odróżniającą ekran LG V30 od ekranu z LG G6 jest typ matrycy. LG postawiło w tym wypadku na 6-calowy panel P-OLED o rozdzielczości 1440x2880 pikseli, spełniający wymagania technologii HDR10, którego zastosowanie sprawia, że urządzenie nieco lepiej leży w dłoni oraz jest węższe i odczuwalnie lżejsze od dużo tańszego obecnie modelu G6. Nowy rodzaj wyświetlacza spisuje się świetnie - oferowane przezeń czernie wyglądają wzorcowo, odwzorowanie kolorów jest bardzo naturalne, a barwy są każdorazowo odpowiednio intensywne i świetnie nasycone. Jasność w trybie auto przekraczała 610 cd/m2. Czytelność wyświetlacza w pełnym słońcu pozwala go umieścić w czołówce flagowców. Trudno byłoby powiedzieć o ekranie cokolwiek złego, gdyby nie fakt, że... A z resztą zobaczcie sami:LG V30 - recenzjaLG V30 - recenzjaDobrze widzicie. Już pod niewielkim kątem, zwłaszcza przy wyższym poziomie jasności ekranu, wyświetlacz zmienia zabarwienie kolorów na bardzo chłodne. Niebieska poświata pojawia się momentalnie, nawet pod minimalnym kątem. Cecha ta dotyczy wszystkich smartfonów będących w sprzedaży i nie jest cechą wyłącznie testowanego egzemplarza. Zawsze mówiłem, że rzadko kiedy korzystamy ze smartfona patrząc na jego ekran pod większym niż 90 stopni kątem, ale tutaj "wada" unaocznia się dość szybko. Sami musicie ocenić czy nie będzie Wam ona przeszkadzać. Mimo swojej dość filigranowej budowy LG V30 jest w klasie flagowców prawdziwym twardzielem - i nie chodzi mi tu tylko o szkło Gorilla Glass 5 pokrywające ekran.LG V30 - recenzjaWiele flagowców należy traktować ostrożnie niczym jajka. LG V30 posiada certyfikat MIL-STD-810, zaświadczający o jego odporności na upadki. Nie zalecamy oczywiście sprawdzać trwałości urządzenia w praktyce, bo nie będzie ono nawet w połowie tak wytrzymałe jak Moto Z Force, ale... dobrze wiedzieć, że sprzęt jest w jakimś stopniu odporny na uszkodzenia mechaniczne. Szklana obudowa pokrywająca urządzenie także na tylnym panelu, została uszczelniona przed działaniem wody oraz kurzu. Potwierdza to certyfikat IP68. Dla porządku tylko napiszę, że w związku z tym faktem LG V30 nie posiada wymiennej baterii - jak większość smartfonów będących obecnie w sprzedaży. Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie wodoszczelność jest cechą znacznie ważniejszą.LG V30 - recenzjaEstetyczny wygląd LG V30 podkreśla metalowa, wyglądająca jak stalowa, ramka otaczająca ekran. Łącznie w pięciu miejscach przecinają ją linie anteny.LG V30 - recenzjaCechą charakterystyczną urządzenia jest fizyczny przycisk Home przeniesiony na plecki urządzenia, który pełni również funkcję czytnika linii papilarnych. Dla wygodny korzystania ze smartfona dwa przyciski fizyczne przeniesiono na lewą stronę ramki. Warto zauważyć, że są one przyciskami indywidualnymi, wyraźnie od siebie odseparowanymi. Gniazdo na karty SIM znajduje się po prawej stronie ramki.LG V30 - recenzjaLG V30 - recenzjaJak to brzmi! Dolna krawędź obudowy to miejsce, w którym znajdziemy jeden z dwóch mikrofonów, port USB Typu C oraz pojedynczy głośnik mono. Obecność tylko jednego głośnika to zawsze lekki zawód we flagowcu, zwłaszcza że nie brzmi on jakoś wybitnie pomimo tego, że gra dość głośno. Te niedociągnięcie z nawiązką rekompensuje jednak obecność gniazda jack 3.5 mm w górnej części ramki oraz 32-bitowego przetwornika Quad DAC (SABRE ES9218P). Dźwięk Hi-Fi zapewniany przez urządzenie (sygnowane przecież logo B&O!) wgniata w fotel - i to nie tylko wtedy, gdy zastosujemy odpowiednie słuchawki.LG V30 - recenzjaZnajdujące się w zestawie dokanałówki B&O Play grają znakomicie, ale smartfon brzmieniem urywa cztery litery dopiero wtedy, gdy podepniemy pod niego pełnowymiarowe słuchawki audiofilskie - nawet takie z niższej półki. Nie umiem pisać kwieciście o wrażeniach odsłuchowych, ale dźwięki brzmiały niezwykle "mięsiście", scenie muzycznej nie brakowało nigdy przestrzeni, a separacja tonów była niemal zawsze doskonała. Jedno jest pewne: nigdy nie słyszałem lepszego dźwięku płynącego ze smartfona. Warto powiedzieć, że smartfon odtwarza wszystkie popularne formaty bezstratne - DSD, DoP, FLAC, ALAC, AIFF i WAV. Audiofile z pewnością docenią specjalne oprogramowanie pozwalające wykorzystać cyfrowe filtry do zmiany charakteru brzmienia. #break# Oprogramowanie i wydajność Dlaczego LG V30, który do Polski trafił 5 grudnia nie może mieć preinstalowanego systemu Android 8.0? Pozostaje to dla mnie tajemnicą. Testowany egzemplarz po dzień publikacji recenzji Androida 8 nie otrzymał i pracował pod kontrolą Androida w wersji 7.1.2. Na pocieszenie spieszę jednak poinformować, że system Google w wydaniu LG prezentuje się naprawdę ładnie, a oprogramowanie obfituje nie tylko w piękną szatę graficzną, ale także praktyczne funkcje.LG V30 - recenzjaCiekawe cechy nakładki LG to między innymi:

