Conowego.pl http://www.conowego.pl/ conowego.pl pl Conowego.pl http://www.conowego.pl/fileadmin/templates/main/images/ico-rss.png http://www.conowego.pl/ 15 15 conowego.pl TYPO3 - get.content.right http://blogs.law.harvard.edu/tech/rss Mon, 29 May 2017 13:45:00 +0200 Livall BH60 - kask rowerowy z Bluetooth i światłami LED - recenzja http://www.conowego.pl/testy/livall-bh60-kask-rowerowy-z-bluetooth-i-swiatlami-led-recenzja-22708/ Dziś recenzja nietypowa, bowiem dotycząca kasku roweru. Livall BH60 jest jednak kaskiem nietypowym,... Na rowerze szosowym jeżdżę od kilku lat i ze sporą dozą ostrożności czytałem o wszystkich "bajerach" oferowanych przez kask marki Livall, jeszcze zanim go otrzymałem. No bo jak to? Tyle funkcji w kasku? Założyłem, że będzie to produkt nieco tandetny. Po wyjęciu kasku z pudełka, oczom moim ukazał się naprawdę nieźle zaprojektowany, solidnie i starannie wykonany przedmiot. Wyceniony na 599 złotych kask Livall BH60 cenowo plasuje się mniej więcej w dolnej wysokiej półce "zwykłych" kasków rowerowych. Jest więc dość drogi, jednak biorąc pod uwagę wszystkie jego cechy...Livall BH60 recenzjaDo testów otrzymałem egzemplarz w kolorze matowej czerni. Uwagę zwrócił od razu niezły design oraz brak jakichkolwiek nadlewek i brak oznak niedokładnego lakierowania. Od wewnętrznej strony kask wyściełany jest bardzo przyjemną w dotyku, dość grubą pianką, mocowaną do skorupy za pomocą solidnych rzepów.Livall BH60 recenzjaZapinane pod brodą pasy wykonane są z ładnie obszytego, dość mięsistego materiału, na którym znalazła się czerwona, przyjemna w dotyku podkładka mocowana pod brodą. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby szybko ją odpiąć od paska, gdyż zapinana jest na dobrej jakości rzep. Paski reguluje się w sposób bardzo wygodny, także na głowie.Livall BH60 recenzjaZ tyłu kasku znalazł się najwygodniejszy z możliwych system regulacji przylegającego do głowy plastikowego stelażu. Kask powinien dość mocno przylegać z każdej strony do głowy i na niej nie "pływać". Specjalne pokrętło umożliwia komfortową regulację, także w trakcie jazdy z kaskiem na głowie. Livall BH60 na mojej głowie leżał bardzo pewnie, a głowa wchodziła w kask bardzo głęboko, przez co nie odstawał na czubku mojej głowy w sposób zaburzający aerodynamikę. Zaliczyłbym go raczej do kasków dość głębokich i niskich. Ilość wlotów powietrza zapewnia kompromis pomiędzy wentylacją i aerodynamiką - w trakcie dwugodzinnej przejażdżki ze średnią prędkością ok. 30 km/h, w słoneczny dzień (temperatura ok. 27 stopni), nie czułem żadnego dyskomfortu.Livall BH60 recenzjaUwagę w kasku zwracają trzy elementy niestandardowe. Pierwszym z nich jest znajdujący się z przodu, u dołu kasku, panel sterowania, którego przyciski pokryto gumą oraz zaślepiony port micro USB, który umożliwia ładowanie wbudowanego akumulatora o pojemności 380 mAh.Livall BH60 recenzjaDrugi stanowią umieszczone za maskownicami dwa głośniczki stereo, znajdujące się dokładnie nad miejscem, w którym znajdują się uszy rowerzysty.Livall BH60 recenzjaWreszcie, ostatnim, są znajdujące się z tyłu dwa rzędy świateł LED. Górny rząd to pasmo świateł pozycyjnych, rząd dolny natomiast zarezerwowano dla... kierunkowskazów. Tak jest, kask posiada kierunkowskazy.Livall BH60 recenzja Livall BH60 to kask wyposażony w moduł Bluetooth, dzięki któremu można sparować go z urządzeniem mobilnym. Po wykonaniu tej prostej czynności, z głośników kasku dobiegały będą dźwięki muzyki. Nie lękajcie się jednak - nie zamienią Was w jeżdżącą dyskotekę, zakłócającą spokój innym. Moc głośniczków wynosi zaledwie 0.5 W, dźwięk z nich dobiegający jest na tyle donośny, żeby umilić sobie przejażdżkę i na tyle cichy, abyście doskonale słyszeli nadjeżdżające z tyłu pojazdy i ich sygnały dźwiękowe. Wy doskonale słyszycie dźwięki otoczenia, a inni nie są katowani odgłosami dobiegającymi z niewielkich głośniczków. Układ idealny.
Utwory przełączać możemy także z poziomu specjalnego pilota Bling Jet (trzeba go również ładować), który to znalazł się w zestawie, a którego łatwo zamocować możecie na kierownicy swojego roweru. Z jego poziomu aktywujemy także kolejną funkcję kasku - kierunkowskazy! Te włączają się na 5 sekund, automatycznie dezaktywując po tym czasie.Livall BH60 recenzjaPo włączeniu kask domyślnie emituje światło pozycyjne LED. Dodatkowo, z poziomu pilota, sygnalizować możecie kierowcom zamiar skrętu. W tym miejscu mam jednak ważną uwagę. Polskie prawo wciąż nakłada na Was obowiązek sygnalizacji zamiaru skrętu za pomocą wyciągniętej dłoni. Dziwne? Wcale nie - rowery nie są przecież wyposażone w kierunkowskazy i żaden kierowca nie będzie się spodziewał, że zasygnalizujecie zamiar skrętu za pomocą... kasku. Jest to jednak świetna funkcja poprawiająca widoczność po zmroku, wtedy, gdy wyciągnięta ręka nie zawsze jest w pełni poprawnie widoczna. Czy to wszystko? Oj nie... Po sparowaniu z aplikacją LivallRiding, dostępną na systemy mobilne iOS oraz Android), zamienimy smartfona w urządzenie, które za sprawą dodatkowych akcesoriów Livall działał będzie podobnie do komputerów rowerowych. Z programem sparować można nie tylko kask, ale też czujnik tętna i czujnik kadencji. Aplikacja umożliwia również logowanie wycieczek za pomocą GPSa wbudowanego w telefon. Prawdę mówiąc narzędzie niespecjalnie zainteresuje zaawansowanych kolarzy szosowych korzystających z komputerków Garmina lub Stravy na telefonie, ale dla amatorów będzie ciekawym dodatkiem.Livall BH60 recenzjaKask posiada także wbudowany... mikrofon. Jeśli Wasi znajomi również posiadali będą podobny kask marki Livall, będziecie mogli w wygodny sposób porozumiewać się z nimi w trakcie jazdy z dużą prędkością, nawet jeśli znajdziecie się w różnych miejscach kolarskiej grupy. Rzecz jasna, z poziomu kontrolera oraz za pośrednictwem samego kasku, odbierać można także połączenia telefoniczne, a za sprawą wbudowanego mikrofonu prowadzić rozmowy. Ostatnią z funkcji pilota jest możliwość włączania rejestrowania obrazu ze sparowanej z aplikacją kamerki, za pomocą dedykowanego przycisku. Aby uzyskać dostęp do pełni funkcji, aplikacja mobilna musi pracować na smartfonie w tle. Duży mankament? Trudno powiedzieć. Nie zużywała ona baterii w telefonie w zawrotnym tempie. Wbudowana w kask bateria pozwala na poprawne działanie wszystkich smart funkcji przez 10 godzin. Wynik więcej niż zadowalający. PS mikrofon w kasku nie pozwala wydawać poleceń głosowych asystentom Siri i Google Now - sprawdzałem.

Livall BH60 to kask, którym warto się zainteresować

Livall BH60 jest bardzo wygodnym i świetnie wyglądającym kaskiem rowerowym. Czy warto go kupić? Powiedziałbym, że zdecydowanie warto, jeśli tylko rozważacie zakup tak drogiego kasku, a design kasku od Livall przypada Wam do gustu. Powód jest trywialny: nawet jeśli nie będziecie słuchać muzyki płynącej z wbudowanych głośniczków i korzystać z dodatkowej aplikacji, zostanie Wam możliwość zrobienia użytku z wbudowanych kierunkowskazów po zmroku (koniecznie wraz z wyciągniętą ręką!), a także regularnego stosowania świateł pozycyjnych, poprawiających Waszą widoczność na drodze.
Mocne strony: Słabe strony:
----
- świetna jakość wykonania
- atrakcyjny wygląd
- wbudowane światła LED
- funkcja kierunkowskazów
- niezłe głośniczki stereo
- funkcjonalny pilot na kierownicę
- praktyczna aplikacja LivallRiding
- 10 godzin pracy na baterii
- aby korzystać z pełni funkcji, niezbędna apka na smartfona
Livall BH60 recenzja]]>
Testy Najbardziej polecane Thu, 25 May 2017 17:50:00 +0200
Huawei Mate 9 Pro - recenzja smartfona niemal idealnego http://www.conowego.pl/testy/huawei-mate-9-pro-recenzja-smartfona-niemal-idealnego-22665/ Przetestowaliśmy smartfon Huawei Mate 9 Pro, uznawany przez wielu za jednego z najciekawszych...
Specyfikacja Huawei Mate 9 Pro: Ekran: AMOLED 5,5" 1440x2560 pikseli
Procesor: Kirin 960
GPU: Mali G-71
RAM: 6 GB
Pamięć: 128 GB
Micro SD: NIE
Aparaty: 20 Mpix + 12 Mpix z OIS f/2.2 + przedni 8 Mpix f/1.9
Bateria: 4000 mAh + SuperCharge
Wymiary i waga: 152 x 75 x 7.5 mm, 169 gramów