- Always On Display - powiadomienia i zegar wyświetlane cały czas przy wyłączonym ekranie (wpływa na zużycie baterii)
- Tryb energooszczędny
- Zmiana rozdzielczości ekranu (wpływa na zużycie baterii)
- Tryb czytania
- Skalowanie aplikacji
- Rozbudowane opcje audio dla Hi-Fi Quad DAC
- Komendy głosowe przy wyłączonym ekranie
- Rozwijany pasek Floating Bar - pozwala na szybszy dostęp do wybranych funkcji
- Zmiana kolejności przycisków nawigacyjnych
- Smart Settings
- Aplikacja Smart Doctor - dbająca o porządek w plikach i zapewniająca najwyższą wydajność

LG V30 - recenzjaO wydajność LG V30 dba chipset Snapdragon 835 (z LTE cat. 16) oraz 4 GB pamięci RAM. Nie muszę chyba mówić, że duet ten czyni z propozycji LG jednego z najwydajniejszych smartfonów na rynku. Żaden program ani nawet najbardziej wymagająca trójwymiarowa gra nie stanowią dla niego wyzwania, a nakładka LG działa niezwykle płynnie - wszystko to czyni z LG V30 doskonałego smartfona do multimediów.
Producent nie zapomniał o zaimplementowaniu najnowszych technologii łączności. Oprócz wymienionego wcześniej USB Typu C w standardzie 3.1 mamy tu do czynienia z szybkim dwuzakresowym Wi-Fi 802.11ac, jest również Bluetooth 5.0 z obsługą kodeków aptX i aptx HD. Nie mogło zabraknąć NFC oraz GPS wspierającego także GLONASS. Prawdziwą perełką jest obecność Radia FM, którego brakuje w większości flagowców.
Aparat LG V30 to pierwszy smartfon, w którym zastosowano obiektyw o jasności f/1.6, którego obecność powinna przełożyć się zdjęcia o lepszej jakości w trudnych warunkach oświetleniowych. V30 korzysta z podwójnego aparatu głównego, na który składa się moduł z sensorem o rozdzielczości 16 Mpix (autofokus PDAF + laser) z pikselami o wielkości 1 µm oraz moduł z sensorem 13 Mpix wyposażony w ultraszerokokątny obiektyw (120 stopni, stała ostrość) o jasności f/1.9.LG V30 - recenzjaOprogramowanie aparatu LG V30 jest jednym z najwygodniejszych i najbardziej rozbudowanych, z jakim miałem do czynienia. Wszystko jest dosłownie "pod ręką" na czele z przełączaniem się pomiędzy dwoma obiektywami. Tryb HDR dostępnym jest tak w przypadku zdjęć, jak i wideo - nawet w rozdzielczości 4K. Nie zabrakło możliwości zapisu plików w formacie RAW, a także rozbudowanego manualnego trybu... dla wideo - niespotykanego w smartfonach. LG nie zapomniało o początkujących użytkownikach, oddając w ich ręce tryb Cine Video, z predefiniowanymi ustawieniami wideo dla różnych rodzajów nagrań.LG V30 - recenzjaWarto zaznaczyć, że LG zadbało o to, aby dźwięk przechwytywany w nagraniach wideo był najwyższej jakości. Dwa wbudowane mikrofony rejestrują i mogą zapisywać go w postaci nieskompresowanych plików WAV lub skompresowanych FLAC. Stabilizacja optyczna (OIS) jest obecna jedynie w rozdzielczości 1080p, przy 30 klatkach na sekundę. Nie da się jej wyłączyć ani w nagraniach 4K, ani też w trybie 1080p @60kl./s. LG V30 to na pewno jeden z najlepszych smartfonów do szerokopojętej fotografii mobilnej. Czy najlepszy? Nie zaryzykuję tego stwierdzenia. Zdjęcia robione w świetle dziennym cechuje niemal zawsze wysoka jakość. Niski poziom szumów, dobrze, naturalnie odwzorowane kolory, wysoki kontrast oraz szeroka rozpiętość tonalna to atuty, które docenią nie tylko fotografowie amatorzy, ale także osoby myślące