Obudowie Huawei Mate 9 Pro niewiele brakuje do ideału

Absolutnie każdy flagowy smartfon, sprzedawany za cenę ponad 2 lub 3 tysięcy złotych, powinien oferować swojemu użytkownikowi komfort psychiczny. Komfort ten powinna dawać solidna obudowa oraz wyświetlacz, który nie pęka od samego patrzenia w jego stronę. Huawei Mate 9 Pro to smartfon, który taki właśnie komfort zapewnia. Urządzenie jest pięknie wykonane.Huawei Mate 9 Pro recenzjaHuawei Mate 9 Pro recenzjaMate 9 Pro został zamknięty w metalowej, solidnej obudowie, która nawet po upadku z wysokości zachowa swoją integralność. Obudowie, na której nie pojawiają się w tak widoczny sposób odciski palców, psujące ogólny wygląd flagowców wyposażonych w szklane plecki. Nieznacznie ponad krawędź obudowy wystaje panel z obiektywami aparatów o rozdzielczości 20 Mpix i 12 Mpix, sygnowanych logo Leica. W ich bezpośrednim sąsiedztwie znajduje się hybrydowy autofokus oraz dwutonowy LED.Huawei Mate 9 Pro recenzja5,5-calowy ekran AMOLED o rozdzielczości 1440x2560 pikseli (tak wysoką rozdzielczość docenimy jedynie po włożeniu smartfona do gogli VR) pokryto nie tylko szkłem Gorilla Glass 3. Producent nakleił na nie gratisowo także warstwę szkła hartowanego, która chroni wyświetlacz w razie upadku na twarde podłoże. Nie jest to najjaśniejszy z wyświetlaczy - oferuje jasność na poziomie ok. 375 cd/m2, choć wystarcza to w zupełności w przypadku panelu AMOLED do bycia czytelnym nawet w intensywnym słońcu, w którym to jednak gdzieś zatraca się wysoki kontrast urządzenia. Może być to zasługą fabrycznie założonego szkła hartowanego.Huawei Mate 9 Pro recenzjaHuawei Mate 9 Pro recenzjaSzczotkowane aluminium testowanej przeze mnie złotej wersji kolorystycznej smartfonu wypolerowane zostało na wysoki połysk. Linie anteny poprowadzono w górnej i dolnej części tylnego panelu urządzenia. Te płynnie przechodzą także na krawędzie tworząc naprawdę ładny efekt wizualny. Obudowa zaoblona jest na bokach, podobnie z resztą jak wyświetlacz urządzenia. Nie jest to jednak krzywizna jak w smartfonach Samsung Galaxy S8, a zwykłe szkło 2.5D pokrywające ekran i chwytając smartfona za ramki na pewno nie aktywujemy przypadkiem aplikacji, których ikony znajdują się blisko krawędzi wyświetlacza.Huawei Mate 9 Pro recenzjaHuawei Mate 9 Pro recenzjaNad wyświetlaczem znalazł się czujnik zbliżeniowy i światła, jasny obiektyw (f/1.9) aparatu o rozdzielczości 8 Mpix oraz dioda powiadomień RGB. Miejsce pod ekranem zarezerwowane jest dla doskonałego i działającego niezwykle szybko i sprawnie czytnika linii papilarnych, który obsługuje także gesty. Po obu jego stronach znalazły się przyciski wirtualne w postaci subtelnych, podświetlanych (są widoczne tylko gdy są podświetlone) kropek. EMUI pozwala także na włączenie wirtualnych przycisków na ekranie.Huawei Mate 9 Pro recenzjaHuawei Mate 9 Pro oprócz USB Typu C posiada także złącze słuchawkowe jack 3.5 mm, umieszczone w dolnej części urządzenia. Po drugiej stronie złącza USB znajduje się głośnik, który pracuje w trybie stereo wraz z głośnikiem rozmów (znacznie słabszym) w trakcie odtwarzania multimediów.Huawei Mate 9 Pro recenzjaMetalowe przyciski fizyczne umieszczono na prawej stronie ramki obudowy. Klikają znakomicie, są świetnie wyczuwalne pod palcami, nie mają najmniejszych luzów, a korzystanie z nich jest wygodne nawet wtedy, gdy urządzenie obsługuje się jedną dłonią. Po przeciwległej stronie znajdziemy wysuwaną tackę na dwie karty SIM.Huawei Mate 9 Pro recenzjaHuawei Mate 9 ma wymiary 152 x 75 x 7.5 mm i waży 169 gramów. Jakość wykonania smartfona stoi na najwyższym poziomie. Uważam, że to jeden z najładniejszych i najlepiej dopracowanych od strony wizualnej smartfonów, jakie kiedykolwiek stworzono.Huawei Mate 9 Pro recenzjaObudowa nie jest niestety wodoodporna i to jedyny jej mankament, jaki udało mi się znaleźć. Szkoda, że producent nie postanowił w żaden sposób uszczelnić tak drogiego urządzenia.

Huawei Mate 9 Pro działa jak marzenie - i nic dziwnego

Huawei Mate 9 Pro wyposażono w układ HiSilicon Kirin 960 (4x Cortex-A73 2,4 GHz + 4x Cortex-A53 1,8 GHz), wykorzystujący wysokowydajne GPU Mali-G71, któremu poświęcaliśmy na łamach Conowego.pl już sporo czasu. Testowy egzemplarz dysponował także 6 GB pamięci RAM i 128 GB pamięci na dane (brak gniazda micro SD). Jak zapewne się domyślacie, wydajność takiego zestawu jest ogromna i pozwala urządzenie odtwarzać bez zająknięcia absolutnie każdego rodzaju aplikację i grę 3D.Huawei Mate 9 Pro recenzjaSystem działa niemal idealnie płynnie, a ewentualne delikatne, sporadyczne spowolnienia wydają się być zasługą nakładki EMUI 5.0. Po zainstalowaniu dodatkowych aplikacji w systemie, Huawei Mate 9 Pro w benchmarku AnTuTu osiągał wynik 130 000 punktów. #break#

Multimedia i łączność

Huawei Mate 9 Pro oferuje wsparcie dla LTE-Advanced i LTE Cat. 12 pozwalające na osiąganie prędkości transferu rzędu 600/150 Mbps. Nie zabrakło oczywiście NFC, Bluetooth 4.2, portu podczerwieni (iRDa) Wi-Fi 802.11 AC, czy też GPS z obsługą GLONASS. Smartfon oferuje też obsługę dwóch kart nano SIM. Zabrakło Radia FM, podobnie jak w większości nowych smartfonów porzucających je na rzecz radia cyfrowego.Huawei Mate 9 Pro recenzjaUrządzenie wykorzystuje system Android 7.0, schowany pod nakładką EMUI 5.0. Przypominam, że EMUI 5.0 nie posiada dedykowanego menu aplikacji i wszystkie zainstalowane programy wyświetlają się na pulpicie. Powiadomienia nie są tu wyświetlane na osi czasu, podobnie jak w wielu innych smartfonach z EMUI, co mi osobiście się podoba. Przydatną funkcją jest także możliwość równoczesnego uruchomienia dwóch aplikacji i indywidualne dopasowanie wielkości ich okien.
Huawei Mate 9 Pro recenzja Huawei Mate 9 Pro recenzja
Huawei Mate 9 Pro recenzja Huawei Mate 9 Pro recenzja
Dźwięk wydobywający się z głośników stereo Huawei Mate 9 Pro jest czysty i donośny, ale mam drobną uwagę - głośnik od rozmów grał nieco ciszej niż większy głośnik multimedialny. Nie było to słyszalne podczas codziennego korzystania z dźwięku w aplikacjach w tym trybie, ale warto mieć to na względzie. W urządzeniu znajduje się także podwójny mikrofon dobre jakości z funkcją redukcji szumów i tła akustycznego. Jakość dźwięku na wyjściu słuchawkowym jest wysoka i Mate 9 Pro jest jednym z najlepszych smartfonów do słuchania muzyki, co potwierdzają liczne profesjonalne testy.
Huawei Mate 9 Pro recenzja Huawei Mate 9 Pro recenzja
Huawei Mate 9 Pro recenzja Huawei Mate 9 Pro recenzja

Podwójny aparat w Mate 9 Pro to rarytas dla miłośników fotografii mobilnej

Huawei Mate 9 Pro wyposażono w podwójny aparat główny z "czarno-białym" sensorem 20 Mpix oraz aparat kolorowy Leica o rozdzielczości 12 Mpix z obiektywem f/2.2 i optyczną stabilizacją obrazu i dwukrotnym zoomem optycznym.Huawei Mate 9 Pro recenzjaUrządzenie posiada tryb czarno-biały, znany z modelu Huawei P10. Fotografie imponują szczegółowością i dobrym współczynnikiem kontrastu, a sama aplikacja - mnogością trybów oraz opcją włączenia całkiem rozbudowanego trybu manualnego. Reklamowana szeroko funkcja rozmywania tła działa, jak w przypadku innych smartfonów, przeciętnie - w pobliżu krawędzi obiektów na pierwszym planie widać niedoskonałości w postaci nierozmytego tła. Zobaczcie sami zdjęcia w wysokiej rozdzielczości i oceńcie ich jakość. Moim zdaniem nie można im wiele zarzucić. Aparat przedni spisuje się równie dobrze, nawet w świetle żarowym i po zmroku. Nie zabrakło opcji zapisu fotografii w formacie RAW, ułatwiającym ich dalszą obróbkę. Huawei Mate 9 Pro umożliwia nagrywanie filmów w rozdzielczości 4K w 30 kl./s. bez optycznej stabilizacji obrazu i w Full HD ze stabilizacją.
Huawei Mate 9 Pro - recenzja smartfona niemal idealnego Huawei Mate 9 Pro - recenzja smartfona niemal idealnego
Huawei Mate 9 Pro - recenzja smartfona niemal idealnego Huawei Mate 9 Pro - recenzja smartfona niemal idealnego
Huawei Mate 9 Pro - recenzja smartfona niemal idealnego Huawei Mate 9 Pro - recenzja smartfona niemal idealnego
Huawei Mate 9 Pro - recenzja smartfona niemal idealnego Huawei Mate 9 Pro - recenzja smartfona niemal idealnego
Huawei Mate 9 Pro - recenzja smartfona niemal idealnego Huawei Mate 9 Pro - recenzja smartfona niemal idealnego
Huawei Mate 9 Pro - recenzja smartfona niemal idealnego Huawei Mate 9 Pro - recenzja smartfona niemal idealnego
Huawei Mate 9 Pro - recenzja smartfona niemal idealnego Huawei Mate 9 Pro - recenzja smartfona niemal idealnego
#break#

Bateria w Huawei Mate 9 Pro pozytywnie zaskakuje

Szalenie wydajny procesor, układ graficzny i duży wyświetlacz o wysokiej rozdzielczości przeważnie stanowią mieszankę wybuchową, która skraca czas pracy wielu smartfonów do wartości, które nie satysfakcjonują ich użytkowników. W Mate 9 Pro jest jednak inaczej za sprawą pojemnej baterii 4000 mAh i niezbyt zasobożernej nakładki EMUI 5.0.Huawei Mate 9 Pro recenzjaNawet intensywne korzystanie z urządzenia pozwala mu przetrwać pełny dzień pracy, a osoby korzystające ze smartfona w sposób "standardowy" nie będą miały problemu z osiągnięciem wyniku rzędu dwóch dni bez konieczności sięgania po ładowarkę. W teście odtwarzania wideo urządzenie osiąga wynik. ok. 14 godzin - ekran na 50% jasności, włączone Wi-Fi, film Full HD. Ok. 1,5 godziny zajmuje naładowanie baterii do pełna za pomocą dołączonej w zestawie ładowarki SuperCharge, a 30 minut trwa ładowanie Huawei Mate 9 Pro do poziomu ok. 50%. Bardzo zadowalające wyniki.

Huawei Mate 9 Pro to świetny smartfon z drobnymi wadami

Huawei Mate 9 Pro to na pewno jeden z najlepszych smartfonów, jakie kiedykolwiek stworzono. Zamknięty w stylowej, metalowej obudowie prezentuje się fenomenalnie i doskonale leży w dłoni. Szkoda, że producent nie uszczelnił w żaden sposób urządzenia przed działaniem wody. Wydajność Huawei Mate 9 Pro nie pozostawia absolutnie niczego do życzenia – 6 GB RAMu i układ Kirin 960 radzą sobie z każdym zadaniem. 128 GB pamięci na dane to naprawdę sporo, ale szkoda, że smartfon nie obsługuje kart pamięci micro SD. Mate 9 Pro to także gratka dla miłośników fotografii za sprawą świetnego, podwójnego aparatu głównej, dobra propozycja dla wielbicieli muzyki i dobrego brzmienia (jest jack 3.5 mm i niezły wzmacniacz) i mocny zawodnik, jeśli chodzi o czas pracy na baterii i krótki czas jej ładowania. Cena Huawei Mate 9 Pro oscyluje już często w granicach poniżej 3000 złotych (najtaniej znalazłem go za 2675 złotych), co czyni go dobrą propozycją dla osób szukających smartfona z najwyższej półki, ale chcących nieco „przyoszczędzić”.
Mocne strony: Słabe strony:
----
- piękna metalowa obudowa
- ekran AMOLED
- bardzo wysoka wydajność
- płynność działania
- doskonały czytnik linii papilarnych
- świetny aparat główny i przedni
- bardzo dobra jakość dźwięku
- jack 3.5 mm
- głośniki stereo
- dual SIM
- wydajna bateria
- krótki czas ładowania baterii
- brak odporności na wodę
- brak gniazda micro SD
- brak radia FM
Huawei Mate 9 Pro recenzja]]>
Testy Najbardziej polecane Sun, 21 May 2017 15:00:00 +0200
Xiaomi Mi Smart Scale - recenzja inteligentnej wagi http://www.conowego.pl/testy/xiaomi-mi-smart-scale-recenzja-inteligentnej-wagi-22654/ Za sprawą firmy CK Mediator, nieoficjalnego dystrybutora produktów Xiaomi w Polsce, na sklepowych... Zacznijmy od tego, że w Polsce pierwsza waga od Xiaomi kosztuje 149 złotych. Urządzenie początkowo sprzedawane było w Chinach w cenie zaledwie 20 dolarów. Wraz ze wzrostem popularności rosła też cena, która ostatecznie ukształtowała się na poziomie ok. 30 dolarów. Nie należy mylić urządzenia z nowszym XiaoMi Body Scale Smart Weight Scale, które jest urządzeniem bardziej zaawansowanym i oferuje dodatkowy pomiar tkanki tłuszczowej, którego w Xiaomi Mi Smart Scale nie ma.Xiaomi Mi Smart Scale - recenzjaW pudełku z Xiaomi Mi Smart Scale nie znajdziemy nic oprócz instrukcji obsługi. Zabrakło kompletu 4 baterii AA, dzięki którym zasilana jest waga. Przed wejściem na urządzenie i po włożeniu do niego baterii, należy ustawić odpowiednie jednostki, za pomocą niewielkiego suwaka. Do wyboru mamy kilogramy, funty oraz stosowane rzadko w Chinach kany. Niestety, wszystkie jednostki opisane są w języku chińskim, więc wybranie odpowiedniej następuje metodą prób i błędów.Xiaomi Mi Smart Scale - recenzjaXiaomi Mi Smart Scale - recenzjaSpód urządzenia wykonany został z porowatego plastiku. Na rogach obudowy umieszczono gumowe podkładki antypoślizgowe.Xiaomi Mi Smart Scale - recenzjaXiaomi Mi Smart Scale - recenzjaWaga od strony wizualnej prezentuje się świetnie. Z wierzchu pokryta została grubym szkłem, które przykryło białe tworzywo. Szkło posiada zaoblone krawędzie, a więc przypadkowe uderzenie stopą w wagę nie spowoduje żadnego uszczerbku na zdrowiu.Xiaomi Mi Smart Scale - recenzjaW centralnym punkcie szkła znajduje się logo producenta. Zauważyliście już pewnie, że waga nie ma wyświetlacza? Spokojnie, jednostki są wyświetlane w górnej części urządzenia za pomocą LEDów.Xiaomi Mi Smart Scale - recenzjaXiaomi Mi Smart Scale sparować można ze smartfonem za pośrednictwem Bluetooth 4.0, po uprzednim zainstalowaniu aplikacji MiFit (dostępnej w języku polskim). Ta jest swoistym hubem dla wszystkich sportowych urządzeń marki Xiaomi. Dane przesyłane są do apki każdorazowo po wejściu na wagę i wyświetlane w atrakcyjnej graficznie formie. Widnieje tak także wskaźnik BMI, który moim zdaniem jest bardzo kiepskim wyznacznikiem tego, co dzieje się z naszą sylwetką (bo nie uwzględnia proporcji masy tłuszczowej do mięśniowej). Apkę można bez problemu synchronizować z programem Google Fit, jednak nie współpracuje ona z popularnymi trackerami sportowymi.


Precyzja wagi stoi na znakomitym poziomie. Pomiary są niezwykle powtarzalne i przy 3 próbach pomiarowych dokonywanych cyklicznie każdego dnia, trzy dni pod rząd, żadna nie wskazała odchyłki od pozostałych dwóch.

Czy warto kupić Xiaomi Mi Smart Scale?

To dość trudne pytanie, biorąc pod uwagę cenę urządzenia. Jeśli potrzebujecie wagi i nie interesuje Was łączność ze smartfonem - zapewne znajdziecie tańsze odpowiedniki, które cechowała będzie równie wysoka precyzja. Xiaomi Mi Smart Scale to jednak designerski gadżet, który prezentuje się świetnie, jest bardzo dokładny i pozwala w niezwykle wygodny sposób śledzić progres zrzucania zbędnych kilogramów, prowadząc swoisty dziennik. Jeżeli chcecie bardziej zaawansowanego sprzętu z pomiarem tkanki tłuszczowej (choć w tanich wagach jest on niezbyt dokładny), musicie poczekać aż CK Mediator wprowadzi do Polski XiaoMi Body Scale Smart Weight Scale.Xiaomi Mi Smart Scale - recenzja
Mocne strony: Słabe strony:
------
- powtarzalność pomiarów
- atrakcyjny wygląd
- wysoka jakość wykonania
- możliwość synchronizacji wyników z aplikacją MiFit i Google Fit
- cena?
]]>
Testy Najbardziej polecane Sat, 20 May 2017 13:25:00 +0200
TomTom GO 5200 - król nawigacji dedykowanych. Recenzja http://www.conowego.pl/testy/tomtom-go-5200-krol-nawigacji-dedykowanych-recenzja-22622/ Czy dedykowane nawigacje samochodowe powinny odejść do lamusa? My uważamy, że nie. Podczas podróży... W pudełku wraz z nawigacją TomTom GO 5200 znajdziemy wtyczkę samochodową, wyposażoną w diodę stanu ładowania, kabelek USB, a także bardzo wygodny w użytkowaniu, niezależny uchwyt samochodowy. TomTom GO 5200 pozycjonowana jest jako nawigacja typu premium, stąd też obecność takiego nowoczesnego akcesorium, wykorzystującego praktyczne złącze magnetyczne.TomTom GO 5200 recenzjaTomTom GO 5200 recenzjaTomTom GO 5200 to nawigacja wyposażona w 5-calowy ekran o skromnej wydawać by się mogło rozdzielczości 800x480 pikseli, który jednak jest wygodny w obsłudze i bardzo czytelny, niezależnie od warunków. Osoby, które chcą jeszcze większego ekranu (np kierowcy samochodów ciężarowych), mogą zainteresować się nieco droższym modelem TomTom GO 6200 z ekranem 6-calowym o rozdzielczości 720x1280 pikseli.TomTom GO 5200 recenzjaUrządzenie dysponuje modułem Wi-Fi, który znacząco ułatwia pobieranie nowych aktualizacji na urządzenie. Po założeniu swojego konta w usłudze TomTom, automatycznie dostawali będziemy powiadomienia o nowych aktualizacjach. Holenderska firma gwarantuje dożywotnią, bezpłatną aktualizację map, co w praktyce oznacza wsparcie przez okres minimum 10 lat. Sporo, zważywszy na rynkowe ceny map. Za pomocą Wi-Fi pobierzemy także aktualizacje społecznościowe Map Share punktów POI (points of interest), a także zaktualizujemy bazę fotoradarów. Podczas aktualizacji w trybie bezprzewodowym należy mieć jednak na względzie skromny czas pracy nawigacji na baterii, opiewający na ok. godzinę. Jeśli ściągamy aktualizację o pojemności ok. 7 GB (standard dla map), to urządzenie lepiej podpiąć pod komputer, bo instalacja trwa dość długo.TomTom GO 5200 recenzjaNa TomTom GO 5200 preinstalowana jest mapa Europy, która zajmuje ok. 7 GB z dostępnej przestrzeni, pozostawiając użytkownikowi ok. 5 GB miejsca na dodatkowe pliki i alternatywne wersje map.TomTom GO 5200 recenzjaTomTom GO 5200 recenzjaTomTom GO 5200 recenzjaMenu nawigacji jest znacznie bardziej intuicyjne, niż we wcześniejszych generacjach urządzeń. Na każdym z ekranów menu widoczne są cztery czytelne ikony, a dostęp do kolejnych uzyskujemy za pomocą gestu przesunięcia pala po wyświetlaczu w kierunku lewej lub prawej jego krawędzi. Ekran reaguje na dotyk znacznie lepiej niż w starszych modelach nawigacji samochodowych, a interfejs działa niezwykle płynnie - widać, że mamy do czynienia ze sprzętem z najwyższej półki.TomTom GO 5200 recenzjaAdresy wyszukiwane są w sposób błyskawiczny i nie trzeba nawet podawać nazwy państwa, przy okazji wpisywania miasta znajdującego się za granica - nawigacja radzi sobie z tym doskonale, przy okazji proponując najpopularniejsze wyszukania w każdej lokalizacji. POI wyszukiwać można zarówno lokalnie, jak i w trybie online, co pozwala znaleźć ich jeszcze więcej.TomTom GO 5200 recenzjaDoskonałą opcją jest TomTom MyDrive, który pozwala precyzyjnie zaplanować trasę następnego wyjazdu, a następnie przesłać ją na urządzenie. Jest to rozwiązanie zdecydowanie najwygodniejsze, jeśli planujemy długi wypad w Europę i chcemy zarządzać wszystkim z poziomu przeglądarki internetowej lub ekranu smartfona. Nie mogło zabraknąć także rozbudowanych opcji wybierania głosowego, które to jednak pozwalają na wyznaczanie tras wyłącznie w Polsce, jeśli korzystamy z polskiej nakładki językowej. Nawigacja rozpoznaje głos i polecenia nawet w sytuacji, gdy scena akustyczna obfituje w niepożądane dźwięki i hałas. Wyznaczanie trasy w ten sposób jest jedyną bezpieczną metodą w trakcie jazdy. Wszystkie popularne polecenia są wyświetlone na ekranie, także użytkownik zawsze wie, jakie polecenie może w danej chwili wypowiedzieć.TomTom GO 5200 recenzja #break# Nad zaplanowaną trasą, wytyczoną według uprzednio określonych kryteriów (omijanie dróg płatnych, autostrad, promów, itp), na bieżąco czuwa system ostrzeżeń przed fotoradarami oraz doskonały system TomTom Traffic. To za jego pośrednictwem, za sprawą wbudowanej karty SIM, uzyskujemy informacje o utrudnieniach na drodze - przebudowach, wypadkach i innego rodzaju ograniczeniach w ruchu. System naprawdę błyskawicznie reaguje na zastane na drodze sytuacje, o czym przekonaliśmy się w Chorwacji, gdy wypadek miał miejsce dosłownie... kilkaset metrów przed nami. Na osi czasu podróży, znajdującej się w prawej części ekranu, natychmiast pojawiło się ostrzeżenie, jego długość oraz szacowane opóźnienie. Z racji specyfiki trasy nie została zaproponowana alternatywa, ale kiedy tylko się da, nawigacja takową proponuje.TomTom GO 5200 recenzjaNic nie stoi na przeszkodzie, aby za pomocą łączności Bluetooth sparować nawigację ze smartfonem i wykorzystywać ją jako system głośnomówiący. TomTom GO 5200 współpracuje także z asystentami Google Now i Siri, pozwalając sterować smartfonem w ograniczonym stopniu za pomocą komend głosowych - do wyboru, do koloru.TomTom GO 5200 recenzjaNiestety, czasem nawigacja lubiła wprowadzać w błąd, podając błędne ograniczenia prędkości - zarówno w obszarze zabudowanym, jak i poza nim. Żaden system tego rodzaju nie jest idealny, a rewolucją są dopiero urządzenia zczytujące ograniczenia wprost ze znaków drogowych. Ergo, nie można ślepo ufać nawigacji w kwestii ograniczeń prędkości - mandaty mogą być dotkliwe dla kieszeni. Jednocześnie muszę otwarcie przyznać, że błędy zdarzały się zdecydowanie częściej w Chorwacji, niż w innych krajach, przez które przejeżdżaliśmy (Austria, Słowenia, Węgry, Słowacja, Czechy), a w Polsce praktycznie nie występowały.TomTom GO 5200 recenzjaTomTom GO 5200 to świetna opcja dla osób, które korzystają z kilkuletnich już nawigacji, nawet tych z wysokiej półki. Płynność działania GO 5200, a także prędkość, z jaką urządzenie wyznacza trasy, zasługują na najwyższą ocenę. Go 5200 posiada absolutnie wszystko, czego można wymagać od tego rodzaju urządzenia. System TomTom Traffic pozwala oszczędzać cenny czas, informując o utrudnieniach i pomimo, że nie jest nieomylny, to jego obecność jest często nieoceniona. Przyczepiłbym się jedynie występujących sporadycznie błędnych oznaczeń dopuszczalnej prędkości, ale to zadaniem kierowcy jest bacznie obserwować drogę - nawigacja ma w tym tylko pomagać.
Mocne strony: Słabe strony:
----
- płynne działanie
- błyskawiczne wyszukiwanie tras
- czytelny ekran
- dotyk wyświetlacza działa świetnie
- informacje o ruchu drogowym TomTom Traffic
- możliwość planowania tras na komputerze
- wbudowana karta SIM
- Bluetooth i Wi-Fi
- dożywotnie aktualizacje map i usługa TomTom Traffic
- szybki fix GPSa