nad późniejszą obróbką zdjęć. Warto zaznaczyć, że kamera szerokokątna nieco mocniej "mydli" i jakość zdjęć wykonanych za jej pomocą jest zauważalnie niższa (choć wciąż wysoka). Po zmroku jest nieźle, ale na pewno nie tak dobrze jak w przypadku Samsunga Galaxy S8+. Wydaje się, że niższa jakość wynika z mniejszego rozmiaru pikseli - szumy nie są duże, ale poziom szczegółów nie zachwyca. Przednia kamerka o rozdzielczości 5 Mpix, wyposażona w obiektyw f/2.2 radzi sobie dobrze i... to wszystko. Zdjęcia są po prostu poprawne - jak na flagowca przystało.
#break# Bateria LG V30 korzysta z niewymiennej baterii o pojemności 3300 mAh. Identyczny akumulator drzemie w LG G6, co może u niektórych budzić obawy co do wydajności jego pracy. Niesłusznie. V30 korzysta z procesora wykonanego w nowszym procesie technologicznym, a większy wyświetlacz wykazuje mniejsze zapotrzebowanie na energię. Bateria LG V30 spisuje się ponadprzeciętnie dobrze jeśli chodzi o klasę flagowców.Zapętlone materiały wideo odtwarzały się przez ok. 14.5 godziny przy jasności na poziomie 50%, zanim smartfon postanowił się wyłączyć. Screen on time w porywach sięgać może nawet 7 godzin, ale zazwyczaj wynosi ok. 6 godzin. LG V30 bez problemu wytrzyma 2 dni umiarkowanie intensywnego użytkowania. Warto dodać, że jego bateria ładuje się nie niezwykle szybko za sprawą technologii Quick Charge 3.0. Naładowanie urządzenia do pełna zajmuje ok. 1 godziny i 45 minut. Podsumowanie LG V30 jest najlepszym smartfonem, jaki firma LG kiedykolwiek wprowadziła do Polski. Wierzę, że gdyby zadebiutował on w tym samym czasie co Samsung Galaxy S8 i S8+, wiele osób wybrałoby właśnie LG V30. Teraz główną wadą LG V30 jest niestety jego cena - wiele innych flagowców staniało, a mało kto wydaje na smartfona ponad 3500 złotych (chyba że jest to smartfon Apple). Mimo to LG zrobiło naprawdę wiele, aby cena była w pełni usprawiedliwiona.LG V30 - recenzjaUwagę, oprócz świetnego designu urządzenia, zwraca wodoszczelna (IP68) obudowa, a także podniesiona odporność na uszkodzenia mechaniczne powstałe w wyniku upadku (MIL-STD-810G). Ekran P-OLED nazwałbym fenomenalnym ze względu na jego parametry oraz jakość obrazu, gdyby tylko nie był obarczony wadą w postaci niebieskiego zabarwienia, gdy patrzymy na niego pod kątem. Wydajność smartfona stoi na najwyższym poziomie, a użytkowanie sprzętu uprzyjemnia znacząco świetna nakładka od LG oraz oferowane przez nią przydatne funkcje. LG V30 to z pewnością najlepszy smartfon dla melomanów, jaki znajduje się w polskich sklepach. Przetwornik Quad DAC HiFi robi swoje i jakość dźwięku na słuchawkach jest świetna. Na słowa uznania zasługuje także tylny aparat, jakość nagrań wideo oraz rozbudowane oprogramowanie, które przypadnie do gustu zarówno amatorom mobilnej fotografii, jak i osobom, które wykazują nieco bardziej profesjonalne podejście.
Mocne strony: Słabe strony:
----------
- rewelacyjny design
- wysoka wydajność
- fenomenalna jakość dźwięku (Quad DAC Hi-Fi)
- pełna wodoszczelność (IP68)
- certyfikat MIL-STD-810G
- ładny ekran (mimo swojej wady)
- niezły czas pracy na baterii
- szybkie ładowanie QC 3.0
- funkcja ładowania bezprzewodowego
- świetne oprogramowanie
- zaawansowana aplikacja aparatu
- wysoka jakość zdjęć
- bardzo dobra jakość nagrań wideo

- niebieskie zabarwienie ekranu
- przeciętna przednia kamerka
- brak głośników stereo
- brak Androida 8.0
]]>
Testy Najbardziej polecane Sun, 17 Dec 2017 15:55:00 +0100
Moto G5S Plus - recenzja. Tylko czy aż solidny smartfon? http://www.conowego.pl/testy/moto-g5s-plus-recenzja-tylko-czy-az-solidny-smartfon-24626/ Przetestowaliśmy najnowszy i prawdopodobnie najlepszy z dotychczasowych smartfonów z serii Moto G.... testowałem dla Was smartfona Motorola Moto G5 Plus. Nie musieliśmy długo czekać, a producent udostępnił w polskich sklepach nową, ulepszoną wersję urządzenia. Moto G5S Plus wprowadza garść pozytywnych zmian, ale dziwi mnie to, że producent nie do końca wsłuchał się w głosy krytyki i nie postanowił poprawić wszystkich niedociągnięć.Moto G5S Plus recenzja

Specyfikacja Moto G5S Plus

Ekran: 5.5" IPS, 1080x1920 pikseli
Procesor: Snapdragon 625
RAM: 3 GB
Pamięć: 32 GB
Micro SD: TAK (do 256 GB)
Aparaty: 2 x 13 Mpix (f/2.0) + 8 Mpix (f/2.0)
Dual SIM: TAK, hybrydowy (2 x Nano-SIM, stand-by)
Łączność: 802.11n, Bluetooth 4.2, NFC, GPS z GLONASS, micro USB
System: Android 7.1
Akumulator: 3000 mAh (+ szybkie ładowanie)
Wymiary: 153.5 x 76.2 x 8 mm
Waga: 168 gramów


Moto G5S Plus jest podobna do Moto G5 Plus, której recenzję możecie przeczytać tutaj. W niniejszej recenzji chciałbym się skupić przede wszystkim na różnicach pomiędzy dwoma urządzeniami, a tych jest cała garść.Moto G5S Plus recenzjaPrzede wszystkim, Moto G5S Plus to smartfon zamknięty w obudowie, którą w całości, razem z ramkami, wykonano z metalu. W Moto G5 Plus jedynym metalowym elementem była tylna klapka (niezdejmowalna!) i trudno było zrozumieć dlaczego Motorola już wtedy nie pokusiła się o korpus wykonany z całości z metalu. Obudowa nie jest wodoszczelna, ale producent zapewnia, że chroniona jest przed zachlapaniami, dzięki specjalnej powłoce. G5S Plus w metalowej obudowie sprawia odczuwalnie lepsze wrażenie wizualne od wszystkich poprzedników z serii G, a jakość wykonania w porównaniu do Moto G5 Plus - wzrosła. Nie wzrosła na szczęście cena - Moto G5S Plus kupić można już za ok. 1159 złotych.Moto G5S Plus recenzjaKolejna z różnic związana jest z ekranem. Wyświetlacz modelu G5S Plus urósł względem poprzednika i jego przekątna wynosi teraz 5.5-, a nie 5.2-cala. Ekran to znany dobrze panel IPS o rozdzielczości 1080x1920 pikseli - w tej cenie nie śmielibyśmy spodziewać się czegokolwiek więcej. Wyświetlacz jest kontrastowy, dobrze odwzorowuje kolory, a na zewnątrz, nawet w pełnym świetle dziennym, nie trzeba korzystać z pełnej jego jasności, aby pozostawał czytelny. Panel chroniony jest dodatkowo przed zarysowaniami szkłem ochronnym Corning Gorilla Glass 3. generacji. Gdyby Motorola zrezygnowała z dość dużych ramek nad i pod ekranem, mogłaby śmiało wrzucić do G5S Plus modny ostatnio ekran o proporcjach 18:9 (2:1). Szkoda, że tak się nie stało.Moto G5S Plus recenzjaPod ekranem znajduje się czytnik linii papilarnych. Podobnie jak w innych smartfonach marki Motorola działa on nieźle, choć nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że reaguje na opuszek palca nieco bardziej ospale, niż czytnik w Moto G5 Plus. Jego niewątpliwą zaletą jest fakt, że obsługuje on proste gesty, zastępujące przyciski wirtualne wyświetlane w obrębie ekranu. Przesunięcie palcem w lewo to "wstecz", a przesunięcie w prawo otwiera menadżera otwartych aplikacji.Moto G5S Plus recenzjaNiezrozumiałym krokiem do tyłu jest zastosowanie gniazda hybrydowego na dwie karty SIM lub kartę SIM i kartę micro SD, w miejsce niezależnych portów. Nie mogę także zrozumieć tego, że smartfon nie posiada USB Typu C, a nieco już przestarzały port micro USB. Nie zabrakło na szczęście złącza jack 3.5 mm.Moto G5S Plus recenzjaMoto G5S Plus recenzja #break#