- wysoka cena
- sporadyczne błędy w ograniczeniach prędkości
TomTom GO 5200 recenzja]]>
Testy Najbardziej polecane Wed, 17 May 2017 16:15:00 +0200
Samsung Galaxy S8+ - recenzja smartfona z fenomenalnym wyświetlaczem http://www.conowego.pl/testy/samsung-galaxy-s8-recenzja-smartfona-z-fenomenalnym-wyswietlaczem-22560/ Przetestowaliśmy Samsunga Galaxy S8+ i z czystym sumieniem stwierdzamy, że jest to jeden z... "Stary, serio, wolę patrzeć na świat przez ekran tego smartfona" - takie słowa skierował do mnie Radek Domżoł, gdy zabieraliśmy Samsunga Galaxy S8+ na majówkę i robiliśmy za jego pomocą pierwsze zdjęcia i filmy. Cytuję je na samym początku zupełnie nieprzypadkowo. Ekran Super AMOLED w Samsungu Galaxy S8+ to prawdziwy przełom - nie tylko ze względu na proporcje 18.5:9, którymi przecież cechuje się też ekran w LG G6 (18:9), ale na jego fenomenalne parametry i wrażenie, jakie zrobi na każdym, kto weźmie smartfon w swoje dłonie.Samsung Galaxy S8+ - recenzjaWyjmując z pudełka Samsunga Galaxy S8+ aż trudno było mi uwierzyć, że jeszcze 16 lat temu trzymałem w swoich dłoniach telefony pokroju Nokii 3310. Wtedy emocjonowaliśmy się dzwonkami polifonicznymi, łącznością IRDA i "animowanymi" tapetami. Teraz mamy dostęp do telefonów takich jak Galaxy S8+ - wydajnością przewyższających komputery sprzed lat, wodoodpornych i wyposażonych w wodotryski takie jak choćby skaner tęczówki oka... Ale okej, po kolei!

W pudełku "na bogato"

W pudełku wraz z Samsungiem Galaxy S8+, którego wyceniono na 3999 złotych, znajdziemy garść przydatnych akcesoriów. Oprócz kabelka USB 3.1 Typu C, znajdziemy tu także szybkoładowarkę sieciową 5V/2, dokanałowe słuchawki sygnowane logo AKG (o wartości ok. 400 złotych), pin do wysuwania tacki z kartą SIM oraz... przejściówki z USB Typu A. Gwiazdą jest oczywiście smartfon Samsung Galaxy S8+, który od wariantu bez "plusa" różni się pojemniejszą baterią oraz większym ekranem o przekątnej aż 6,2-cala. Nie czyni on urządzenia tak dużym, jak mogłoby się wydawać, choć... nieco zbyt dużym, aby w pełni swobodnie obsługiwać go jedną dłonią.Samsung Galaxy S8+ recenzjaSmartfon? Raczej dzieło sztuki Obudowa Samsunga Galaxy S8+ została w całości wykonana ze szkła. Osobiście nie jestem wielkim entuzjastą takiego rozwiązania - tylna część urządzenia w kolorze czarnym dość ochoczo kolekcjonowała moje odciski palców, tracąc przez to nieco uroku. Z wyłączeniem tego, Galaxy S8+ jest chyba najpiękniejszym smartfonem, jakiego kiedykolwiek trzymałem w dłoniach. Wygląda jak eksponat, jak dzieło sztuki, a efekt jest potęgowany, gdy włączymy wyświetlacz. Mówi się, że wszystkie smartfony wyglądają podobnie, ale na tego nie mogłem się napatrzeć, Radek również.Samsung Galaxy S8+ recenzjaPrzedni i tylny panel urządzenia pokrywa szkło Gorilla Glass 5, które gwarantuje wysoki poziom ochrony przed uszkodzeniami mechanicznymi, takimi jak zadrapania. Niestety, telefon jest niezmiernie wrażliwy na upadki, o czym coraz częściej pisze się w sieci - wszystko to jest najpewniej winą zakrzywionego na krawędziach wyświetlacza. Tak efektowny telefon szkoda jest zamykać w jakimkolwiek etui ochronnym, ale dla jego dobra - warto to robić. Obudowa została dodatkowo uszczelniona przed działaniem wody, co potwierdza certyfikat IP68. Urządzenie może przebywać na głębokości 1,5 metra nawet przez 30 minut.

Najlepszy wyświetlacz w świecie smartfonów!

Zajmujący niemal cały front urządzenia (88% powierzchni) 6,2-calowy wyświetlacz Super AMOLED o rozdzielczości 1440x2960 pikseli to, nie boję się użyć tego określenia, ekran przełomowy. Oferuje 143% pokrycia przestrzeni barw sRGB, 113% DCI-P3, obsługuje standard HDR10, ma certyfikat Mobile HDR Premium od UHD Alliance (jako jedyny smartfon) i cechuje się jasnością szczytową wynoszącą ok. 1000 nitów (w codziennym użytkowaniu jest ona nieco niższa - my zmierzyliśmy realne 655 i szczytowe 885 cd/m2). Nie wiem czy widziałem drugi smartfon, który w intensywnym słońcu wyświetlał by tak czytelny obraz, jak Galaxy S8+. Display Mate uznało go za najlepszy wyświetlacz w historii smartfonów - i nic dziwnego. Tak bardziej ludzkim językiem pisząc: kolory są fenomenalnie odwzorowane, kontrast nieskończony (jak to w OLEDach), a powierzchnia robocza - bardzo duża. Wszystko to w obudowie niewiele wyższej od obudowy HTC One M8. Drugiego wyświetlacza o takich parametrach po prostu nie ma.Samsung Galaxy S8+Niektórzy użytkownicy narzekają, że ekran na krawędziach reaguje nieco gorzej na dotyk. Potwierdzam te doniesienia, choć zaznaczam jednocześnie, że jest to w zasadzie nieodczuwalne przez absolutną większość czasu korzystania ze smartfona. Na krawędziach pojawia się nieznaczna różowawa poświata, gdy na ekran patrzymy pod kątem, ale ów "problem" widać jedynie, gdy na ekranie wyświetlana jest jedynie biel, a my dobrze przyjrzymy się brzegom telefonu.Samsung Galaxy S8+ recenzjaCo ciekawe, rozdzielczość ekranu można zmieniać. Urządzenie domyślnie pracuje w rozdzielczości Full HD, co pomaga mu oszczędzać baterię. Prawdę mówiąc, gdybym o tym nie wiedział, myślałbym, że na ekranie wyświetlana jest rozdzielczość QHD. Prosty zabieg domyślnego zmniejszenia rozdzielczości pozwala nieznacznie wydłużyć czas pracy urządzenia na baterii. Kiedy warto zwiększyć rozdzielczość? Cóż, podczas oglądania treści VR i... w zasadzie chyba tylko wtedy. Kiedy warto ją obniżyć do rozdzielczości HD? Nigdy - zysk w postaci marginalnego wydłużenia czasu pracy na baterii nie jest tego wart. W dolnej części ekranu znajdziemy standardowy zestaw przycisków wirtualnych, których kolejność możemy zmieniać (z wyłączeniem przycisku Home). Dodatkowo, przycisk Home rozpoznaje skutecznie siłę nacisku i jest widoczny także przy wyłączonym ekranie. Naciskając na niego mocniej możemy na przykład podświetlić wyświetlacz. Ekran Infinity w Galaxy S8+, oprócz funkcji przybornika wysuwanego z krawędzi, pełni rolę swoistej diody powiadomień - gdy ekran urządzenia skierowany jest do dołu, brzeg urządzenia podświetla się, sygnalizując nowe powiadomienia.