Aparat i przykładowe zdjęcia

Nowością w Moto G5S Plus jest podwójna kamerka, umieszczona na wystającej poza obrys obudowy wysepce usytuowanej z tyłu urządzenia. Znajdziemy tam dwa sensory o rozdzielczości 12 Mpix oraz obiektywy f/2.0. Jeden z nich to teleobiektyw.Moto G5S Plus recenzjaJakość zdjęć nie wzrosła względem poprzedniego modelu. Fotografie cechują się niezłą reprodukcją kolorów, choć barwy bywają w niektórych warunkach oświetleniowych nieco "sprawne". Ostrość stoi na dobrym poziomie, podobnie jak poziom kontrastu. Niektórym fotografiom brakuje nieco szczegółowości, szczególnie jeśli chodzi o obiekty znajdujące się na dalszym planie. Podobnie jak w przypadku innych urządzeń z serii G, nie zawodzi dobry tryb HDR. Przednia kamerka potrafi zarejestrować dobre ujęcie, ale często wymaga to nieco gimnastyki ze względu na tendencję do rozmydlania obrazu. Dodatkowo, często wymagane są korekty ekspozycji - automatyczna działa nie najlepiej w intensywnym słońcu oraz po zmroku. W przypadku obu kamer jakość zdjęć wykonywanych po zmroku drastycznie spada i jest, mówiąc krótko, niesatysfakcjonująca. Smartfon nagrywa wideo w maksymalnej rozdzielczości 4K w 30 klatkach na sekundę.Moto G5S Plus recenzjaMoto G5S Plus recenzjaMoto G5S Plus recenzja Oprogramowanie i wydajność Moto G5S Plus korzysta z Androida w wersji 7.1.1, ale aktualizacja do Androida 8.0 ma ukazać się już w grudniu bieżącego roku (a przynajmniej taka padła obietnica). O wydajność urządzenia po raz kolejny dba Snapdragon 625, a w Polsce sprzedawana jest wersja dysponujaca 3 GB pamięci RAM oraz 32 GB pamięci na dane. Czy wystarcza to do płynnego działania systemu? Jak najbardziej, zwłaszcza że mamy tu do czynienia z lekką nakładką Moto, która praktycznie nie zmienia domyślnego wyglądu Androida i nie wzbogaca go o niemal żadne zbędne funkcje. Czy wydajność jest wystarczająca w grach? W zupełności, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę cenę urządzenia. Gry może istotnie ładują się nieco dłużej niż na wydajniejszych smartfonach, ale czego wymagać za te pieniądze? Płynność działania najbardziej wymagających, trójwymiarowych gier (na przykład Asphalt 8) może nie być idealnie wysoka przez cały czas trwania zabawy, ale jest w zupełności satysfakcjonująca.
Uwagę w oprogramowaniu zwraca nowe menu aplikacji z układem nawet pięciu ikonek w poziomie - czytelne, przejrzyste i praktyczne. Na miłośników audycji radiowych czeka także Radio FM, bardzo rzadko spotykane ostatnimi czasy w smartfonach. Pojawiły się tu po raz kolejny praktyczna funkcja gestów Moto i wyświetlacz Moto, pozwalający odczytywać godzinę i zobaczyć informację o powiadomieniach bez odblokowywania ekranu urządzenia.Moto G5S Plus recenzjaKolejny już raz jako mankament Androida w wykonaniu Lenovo muszę wymienić niezrozumiały brak możliwości ustawienia automatycznego dopasowania jasności ekranu z poziomu górnej belki. Tą opcję znajdziemy dopiero w menu ustawień. Po raz pierwszy na smartfonie Motorola napotkałem jednak na dwie nadprogramowe aplikacje. Są nimi LinkedIn oraz Outlook. Jestem przeciwnikiem tego rodzaju rozwiązań - jeśli użytkownik będzie potrzebował dodatkowego serwisu społecznościowego (ja wiem, że ten jest "biznesowy") albo trzeciego (!) klienta poczty, to z pewnością zainstaluje te aplikacji samodzielnie.
Po raz kolejny smartfon marki Motorola chwalić należy za długi czas pracy na baterii. Bateria o pojemności 3000 mAh w Moto G5S Plus nie miała najmniejszych problemów z tym, aby wytrzymać 2 - 2.5 dnia lekkiej pracy lub 1.5 dnia intensywnego działania. Braki w energii można szybko uzupełnić za sprawą technologii szybkiego ładowania. Odpowiednia ładowarka Turbo Charge znajduje się w zestawie.

Podsumowanie

Od czasu rynkowego debiutu Moto G5 Plus minęło kilka miesięcy, a konkurencja wcale nie przespała tego okresu. W polskich sklepach pojawiły się urządzenia kuszące wyglądem i pięknymi ekranami (LG Q6, Huawei Mate 10 Lite), relacją możliwości do ceny (Xiaomi A1) oraz mocno obniżonymi cenami (Samsung Galaxy A5 2017). Moto G5S Plus wprowadza kilka zauważalnych zmian względem poprzednika i jest z pewnością najlepszym jak do tej pory smartfonem z serii Moto G, ale wszystko to może nie wystarczyć w walce z wciąż zyskującymi na popularności rywalami. Smartfon Motoroli jest „tylko” i „aż” solidną propozycją, ale niczym poza długim czasem pracy na baterii i jakością wykonania się nie wyróżnia. To, w obliczu braku poważnych wad, wystarczająco dużo, aby z czystym sumieniem móc go Wam polecić. Czy to jednak wystarczy do skutecznej walki z konkurencją?
Mocne strony: Słabe strony:
------
- długi czas pracy na baterii
- niezły ekran
- metalowa obudowa
- lepsza od poprzedników jakość wykonania
- Android w dobrym wydaniu
- szybkie ładowanie
- płynne działanie
- NFC
- rychła aktualizacja do Androida 8.0
- brak USB Typu C
- powolna praca aparatu głównego
- jakość zdjęć po zmroku
- słaba jakość dźwięku z głośnika
Moto G5S Plus]]>
Testy Najbardziej polecane Wed, 29 Nov 2017 18:25:00 +0100
Creative Muvo 1C - wodoodporny głośnik Bluetooth wielkości dłoni http://www.conowego.pl/testy/creative-muvo-1c-wodoodporny-glosnik-bluetooth-wielkosci-dloni-24554/ Creative Muvo 1C to nowa wersja testowanego jakiś czas temu na łamach Conowego.pl głośnika... Głośniczki zamknięto w atrakcyjnie wyglądających obudowach, które spełniają wymogi standardu IP66. Oznacza to, że gwarantują one odporność na szkodliwe działanie wody i pyłów. Testowany egzemplarz to zielona wersja kolorystyczna, która prezentuje się świetnie z każdej strony - jakość wykonania stoi na najwyższym poziomie. W sprzedaży znajduje się także wariant czarny. Głośnik zwraca uwagę swoimi ultrakompaktowymi rozmiarami - zmieścimy go bez problemu na dłoni. Urządzenie waży zaledwie 158 gramów, co czyni go idealnym towarzyszem podróży.Creative Muvo 1C Z tyłu obudowy głośniczka znajduje się sporych rozmiarów pasywny radiator, odpowiadający za odtwarzanie tonów niskich. Dzięki specyficznej, umieszczonej na gumie konstrukcji, głośnik nie rezonuje nawet podczas odtwarzania bardzo głębokich basów. Tak samo jak w trakcie testów modelu Muvo 2C, byliśmy zaskoczeni tym, jak świetnie brzmiące tony niskie jest w stanie generować tak niewielki głośnik! Ogólna jakość dźwięku, jego dynamika, a także głośność, jest po prostu zdumiewająca. Co więcej, nawet w pobliżu maksimum głośności skali głośnik nie ma tendencji do przesterowania i zniekształcania muzyki.Creative Muvo 1C Głośniczek połączyć można z dowolnym urządzeniem za pomocą gniazda jack 3.5 mm, znajdującego się pod gumową zaślepką z boku urządzenia. Można je także sparować ze smartfonem lub tabletem pracującym w oparciu o system Android/iOS za pomocą technologii Bluetooth 4.2. Proces parowania jest tak intuicyjny jak tylko się da. Głośniczek wystarczy włączyć i przytrzymać przycisk z ikonką Bluetooth.Creative Muvo 1C Wszystkie przyciski fizyczne umieszczone są na wierzchniej części obudowy. Są dobrze wyczuwalne pod palcami i odpowiednio „klikają”. Głośnością urządzenia można sterować rzecz jasna także z poziomu smartfona lub tabletu.  Głośnik po sparowaniu ze smartfonem można wykorzystać jako zestaw głośnomówiący Bluetooth. Za pomocą jednego przycisku użytkownik może przełączać tryb odtwarzania utworów na tryb połączeń telefonicznych. Ciekawym wyróżnikiem głośników Muvo 1C jest też możliwość bezprzewodowego łączenia ich w pary. Dzięki atrakcyjnej cenie urządzenia można za jednym zamachem kupić dwa głośniczki – dla siebie i bliskiej osoby. Za dnia użytkownicy mogą z nich korzystać niezależnie (na przykład w pracy, w podróży), by później, spotykając w domu, sparować ze sobą urządzenia i cieszyć się dźwiękiem stereofonicznym. Czy to koniec zalet? Nie, najlepsze zostawiłem na koniec.Creative Muvo 1C Mimo niewielkich rozmiarów, w głośniku zmieszczono całkiem pokaźnych rozmiarów baterię. Akumulator o pojemności 650 mAh pozwala odtwarzać muzykę nawet przez 6 godzin. To doskonały wynik, jeśli weźmiemy pod uwagę to jak głośno potrafi dbać ten niewielki gadżet.

Podsumowanie

Creative Muvo 1C jest w swojej cenie bezkonkurencyjny. Za te pieniądze nie znajdziecie drugiego tak dobrze (i głośno!) grającego głośnika, oferującego przy tym zaskakująco głębokie basy. Dopełnieniem pozytywnego obrazu urządzenia jest świetna jakość wykonania, atrakcyjny wygląd oraz długi czas pracy na baterii.