Skaner tęczówki oka działa wzorcowo nawet w zupełnych ciemnościach

Wyświetlacz Infinity zaokrąglony jest na obu swoich bocznych krawędziach. Powierzchnia użytkowa ekranu zaoblona jest także na rogach, podobnie z resztą jak obudowa urządzenia, co tworzy bardzo ciekawy wizualny efekt. Nad ekranem znajdziemy obiektyw kamerki o rozdzielczości 8 Mpix, wyposażonej w autofokus, która w porównaniu do wariantu z Galaxy S7 działa po prostu fenomenalnie, o czym przeczytacie dalej lub zobaczycie w naszym szczegółowym teście fotograficznym Samsunga Galaxy S8+, który publikowaliśmy kilka dni temu. Obok kamerki znajduje się oczywiście czujnik natężenia światła, a także skaner tęczówki oka i dioda podczerwieni. Tak, urządzenie można odblokować patrząc w stronę skanera tęczówki - nawet w zupełnych ciemnościach. Jak to możliwe? Cóż, sensor współpracuje z diodą podczerwieni. Jak to działa? Fenomenalnie i szybko, choć wygodniej chyba skorzystać z czytnika linii papilarnych.Samsung Galaxy S8+ recenzjaChyba. Samsung Galaxy S8+ nie posiada przycisku Home z przodu urządzenia, a więc czytnik linii papilarnych siłą rzeczy powędrował na tylną część obudowy. Został on jednak umiejscowiony w tak niefortunny sposób, że odruchowo palec kłaść będziecie raczej na obiektywie kamery, a nie na prostokątnym polu, umieszczonym w jego sąsiedztwie. Czytnik jest wąski a efektywne z niego korzystanie wymaga wprawy. Obiektyw aparatu głównego nieznacznie wystaje poza obrys obudowy.Samsung Galaxy S8+ recenzjaChwili potrzebowałem również na to, aby przyzwyczaić się do układu czterech przycisków fizycznych na Galaxy S8+. Tak, oprócz przycisku blokady ekranu i zmniejszania i zwiększania głośności, na lewym boku smartfona znajdziemy przycisk, który aktywuje asystenta głosowego Bixby. Asystent nie mówi jednak w języku polskim, więc darowałem sobie testowanie jego funkcjonalności. Niestety, Samsung skutecznie uniemożliwia przypisanie klawisza innym funkcjom.Samsung Galaxy S8 przykładowe zdjęciaSpecyficzna budowa urządzenia niesie ze sobą pewną wadę konstrukcyjną. Jest nią bez wątpienia obecność zaledwie pojedynczego głośnika mono. Flagowiec za 3999 złotych, bez głośników stereo? Troszkę smutno. Sytuację ratuje obecność portu jack 3.5 mm, umieszczonego w asyście złącza USB Typu C. Jakość dźwięku na wyjściu audio jest fenomenalna, więc niech to będzie coś na otarcie łez. #break# Samsung Experience, czyli Android według Samsunga pełny ciekawych funkcji Samsung spisał się, jeśli chodzi o nową wersję Samsung Experience, stworzoną specjalnie na potrzeby Samsunga Galaxy S8 i Galaxy S8+ i dostosowaną do Androida 7.0. Najważniejszą z innowacji, choć z perspektywy Polaków średnio użyteczną, jest asystent głosowy Bixby, który zastąpił funkcję S Voice. Obsługi języka polskiego niestety nie ma - a skoro nie ma, to Bixbiego nie testowałem. Fajną funkcją, znaną z innych smartfonów Samsunga z wyświetlaczem AMOLED, jest Always On Display. Dzięki niej powiadomienia zobaczymy na wyłączonym wyświetlaczu, dzięki czemu podejrzymy je bez konieczności odblokowywania urządzenia. Niestety, każda godzina korzystania z funkcji Always On Display wiąże się z rozładowaniem ok. 1% pojemności baterii.
Oprócz tego, odświeżono sposób przywoływania menu aplikacji, które wywołać można przesunięciem palca w górę ekranu lub klikając stosowną ikonę. Samsung pozwala także użytkownikowi na zmianę kolejności ekranowych przycisków nawigacyjnych - wstecz może być tu zarówno po prawej jak i lewej stronie wyświetlacza. To miły dodatek. Ogólna estetyka nakładki Samsung Experience stoi na wysokim poziomie - ikony mogą się podobać, siatka na ekranie głównym prezentuje się schludnie, a użytkownik może zmieniać jej rozmiar. Co ciekawe, możemy zupełnie zrezygnować z menu aplikacji i wszystkie wyświetlać w stylu iOS - na pulpicie. Funkcja uruchamiania aplikacji równolegle w dwóch oknach działa doskonale - rozmiar każdego z ekranów można dopasować do swoich potrzeb, a końcowy efekt prezentuje się naprawdę świetnie.
Przydatnym nie tylko dla ludzi biznesu dodatkiem może okazać się bezpieczny folder, w którym przechowywać można aplikacje i notatki, kontakty, a nawet zdjęcia, które nie będą widoczne w standardowym widoku. Folder ten można w dowolny sposób zabezpieczyć. Ot, telefon w telefonie.
Wydajność Samsunga Galaxy S8+ to czysta poezja - ot czołówka wszystkich benchmarków. W europejskiej wersji wykorzystano układ Exynos 8895, wykonany w litografii 10-nanometrowej, któremu towarzyszą 4 GB RAMu i który spisuje się niemal identycznie jak stosowany w reszcie egzemplarzy Snapdragon 835. Nie ma zadania, któremu ten zestaw nie podołałby co najmniej bardzo dobrze. Lagi systemu, spowolnienia animacji w grach 3D i spadki wydajności w zaawansowanych aplikacjach nie istnieją.
W teście Geekbench 4 Multi-Core Samsung Galaxy S8+ uzyskał 6352 punkty (co czyni go najwydajniejszym smartfonem na świecie), w teście Single-Core (1945 punktów) uznał jedynie wyższość niezrównanego w tej materii iPhone 7 Plus. Wynik w AnTuTu 6 na poziomie 175 220 punktów pozwolił mu wyprzedzić każdy inny smartfon dostępny na rynku. #break#

Samsung Galaxy S8+ - zamiast lustrzanki

Jakości zdjęć wykonywanych za pomocą Samsunga Galaxy S8+ poświęciliśmy osobny artykuł, do którego lektury Was odsyłam. Tutaj wrzucę jedynie klika przykładowych zdjęć i nagrań. Samsung Galaxy S8 przykładowe zdjęciaSamsung Galaxy S8 przykładowe zdjęciaSamsung Galaxy S8 przykładowe zdjęciaSamsung Galaxy S8 przykładowe zdjęciaSamsung Galaxy S8 przykładowe zdjęciaSamsung Galaxy S8 przykładowe zdjęciaSamsung Galaxy S8 przykładowe zdjęciaSamsung Galaxy S8 przykładowe zdjęciaSamsung Galaxy S8 przykładowe zdjęciaSamsung Galaxy S8 przykładowe zdjęcia

Czas pracy

Wiele osób narzeka na czas pracy Samsunga Galaxy S8. Melduję, że w przypadku Samsunga Galaxy S8+ ów problem nie występuje, a czas pracy na baterii jest zawsze co najmniej dobry. Akumulator o pojemności 3500 mAh, biorąc pod uwagę ekran i wydajność urządzenia, czyni czasem cuda. W teście odtwarzania wideo uzyskałem wynik 16,5 godziny (50% jasności ekranu). 3 godziny surfowania po internecie z włączonymi danymi pakietowymi zużyło około 33% baterii. Ładowanie baterii od zera do pełna trwa zaledwie 1,5 godziny - wszystko za sprawą technologii szybkiego ładowania Qualcomm Quick Charge 2.0. Urządzenie obsługuje ładowanie indukcyjne, więc jeśli tylko zechcecie, kupicie dedykowaną, akcesoryjną ładowarkę.Samsung Galaxy S8+ recenzjaSamsung Galaxy S8+ to smartfon, który robi piorunujące wrażenie Samsung Galaxy S8+ jest jednym z najdroższych smartfonów na rynku - to fakt. Samsung dołożył jednak wszelkich starań, by użytkownik na każdym etapie użytkowania poczuł, za co tak naprawdę płaci - i był niemal zawsze pozytywnie zaskoczony! Jakość obrazu, paleta barw i wygląd wyświetlacza Super AMOLED w proporcjach 18.5:9 robią na żywo piorunujące wrażenie. Dla wielu osób wygodniejszy w użytkowaniu okaże się zapewne nieco mniejszy od 6,2-calowego ekranu modelu S8+, 5,8-calowiec z Galaxy S8. Niestety, o ile czas pracy na baterii Galaxy S8+ jest naprawdę dobry, to Galaxy S8 pod tym względem ponoć nieco kuleje. Drugą po wyświetlaczu najmocniejszą cechą S8+ jest aparat, a w zasadzie aparaty, które radzą sobie doskonale także w niekorzystnych warunkach oświetleniowych. Zdjęcia wyglądają wspaniale, a filmy w rozdzielczości 4K dzięki funkcji optycznej stabilizacji obrazu wyglądają jak nakręcone przez całkiem niezłą lustrzankę. Po trzecie: wydajność – bądźcie pewni, że tej nigdy Wam nie zabraknie. Zalet jest oczywiście więcej, a wszystkie znajdziecie w tabelce niżej. Są jednak także wady.Brak głośników stereo w tak drogim smartfonie smuci, podobnie jak asystent Bixby nie mówiący do nas w języku polskim. Dla wielu osób wadą może okazać się kruchość wyświetlacza – o ile odporny jest on na zarysowania, to trudno mówić tu o jakiejkolwiek odporności na upadki… Etui może okazać się nieodzowne dla wielu użytkowników.
Mocne strony: Słabe strony:
-----
- FENOMENALNY wyświetlacz
- rewelacyjne aparaty (także w nocy!)
- świetna wydajność
- bardzo efektowny wygląd
- dobry czas pracy na baterii
- krótki czas ładowania
- wodoodporność IP68
- jack 3.5 mm i jakość dźwięku
- skaner tęczówki oka działa doskonale
- oprogramowanie