Creative Muvo 1C to świetny prezent, bo:

- brzmi fenomenalnie
- oferuje zdumiewająco głębokie basy
- cechuje go bezkonkurencyjna relacja ceny do szeroko pojętej jakości
- jest odporny na działanie wody i kurzu
- zmieścić się nawet na niewielkiej dłoni
- wygląda… uroczo!

  Poznaj bliżej głośnik Creative Muvo 1C: http://www.muvo1c.pl/  
]]>
Testy Fri, 24 Nov 2017 00:01:00 +0100
Medivon CF-2508-PK – relaks i rozluźnienie dla osób w każdym wieku http://www.conowego.pl/testy/medivon-cf-2508-pk-relaks-i-rozluznienie-dla-osob-w-kazdym-wieku-24555/ Myślicie, że mata masująca to sprzęt przeznaczony wyłącznie dla osób starszych? Nieprawda! Mata... Dzięki specjalnym silniczkom umieszczonym w górnej i dolnej części oparcia, urządzenie pomaga rozluźnić spięte i zmęczone mięśnie. Przykłady zastosowań można mnożyć. Codzienny masaż pobudzi do działania osoby starsze i wpłynie pozytywnie na ich układ krążenia. Sportowcom pomoże rozluźnić spięte i zmęczone mięśnie, a młodzież i osoby żyjące w stresie zrelaksuje i odpręży po dniu pełnym wyzwań.Medivon CF-2508-PK Co ciekawe, w zestawie z matą masującą Medivon CF-2508-PK, znajduje się nie tylko ładowarka sieciowa, ale i samochodowa (12V). Pozwala to na użytkowanie maty w czasie długich podróży samochodem. Sprawdziliśmy, że mata znacząco poprawia komfort podróżowania i jest doskonałym substytutem dla drogich foteli samochodowych, znanych raczej wyłącznie z pojazdów marek premium.Medivon CF-2508-PK Z maty masującej Medivon CF-2508-PK korzystaliśmy przeważnie podczas codziennej pracy w redakcji. Montaż maty jest błyskawiczny. Przy pomocy elastycznych zacisków, urządzenie masujące bez większego problemu da się zamocować zarówno na fotelu, krześle biurowym, jak i na najzwyklejszym krześle z oparciem.Medivon CF-2508-PK Obsługa maty jest bardzo intuicyjna dzięki dołączonemu do zestawu czytelnemu pilotowi przewodowemu. Pilot pomaga zaprogramować długość działania masażu (5/10/15 minut), wybrać jego rodzaj (mata posiada 4 głowice do masażu Shiatsu, czyli masażu punktowego), intensywność, czy poziom wibracji. Matę możemy także podgrzać, co doskonale sprawdzi się po powrocie z chłodnych zimowych spacerów, czy podczas podróży samochodem.Medivon CF-2508-PK Podsumowanie Mata masująca Medivon CF-2508-PK pomaga dbać o zdrowie, dobre samopoczucie i zapewnia wypoczynek po ciężkim dniu każdemu, niezależnie od wieku. Korzystając z maty szybko zapominamy o uczuciu zmęczenia i zakwasach, poprawiając przy okazji sprawność mięśni i krążenie krwi w organizmie. Największą zaletą podgrzewanej maty od Medivon jest chyba jej wszechstronność – korzystać z niej można nie tylko w domu, czy biurze, ale nawet w samochodzie!

Mata masująca Medivon CF-2508-PK to świetny prezent, bo:

- pomaga dbać o zdrowie, dobre samopoczucie i zapewnia wypoczynek
- skorzysta z niej każdy, niezależnie od wieku
- maty można używać nie tylko w domu, ale także w samochodzie
- prezentuje się naprawdę elegancko i jest dobrze wykonana
- zapewnia 3-letnią gwarancja