- brak głośników stereo
- bardzo krucha obudowa
- niezbyt wygodny w obsłudze czytnik linii papilarnych
- asystent Bixby tylko po angielsku
]]>
Testy Najbardziej polecane Fri, 12 May 2017 14:55:00 +0200
Samsung Galaxy S8+ - przykładowe zdjęcia i filmy http://www.conowego.pl/testy/samsung-galaxy-s8-przykladowe-zdjecia-i-filmy-22485/ Recenzja Samsunga Galaxy S8+ ukaże się na Conowego.pl w najbliższych dniach, ale już dziś możecie... serdecznie podziękować za błyskawiczne ogarnięcie jego wysyłki, sprzęt ten trafił w moje ręce.Samsung Galaxy S8 przykładowe zdjęciaZanim przeczytacie na łamach serwisu Conowego.pl pełny tekst recenzji Samsunga Galaxy S8+, chciałem podzielić się z Wami moją opinią na temat jego możliwości fotograficznych. Chcę wyraźnie zaznaczyć, że nie jest to tekst w żaden sposób sponsorowany - jestem po prostu bardzo pozytywnie zaskoczony tym, jak świetne zdjęcia i filmy byłem w stanie zarejestrować za pomocą przedniej i tylnej kamery tego urządzenia.Samsung Galaxy S8 przykładowe zdjęciaSamsung Galaxy S8 przykładowe zdjęciaW tekście znajdziecie wiele nieobrobionych zdjęć i filmów. Każde zdjęcie możecie zobaczyć w pełnym rozmiarze, klikając na nie. Fotografie robione były w proporcjach 16:9, więc nieco mniejszej rozdzielczości niż te, robione w proporcjach 4:3. Na początek trochę technikaliów. Zarówno Samsung Galaxy S8, jak i testowany model Samsung Galaxy S8+ korzystają z tylnej kamery z technologią Dual Pixel o rozdzielczości 12 megapikseli i obiektywie o jasności f/1.7 i ekwiwalencie ogniskowej 26 mm. Kamera korzysta, z, jak się okazuje, doskonałej, 4-osiowej optycznej stabilizacji obrazu i autofokusa bazującego na detekcji fazy (PDAF). W trudnych warunkach oświetleniowych scenę pozwala doświetlić pojedynczy LED. W trybie manualnym aparat ten jest w stanie wykonywać fotografie w formacie RAW, które można potem do woli edytować na komputerze. Zdjęcia w niniejszym tekście są zdjęciami wykonanymi w trybie automatycznym, czyli trybie, z którego korzystała będzie absolutna większość użytkowników telefonu.Samsung Galaxy S8 przykładowe zdjęciaGalaxy S8+ i S8 posiadają również przednią kamerkę, która, co wykazały nasze testy, spisuje się o wiele lepiej niż wiele aparatów głównych, stosowanych w smartfonach z niższych segmentów cenowych. Korzysta ona z sensora o rozdzielczości 8 Mpix i obiektywu o jasności f/1.7. Nie muszę chyba wspominać, że oferuje ona także autofokus? Co ciekawe, przednia kamerka Samsunga Galaxy S8+ posiada moduł optycznej stabilizacji obrazu, który jednak nie działa. Być może producent przy okazji którejś aktualizacji oprogramowania postanowi go aktywować? Byłaby to bardzo miła niespodzianka. Robiąc zdjęcia Samsungiem Galaxy S8+ nie potrafiłem pozbyć się wrażenia, że te wyglądają każdorazowo świetnie głównie za sprawą ekranu Super AMOLED, który został w końcu okrzyknięty najpiękniejszym wyświetlaczem świata smartfonów, a na komputerze, na większym monitorze, będzie znacznie gorzej. Wiecie jak to jest: zachwycamy się zdjęciami, dopóki widzimy je na 5-6-calach, a potem przychodzi moment, gdy zgrywamy je na komputer i z efektu "wow" robi się efekt "eee". Tutaj to zjawisko nie występuje, choć oczywiście na ekranie smartfonu fotografie wyglądają o niebo lepiej (głównie za sprawą owego "cudownego" ekranu).Samsung Galaxy S8 przykładowe zdjęciaSamsung Galaxy S8 przykładowe zdjęciaSamsung Galaxy S8 przykładowe zdjęciaSamsung Galaxy S8 przykładowe zdjęciaSamsung Galaxy S8 przykładowe zdjęciaSamsung Galaxy S8 przykładowe zdjęciaSamsung Galaxy S8 przykładowe zdjęciaZdjęcia z głównej kamery są bogate w szczegóły, cechuje je bardzo dobry kontrast i ostrość w całym zakresie kadru. Algorytm wyostrzania daje się czasem nieco zbyt mocno we znaki, ale nie można powiedzieć, że jest to dostrzegalne bez mocnego powiększenia.Samsung Galaxy S8 przykładowe zdjęciaSamsung Galaxy S8 przykładowe zdjęciaSamsung Galaxy S8 przykładowe zdjęciaSamsung Galaxy S8 przykładowe zdjęciaSamsung Galaxy S8 przykładowe zdjęciaSamsung Galaxy S8 przykładowe zdjęciaSamsung Galaxy S8 przykładowe zdjęciaSamsung Galaxy S8 przykładowe zdjęciaSamsung Galaxy S8 przykładowe zdjęciaSamsung Galaxy S8 przykładowe zdjęciaSamsung Galaxy S8 przykładowe zdjęciaSamsung Galaxy S8 przykładowe zdjęcia Więcej zdjęć i filmy na kolejnej stronie. #break# Uwagę moją z miejsca zwróciło świetne odwzorowanie kolorów, z którymi problemy ma wiele aparatów - czerwieni i odcieni żółci. Przyznam szczerze, że czerwień Mazdy Mx-5 w obiektywie żadnego smartfonu nie wyglądała tak dobrze, jak w obiektywie Galaxy S8+.Samsung Galaxy S8 przykładowe zdjęciaSamsung Galaxy S8 przykładowe zdjęciaSamsung Galaxy S8 przykładowe zdjęciaSamsung Galaxy S8+ radzi sobie jednak bardzo dobrze nie tylko za dnia, ale także po zmroku. Wyobraźcie sobie, że poniższa fotografia została wykonana przez pasażera całkiem szybko jadącego samochodu. Obraz jest całkiem ostry jak na takie światło, prawda? Wszystko to zasługa technologii Multi-Frame Image Processing, którą Samsung nie chwalił się na głos, a której działanie jest dla użytkownika niedostrzegalne. W telegraficznym skrócie: smartfon w tle przechwytuje klatki zdjęć po uruchomieniu aparatu, a gdy naciśniecie spust migawki, spośród nich wybiera te najostrzejsze, nakłada je na siebie, w efekcie tworząc jedno, ostre zdjęcie. Co ciekawe, samo zdjęcie robione jest bez najmniejszego opóźnienia. Podobnie działała technologia HDR+ w smartfonach Google Pixel XL, które również po zmroku radziły sobie świetnie. Telefon nie ma również problemów z wydobywaniem szczegółów z zacienionych miejsc.Samsung Galaxy S8 przykładowe zdjęciaAparat główny radzi sobie także doskonale w zmiennym świetle podczas nagrywania filmów. Zauważcie jak szybko radzi sobie ze zmianą oświetlenia na żarowe przy wjeździe do tunelu i jak sprawnie wraca do poprzedniego trybu przy wyjeździe. Powiedzieć, że Samsung Galaxy S8+ radzi sobie lepiej niż większość dedykowanych aparatów fotograficznych i tanich kamer, to jak nic nie powiedzieć. Oceńcie sami. Możliwości wideo Galaxy S8+ zasługują na naprawdę sporo słów pochwały - począwszy od bitrate na poziomie ok. 49 Mbps i bogactwa szczegółów, przez niezłą jakość dźwięku, po świetną dynamikę barw. Optyczna stabilizacja obrazu przydaje się w sytuacjach, gdy filmujemy idąc, ale sporadycznie potrafi występować efekt "galaretki" na krawędziach ekranu, co widać dopiero na dużym ekranie. Jakość nagrań jest tak dobra, że bez problemu można wyciągać z nich pojedyncze klatki w formie zdjęć. Jest jedna rzecz, na którą oboje zwróciliśmy uwagę z redaktorem Radkiem, a mianowicie składanie panoram. Zwłaszcza na niebie widoczne są różnice w ekspozycji nieba, przez co niebo na różnych zdjęciach wchodzących w skład panoramy może mieć delikatnie inny kolor. Niby detal, ale z takimi rzeczami potrafią sobie radzić znacznie tańsze urządzenia. Być może problem zostanie rozwiązany przy okazji którejś aktualizacji oprogramowania. Poza tym, trudno jest się doczepić do czegokolwiek. Wysoka rozdzielczość, świetny kontrast i bogactwo szczegółów - wszystko jest na swoim miejscu.Samsung Galaxy S8 przykładowe zdjęciaPrzednia kamerka radzi sobie ze zdjęciami tak dobrze i oferuje tak plastyczny obraz, że śmiało można ją nazwać jedną z najlepszych, jeśli nie najlepszą kamerką dla miłośników selfie. Za sprawą jasnego obiektywu zdjęcia wykonywane w gorszych warunkach oświetleniowych również nie grzeszą szczegółowością.Samsung Galaxy S8 przykładowe zdjęciaSamsung Galaxy S8 przykładowe zdjęciaSamsung Galaxy S8 przykładowe zdjęciaSamsung Galaxy S8 przykładowe zdjęciaMając w kieszeni Samsunga Galaxy S8+ odłożyłem na bok swojego bezlusterkowca i nie zabierałem go w zasadzie nigdzie podczas całego wyjazdu. Powód? Różnica w jakości zdjęć naprawdę nie była warta noszenia ze sobą kolejnego dużego i niezbyt poręcznego, w porównaniu do S8+, urządzenia. Długo uważałem, że żaden smartfon nie zastąpi dobrego aparatu, ale teraz zmieniam powoli zdanie. Uważam, że jeśli w niedalekiej przyszłości wszystkie smartfony będą robić tak dobre zdjęcia i filmy, jakie dziś robi Galaxy S8+, to wkrótce już na zawsze pożegnamy amatorskie lustrzanki i kamery cyfrowe.]]> Testy Najbardziej polecane Fri, 05 May 2017 17:00:00 +0200 Motorola Moto G5 Plus - pierwsza recenzja w Polsce! http://www.conowego.pl/testy/motorola-moto-g5-plus-pierwsza-recenzja-w-polsce-22400/ W dniu polskiej premiery smartfona Motorola Moto G5 Plus... publikujemy jego recenzję. Jako jedni z... Motorola Moto G5 Plus! Tak, tak, Lenovo postanowiło jakiś czas temu wrócić do marki Motorola i G5 Plus to pierwszy smartfon, który będzie reklamowany pod tym szyldem. Redakcja Conowego.pl została wyróżniona i mamy przyjemność korzystać z nowego urządzenia marki Lenovo już od ponad miesiąca! I "przyjemność" jest tu słowem odpowiednim, bo smartfon Lenovo można śmiało nazwać mianem najciekawszego smartfona ze średniego segmentu, jakiego zaprezentowano do tej pory.Lenovo Moto G5 Plus recenzjaNa sam początek wieści ważne i... przykre. Cena urządzenia, wbrew wcześniejszym zapowiedziom, nie wynosi ani 1099 złotych, ani nawet 1299 złotych. Lenovo ustaliło ją na poziomie 1399 złotych. Jest to zapewne spowodowane zawirowaniami z Motorola Moto G5, które w wersji z 2 GB pamięci kupić można w cenie 899 złotych, a w wersji z 3 GB - za 949 złotych. Pierwotnie ceny te miały być jednak wyższe, więc wiele wskazuje na to, że cena Moto G5 Plus wkrótce spadnie.

Specyfikacja techniczna Motorola Moto G5 Plus

Ekran: 5,2" IPS 1080x1920 pikseli
Procesor: Snapdragon 625
RAM: 3 GB
Pamięć: 32 GB
Aparaty: 12 Mpix f/1.7 + 5 Mpix f/2.2
System: Android 7.0 (bez nakładek)

Cena: 1399 1299 złotych (Lenovo dziś na polskiej premierze podało jednak niższą cenę!)

Lenovo zmieniło to dobrze!