  Kup matę masującą Medivon CF-2508-PL w oficjalnym sklepie producenta  
]]>
Testy Fri, 24 Nov 2017 00:01:00 +0100
MSI GV62 7RD - laptop dla gracza w świetnej cenie http://www.conowego.pl/testy/msi-gv62-7rd-laptop-dla-gracza-w-swietnej-cenie-24556/ MSI GV62 7RD to jeden z najtańszych i najrozsądniej skonfigurowanych laptopów, które zasługują na... Wysokość urządzenia wynosi 22 milimetry. Pozwoliło to firmie MSI zmieścić w jego wnętrzu wydajny układ chłodzenia, dbający o niskie temperatury pracy jednostki, mający zapobiegać występowaniu efektu throttlingu. Na obudowie znalazło się miejsce na czytnik kart pamięci, nowoczesny port USB 3.1 Typu C, dwa porty USB 3.0, port USB 2.0, wyjście HDMI, mini display Port oraz gniazdo Ethernetowe. Nie zabrakło wejścia mikrofonowego i wyjścia słuchawkowego. Wartym wzmianki jest system audio w laptopie, który gra nie tylko w sposób donośny, ale także całkiem czysty, przestrzenny i nie przesterujący, nawet po ustawieniu głośności w pobliżu maksimum skali.MSI GV62 7RDLaptop wyświetla obraz na 15.6-calowej matrycy TN o rozdzielczości 1920x1080 pikseli i zmierzonej przez nas jasności na poziomie 260 cd/m2. Wynik jest satysfakcjonujący jak na laptopa sprzedawanego w tak atrakcyjnej cenie. Co zaskakujące, ekran wyświetla ponad 100% palety bartw sRGB. Szkoda, że nie pokuszono się o matrycę IPS, która zagwarantowałaby lepsze kąty widzenia. Wyświetlacz pokrywa matowa powłoka, która znacząco poprawia komfort korzystania z laptopa w intensywnym świetle dziennym.MSI GV62 7RDLaptop MSI GV62 7RD korzysta z wygodnej, podświetlanej na czerwono klawiatury, której iluminację regulować można w trójstopniowym zakresie. Klawisze są duże, wygodne i charakteryzują się niskim skokiem, niewielką siłą potrzebną do ich aktywacji oraz wyczuwalnym klikiem. Odstępy pomiędzy nimi są dostatecznie duże, by usatysfakcjonować nawet graczy korzystających na co dzień z dedykowanych klawiatur mechanicznych. Touchpad jest wygodny i dysponuje dwoma przyciskami fizycznymi, wydzielonymi poza jego powierzchnię. Nie ma sensu poświęcać mu wiele uwagi, bo każdy gracz korzysta przecież z myszki.MSI GV62 7RDO wydajność laptopa dba 4-rdzeniowy procesor Intel Core i5-7300HQ o taktowaniu 2.5 GHz (3.5 GHz w trybie Turbo) oraz układ graficzny NVIDIA GeForce GTX 1050 z 4 GB pamięci GDDR5. Na dokładkę gracze otrzymują 8 GB RAMu DDR4 2133 MHz (z możliwością rozbudowy do 32 GB), a także dysk twardy o pojemności 1 TB. Opcjonalnie dokupić można nośnik SSD w formacie M.2, który pozytywnie wpłynie na prędkości transferu plików i czas ładowania się systemu operacyjnego. Polecany egzemplarz pracuje w oparciu o system Windows 10 Home. Powyższa konfiguracja pozwoliła nam uzyskać 35 klatek na sekundę w grze Wiedźmin 3 w wysokich ustawieniach graficznych i w rozdzielczości Full HD. Graliśmy również w Bioshock Infinite w ultra detalach i w tej samej rozdzielczości uzyskaliśmy stabilne 60 klatek na sekundę. W grze Doom w 1080p w Ultra detalach nie mieliśmy problemu z uzyskaniem stabilnych 50 klatek na sekundę, nawet podczas największej zadymy. Jak widać laptop nadaje się do grania w rozdzielczości 1080p w wysokich lub, nieco rzadziej, w średniowysokich detalach.MSI GV62 7RDW laptopie MSI GV62 7RD nie występuje throttling procesora i karty graficznej, nawet pod ich maksymalnym obciążeniem. Oznacza to, że na laptopie można grać bez obawy o to, że podzespoły obniżały będą swoją wydajność w obliczu wysokich temperatur - to rzadkość w laptopach dla graczy, więc firmie MSI należą się słowa pochwały za przemyślany układ chłodzenia. Temperatura karty graficznej nigdy nie przekroczyła 60 stopni Celsjusza, a procesora – 65 stopni.

Podsumowanie

MSI GV62 7RD to jeden z pewniaków w klasie laptopów dla graczy w cenie  ok. 3500 złotych. Mówiąc krótko: to sprzęt oferujący doskonały stosunek ceny do jakości i wydajności. Jego wydajność jest wystarczająca do komfortowej zabawy w rozdzielczości Full HD - w przypadku większości tytułów nawet w wysokich ustawieniach graficznych. Laptop jest jednym z niewielu notebooków gamingowych, które posiadają na tyle wydajny układ chłodzenia, by nie występował w nich efekt throttlingu.

MSI GV62 7RD to świetny prezent, bo:

- jest jednym z najtańszych laptopów godnych miana „laptopa dla graczy”
- jest rewelacyjnym laptopem w swojej klasie cenowej
- jego wydajność pozwala na rozgrywkę w rozdzielczości 1080p w wysokich lub średniowysokich detalach we wszystkich najnowszych grach
- nie występuje w nim efekt throttlingu!

  Dowiedz się więcej o MSI GV62 7RD na stronach:

http://promocje.msi.com/promotions/promocja-lowcy-gier/
https://pl.msi.com/Laptop/GV62-7RC.html

 


]]>
Testy Fri, 24 Nov 2017 00:01:00 +0100