Motorola Moto G5 Plus przeszło diametralną rewolucję jeśli chodzi o wygląd. W porównaniu do Lenovo Moto G4 Plus obudowa jest znacznie smuklejsza i wygląda nie tylko lepiej, ale także wyposażono ją w tylny panel wykonany z metalu (reszta to niezły, ale wciąż plastik).Lenovo Moto G5 Plus recenzjaUrządzenie o grubości 7.7 milimetra otrzymało mniejszy od poprzednika ekran, o przekątnej 5,2-cala i rozdzielczości 1080x1920 pikseli. Wszystko to sprawia, że telefon jeszcze lepiej leży w dłoni i wygodniej obsługuje się go za pomocą jednej dłoni.Lenovo Moto G5 Plus recenzjaMotorola Moto G5 Plus wyposażono w 3 fizyczne przyciski, wykonane z plastiku. Mają odpowiednio duży skok, są łatwo wyczuwalne pod palcami, a ich obsługa jest przyjemna.Lenovo Moto G5 Plus recenzjaLenovo nareszcie porzuciło także kwadratowy czytnik linii papilarnych w miejscu przycisku Home, który wyglądał jak doklejony na siłę i prezentował się bardzo przeciętnie. Nowy czytnik jest 360-stopniowy i bardzo ładnie wkomponowany we front urządzenia. Co kryje się pod pojęciem "360-stopniowy"? Otóż po zapisaniu wzoru odcisku palca, przyłożenie opuszka do czytnika pod absolutnie dowolnym kątem będzie skutkowało poprawnym odczytaniem linii papilarnych - może go przyłożyć nawet na odwrót.Lenovo Moto G5 Plus recenzjaCzytnik działa świetnie i reaguje w zasadzie zawsze poprawnie, czego nie można powiedzieć o czytnikach we wszystkich smartfonach ze średniej półki cenowej. Czytnik linii papilarnych odczytuje także gesty, które mogą zastąpić przyciski wirtualne, wyświetlane na ekranie i zajmujące na nim nieco przestrzeni. Dla mnie funkcja ta była jednak zupełnie zbyteczna i niezbyt wygodna. Zmiany wizualne w Moto G5 Plus są na ogromny plus i powinny zwrócić w stronę smartfona uwagę osób poszukujących ładnego urządzenia, dla których model Lenovo Moto G4 Plus był zbyt... plastikowy.Lenovo Moto G5 Plus recenzjaMniejszy znaczy lepszy? Lenovo zmniejszyło wyświetlacz do 5,2-cala, stawiając ponownie na panel IPS o rozdzielczości 1080x1920 pikseli. Podobnie jak w przypadku modelu G4 Plus, jasność ekranu w trybie automatycznym jest znacznie wyższa niż w manualnym i wynosi 505 cd/m2. Jasność w trybie manualnym wynosiła ok. 415 cd/m2 (znacznie mniej niż G4 Plus). Czytelność wyświetlacza w pełnym słońcu stała na dobrym poziomie. Kolory nie były tak żywe, jak w czołowych wyświetlaczach tego segmentu. Sytuację poprawiała nieco zmiana trybu wyświetlanych barw, która obniżała jednak nieco jasność ekranu. Ekran pokryty jest szkłem Gorilla Glass 3, który chroni go przed zarysowaniami i innymi formami uszkodzeń mechanicznych.Lenovo Moto G5 Plus recenzjaSłowa krytyki należą się za wykorzystanie w urządzeniu standardowego portu micro USB. Halo, halo! USB Typu C staje się obecnie standardem, a przecież Lenovo chce dyktować nowe trendy, a nie je gonić. :)Lenovo Moto G5 Plus recenzjaZ turboładowarką w zestawie Ogromnie cieszy natomiast fakt, że w zestawie ze smartfonem znajdziemy ładowarkę Turbo Charger, która niewymienną baterię smartfona o pojemności 3000 mAh ładuje do poziomu 50% w zaledwie... 20 minut. Imponujący wynik. Czas pracy smartfona na baterii zasługuje z resztą na pochwałę. Intensywnie użytkowane urządzenie bez problemu wytrzymuje pełny dzień pracy. Większość użytkowników będzie mogła sięgać po ładowarkę co 2 dni. #break# Obok portu micro USB, na dolnej ramce, umieszczono wyjście jack 3.5 mm. Jakość dźwięku płynąca z niego jest poprawna, choć wzmacniacz jest dość słaby i słuchawki o większej impedancji grają po prostu zbyt cicho (mimo, że ładnie). Przeciętnie prezentuje się również jakość dźwięku płynąca z głośnika multimedialnego. Wyobraźcie sobie jednak, że tu w zasadzie wady Motorola Moto G5 Plus się... kończą. W zasadzie.Lenovo Moto G5 Plus recenzjaNFC - jest, kompasu - brak Motorola Moto G5 Plus oferuje możliwość obsługi dwóch kart SIM w standardzie nano, lub jednej karty SIM oraz karty pamięci micro SD. Ponadto, urządzenie wyposażono w łączność NFC, pozwalającą na wygodne płatności zbliżeniowe poprzez Android Pay, której zabrakło w wariancie amerykańskim. Co ciekawe, wariant amerykański posiada jednak cyfrowy kompas, którego w europejskiej wersji Moto G5 Plus... zabrakło. Jest to pewnego rodzaju niedogodność dla osób korzystających z nawigacji samochodowych.Lenovo Moto G5 Plus recenzjaLubicie robić zdjęcia? Polubicie Moto G5 Plus W tylnej części obudowy znajdziemy sporych rozmiarów, jasny (f/1.7) obiektyw aparatu głównego o rozdzielczości 12 Mpix, który wystaje poza krawędź obudowy. W obiektyw wkomponowany jest dwutonowy LED. Co ciekawe, smartfon Lenovo jest pierwszym tak tanim smartfonem, w którym wykorzystano technologię Dual Pixel AF. Dzięki niej ostrość ustawiana jest naprawdę błyskawicznie, a smartfon nareszcie radzi sobie świetnie także z autofokusem ustawianym przy świetle żarowym.Lenovo Moto G5 Plus recenzjaAparat był jedną z największych zalet Lenovo Moto G4 Plus (porównywano go z iPhonem 6 S) i w Moto G5 Plus wcale nie wypada gorzej. Zdjęcia są naprawdę dobrej jakości jak na ten segment cenowy, a w porównaniu z wyższą półką wcale nie wypadają blado. Czasem warto manualnie zapanować nad poziomem ekspozycji, bo w gorszych warunkach oświetleniowych ten nie jest dobierany perfekcyjnie. Z pomocą zaawansowanym użytkownikom przychodzi bardzo dobry tryb manualny, w którym zdjęcia są jeszcze lepsze. Zdjęcia w trybie HDR prezentują się również dobrze, do czego Lenovo zdążyło nas już przyzwyczaić.Lenovo Moto G5 Plus recenzjaWidziałem, że wiele osób krytykuje zdjęcia w trybie nocnym - moim zdaniem to kwestia doboru odpowiednich ustawień. W trybie automatycznym faktycznie bywa różnie, jednak odpowiedni dobór ekspozycji i odpowiednio ustawiona ostrość potrafią czynić cuda. Moim zdaniem po zmroku jest po prostu nieźle. Warto wspomnieć, że smartfon nagrywa wideo w rozdzielczości 4K w 30 klatkach na sekundę. O ile aparat główny wypada bardzo dobrze, to Lenovo mogło nieco bardziej przyłożyć się do aparatu przedniego o rozdzielczości 5 Mpix, z obiektywem o jasności f/2.2 - w końcu to za jego pomocą miliony osób na świecie robią sobie selfie. W Motorola Moto G5 Plus aparat przedni został potraktowany jakby po macoszemu - kolory są sprane, zdjęcia niezbyt szczegółowe i ogólny efekt nie licuje z tym, co do zaoferowania ma kamerka tylna - a szkoda.Lenovo Moto G5 Plus recenzjaPrzykładowe zdjęcia znajdziecie poniżej.

#break#

Czysty Android 7.0 i płynna praca - tak powinien działać każdy "średniak"

Trudno pisać o oprogramowaniu Motorola Moto G5 Plus inaczej niż w samych superlatywach. Lenovo to jeden z niewielu producentów, który raczy użytkowników aktualnym i zawsze błyskawicznie aktualizowanym oprogramowaniem (Moto G5 Plus wykorzystuje Androida 7.0), ale także oferuje go w czystej, pozbawionej nakładek postaci. Oczywiście można polemizować czy czysty Android, to najlepszy Android, jednak jeśli ktoś zapragnie zainstalować sobie inny niż domyślny launcher - wybór leży po jego stronie.
Lenovo nie ingerowało w oprogramowanie w zasadzie w żaden sposób, dodając od siebie jedynie aplikację Moto, instalowaną także w innych smartfonach, która wprowadza obsługę kilku praktycznych gestów, a także funkcję Moto Display, pozwalającą odczytywać powiadomienia bez odblokowywania urządzenia. Jedynym mankamentem Androida 7.0 w wykonaniu Lenovo jest zupełnie niezrozumiały brak możliwości ustawienia automatycznego dopasowania jasności ekranu z poziomu górnej belki. Tą opcję znajdziemy dopiero w menu ustawień. Warto jednak podkreślić fakt, że G5 Plus czujnik natężenia światła posiada.
Lenovo Moto G5 Plus posiada układ Snapdragon 625 (znany z Moto Z Play!), współpracujący z 3 GB pamięci RAM. Zanim napiszecie, że "A Xiaomi XYZ ma lepszy procesor" weźcie proszę kilka głębokich wdechów. Nie samymi benchmarkami użytkownik smartfonu żyje. Wykorzystanie tego właśnie układu sprawia, że urządzenie działa dłużej na baterii, a w połączeniu z 3 GB pamięci RAM jest dostatecznie wydajne, by radzić sobie dobrze nie tylko z systemem, przeglądarką Google Chrome, ale także multimediami, takimi jak nawet bardziej wymagające gry 3D. Wydajność G5 Plus jest porównywalna z wydajnością droższego Samsunga Galaxy A5 (2017), który podobnież jak smartfon Lenovo w moich testach działał bardzo dobrze. W AnTuTu G5 Plus osiągnął wynik na poziomie 65 318 punktów.

Motorola Moto G5 Plus po prostu trzeba brać pod uwagę

Jeśli szukacie smartfona ze średniego segmentu, to Motorola Moto G5 Plus stanowi propozycję, którą trudno jest zlekceważyć. Urządzenie posiada kilka naprawdę mocnych atutów, takich jak przyzwoity aparat, porównywalny z tymi stosowanymi w droższych smartfonach, szybkoładowarkę w zestawie, świetne, aktualne oprogramowanie (Android 7.0), pozbawione Bloatware, a także sprawnie działający czytnik linii papilarnych.Lenovo Moto G5 Plus recenzjaWady? Są. Brak USB Typu C, brak kompasu cyfrowego, średnia jakość zdjęć z kamerki przedniej i przeciętny głośnik multimedialny to najpoważniejsze z nich. Nie brzmią one bardzo zniechęcająco, sami przyznacie. Chciałbym napisać, że wszystko to sprzedawane jest w doskonałej cenie, ale 1399 złotych to kwota wyższa od wcześniej prognozowanej. Za te pieniądze jest to po prostu dobry wybór, ale nie "must have". [AKTUALIZACJA: Lenovo jednak podało na dzisiejszej konferencji cenę 1299 złotych! Jest dobrze. :) ] Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują jednak, że Lenovo cenę szybko obniży, więc warto jest trzymać rękę na pulsie i monitorować cenę Motorola Moto G5 Plus w Polsce lub... sprowadzić smartfon do Polski z innego europejskiego kraju.
Mocne strony: Słabe strony:
---
- jakość zdjęć z aparatu głównego
- dobra ogólna wydajność (3 GB RAMu)
- aktualne oprogramowanie (Android 7.0)
- ładowarka Turbo Charger w zestawie
- świetny czytnik linii papilarnych
- zadowalający czas pracy na baterii
- NFC
- obsługa dual SIM
- niezły ekran
- metalowy tył obudowy
- atrakcyjny wygląd

- brak USB Typu C
- brak kompasu cyfrowego
- słaba jakość dźwięku z głośnika multimedialnego
- przeciętna jakość zdjęć z kamery przedniej
- cena wyższa niż spodziewana
Lenovo Moto G5 Plus recenzja conowego poleca]]>
Testy Najbardziej polecane Thu, 27 Apr 2017 12:30:00 +0200
Honor 8 - recenzja stylowego smartfona dla miłośników fotografii http://www.conowego.pl/testy/honor-8-recenzja-stylowego-smartfona-dla-milosnikow-fotografii-22386/ Od premiery smartfona Honor 8 minęło już wprawdzie kilka miesięcy, ale wciąż warto zwrócić na niego...

Specyfikacja sprzętowa

Ekran: 5,2" LTPS (1080x1920 pikseli)
Procesor: Kirin 950
RAM: 4 GB
Aparaty: 12 Mpix (podwójny) f/2.2 + 8 Mpix f/2.4
Bateria: 3000 mAh + Rapid Charging
Łączność: USB Typu C, iRDA, Wi-Fi 802.11ac, dual SIM (aktywne), micro SD
System: Android 6.0 z EMUI 4.1 / Android 7.0 z EMUI 5.0 Cena: 1599 złotych
Smartfony zasadniczo podzieliłbym na brzydkie, przeciętne, piękne i trochę piękne, a trochę brzydkie. Honor 8 jest reprezentantem ostatnie. Ale jak to?! Napisałem to dość przewrotnie. Dlaczego?

Honor 8 jest piękny, tylko go nie dotykajcie!

Po wyjęciu urządzenia z pudełka oczom naszym ukazuje się śliczne, pokryte z obu stron szkłem, urządzenie. Do testów trafił egzemplarz w kolorze czarnym, którego otacza naprawdę piękna aluminiowa ramka o tej samej barwie, w którą w sposób niezwykle estetyczny wkomponowano linie anten. Smartfon wcale nie wygląda jak urządzenie kosztujące 1599 złotych, a sprzęt warty co najmniej dwa razy tyle (ostatnio tak dobre wrażenie zrobił na mnie ASUS ZenFone 3). Wszystko prezentuje się pięknie, aż do momentu, w którym smartfona weźmiemy w dłonie, a następnie odłożymy na bok. Trzy słowa: odciski palców, wszędzie! Taki już urok telefonów wykonanych w całości ze szkła - niestety. Są zjawiskowe, o ile na podorędziu mamy nonstop ściereczkę z mikrofibry, z której regularnie korzystamy. :) Trudno to oczywiście traktować jako wadę smartfonu, który w kategorii wyglądu może liczyć na jedną z najwyższych ocen.Honor 8 - recenzjaTestowany przeze mnie egzemplarz, jak zapewne dostrzeżecie na zdjęciach, jest dość mocno sfatygowany wszechobecnymi rysami. Nie wiem kto i jak wcześniej go użytkował, ale urządzenie nie jest pokryte szkłem ochronnym Gorilla Glass. Mimo prób nie byłem w stanie zarysować go pilnikiem, co oznacza, że rysy powstały najpewniej w wyniku oddziaływania na szkło ziaren piasku znajdujących się w kieszeni lub torbie poprzedniego posiadacza. Kwarc cechuje się twardością równą 7 w skali Mohsa - szkło dostarczane przez firmę Corning poddaje się materiałom o twardości 6 w tej skali. Tak duża liczba rys nie jest jednak dobrym zwiastunem i tych zapewne będzie przybywać szybciej, niż na smartfonach zabezpieczonych szkłem Gorilla Glass.Honor 8 - recenzjaWyświetlacz, godny flagowca Front urządzenia zajmuje 5,2-calowy wyświetlacz IPS LTPS typu 2.5D o rozdzielczości 1080x1920 pikseli. Dużo to, czy mało? W sam raz na takie urządzenie, chyba że szukacie urządzenia, które regularnie wkładać będziecie do gogli VR - wtedy im wyższa rozdzielczość, tym lepiej. Maksymalna jasność wyświetlacza Honor 8 wyniosła ok. 470 cd/m2, a minimalna zaledwie 1,5 cd/m2. Współczynnik kontrastu kształtuje się na wzorowym poziomie 1250:1. W pełnym słońcu wyświetlacz jest perfekcyjnie czytelny, a po zmroku, za sprawą możliwości ustawienia jasności bliskiej zeru, nie męczy oczu.Honor 8 - recenzjaAparat prawie jak w Huawei P9. Prawie W tylnej części panelu znajduje się podwójny obiektyw aparatu, bliźniaczo podobnego do tego, którego znajdziemy w Huawei P9. Brak tu logo Leica oraz niektórych funkcji znanych z droższego urządzenia. Honor 8 nie oferuje trybu monochromatycznego, a szkoda. Pozwala on jednak wykonywać piękne zdjęcia z dużą głębią ostrości. Nie zabrakło możliwości zapisywania zdjęć w formacie RAW, nie ma natomiast możliwości nagrywania w rozdzielczości 4K.Honor 8 - recenzjaJak prezentują się zdjęcia z obu aparatów, możecie zobaczyć na poniższych samplach. Rozbudowany tryb manualny powinien przypaść do gustu amatorom fotografii, których nie będą satysfakcjonowały automatycznie dobierane ustawienia. Nie zabrakło opcji wykonywania panoram, ładnych zdjęć HDR, upiększania, a także malowania światłem. Za sprawą drugiego obiektywu kamera Honor 8 radzi sobie całkiem nieźle także po zmroku. Za dnia zdjęciom nie brakuje detali, ale kolory w nieco gorszych warunkach oświetleniowych niż idealne są nieco sprane. Uwagę zwraca dość wysoki poziom szumów. Przednia kamerka sprawdza się lepiej niż dobrze.
Z tyłu obudowy urządzenia znajdziemy bardzo sprawnie działający, okrągły czytnik linii papilarnych, który jest także fizycznym przyciskiem, do którego w oprogramowaniu przypisać możemy maksymalnie trzy różne funkcje (podwójne naciśnięcie, pojedyncze naciśnięcie oraz przytrzymanie przycisku).Honor 8 - recenzjaPozostałe przyciski na obudowie urządzenia wykonano z metalu. Są bardzo dobrze wyczuwalne pod palcami i przyjemnie klikają, nie mając przy tym choćby najmniejszych luzów. Na obudowie urządzenia nie zabrakło także gniazda USB Typu C, w asyście którego znalazło się także wyjście audio jack 3.5 mm. Smartfon obsługuje dwie karty SIM w trybie aktywnym, przy czym druga karta działa wyłącznie w trybie 3G. Na tacce znajdzie się miejsce dla karty SIM, o ile zrezygnujemy z jednej z kart SIM.Honor 8 - recenzja #break#

Androidzie 7.0, przybywaj

Testowany smartfon wciąż działał w oparciu o Androida 6.0 z nakładką EMUI 4.1. Aktualizacja OTA do Androida 7.0 i EMUI 5.0 pojawiła się pod koniec stycznia, jednak wciąż nie zagościła na absolutnie wszystkich urządzeniach. Nakładkę EMUI można kochać lub nienawidzić. Jej specyficznymi funkcjami są na pewno brak menu aplikacji (te znajdują się po prostu na pulpicie), a także oś czasu wyświetlająca poszczególne powiadomienia, podobnie jak ma to miejsce w systemie iOS.Honor 8 - recenzjaZ poziomu ekranu blokady można błyskawicznie uruchomić kamerę, latarkę, kalkulator lub rejestrator dźwięku. Wszystko zależy od tego, jaki styl ekranu blokady wybierzemy. Miło, że nie zabrakło trybu prostego, dzięki któremu smartfon stanie się bardzo prosty w obsłudze dla osoby starszej. Z poziomu aplikacji menadżera telfonu można zarządzać blokadami aplikacji, ustawić aplikacje chronione, dopasować tryb pracy baterii do swoich preferencji, a także optymalizować pracę systemu poprzez usuwanie zbędnych plików tymczasowych i zwalnianie pamięci RAM.

Smartfon obsługuje mnóstwo gestów wprowadzanych z poziomu czytnika linii papilarnych, ale także tych, aktywowanych przez proste obrócenie telefonu ekranem w dół. Urządzenie rozpoznaje także gesty rysowane na ekranie, nawet palcami schowanymi w rękawiczkach (po aktywowaniu odpowiedniego trybu). HOnor 8 posiada także podstawowe funkcje sterowania głosowego.

Producent niestety pokusił się o nieco bloatware w postaci darmowych gier i kilku aplikacji, jednocześnie proponując instalację kolejnych przy pierwszym uruchomieniu smartfona. Nie dało się nie instalować absolutnie niczego i zapytać użytkownika o to, czy ma ochotę pobrać coś z oferty? :)

Kirin 950 i 4 GB RAMu to świetny duet

Pomimo obecności 4 GB pamięci RAM na pokładzie Honora 8, EMUI notorycznie zamyka aplikacje z pamięci podręcznej. Jeśli chcemy uniknąć tego zjawiska, wybrane aplikacje powinniśmy dodać do listy wyjątków. 4 GB RAMu to dostatecznie dużo, by móc pozwolić sobie na otwarcie nawet kilkunastu programów, a smartfon wciąż będzie działał płynnie. No właśnie, jak jest z wydajnością?Honor 8 - recenzja8-rdzeniowy układ Kirin 950 korzysta z 4 rdzeni Cortex-A72 o taktowaniu 2,3 GHz i 4 rdzeni Cortex-A53 o częstotliwości 1,8 GHz. Różnica w porównaniu do Kirina 955 z Huawei P9 jest marginalna. Ponadto, smartfon posiada układ graficzny Mali-T880 MP4 i 4 GB RAMu. Urządzenie w benchmarku AnTuTu 6 osiągnęło rezultat na poziomie 96 230 punktów, niewiele poniżej Huawei P9. Wydajność jest znacząco niższa niż w przypadku smartfonów dysponujących Snapdragonem 820, ale w zupełności wystarczają do płynnego wyświetlania multimediów (w tym trójwymiarowych gier) w rozdzielczości 1080p.

Miłośnicy muzycy nie pogardzą jakością dźwięku

Multimedia na Honor 8 odtwarza się tym przyjemniej, że urządzenie oferuje naprawdę wspaniałą jakość dźwięku na wyjściu jack 3.5 mm oraz całkiem niezłą na głośniku multimedialnym. Smartfon na słuchawkach gra głośno, przejrzyście i bardzo neutralnie, jednocześnie oferując przyjemne, ciepłe brzmienie. Krótko mówiąc: dźwięk godny flagowca. Głośnik multimedialny umieszczony na dolnej części ramki urządzenia łatwo zasłonić - za to drobny minus.Honor 8 - recenzjaHonor 8 zasilany jest przez baterię o pojemności 3000 mAh, którą za pomocą ładowarki 9V/2A naładujemy do poziomu 50% w około 40 minut. To niezły wynik. W teście odtwarzania wideo smartfon osiągnął wynik 9 godzin i 15 minut. Intensywne użytkowanie urządzenia sprawia, że na koniec dnia trzeba sięgnąć po ładowarkę. Normalne użytkowanie to nawet 2 dni pracy na baterii. Wynik jest po prostu dobry. Wynik w przypadku pracy w trybie Dual SIM będą gorsze, choć tych prawdę mówiąc nie sprawdzałem.

Honor 8 - wciąż warto się nim interesować

Od premiery Honor 8 w Polsce minęło już kilka dobrych miesięcy, ale smartfon wciąż jest urządzeniem godnym uwagi. Spodoba się wszystkim tym osobom, które szukają urządzenia stylowego i którym niekoniecznie przeszkadza łatwo palcująca się szklana obudowa, która ponadto nie została zabezpieczona szkłem Gorilla Glass. Smartfon gwarantuje wydajną pracę (4 GB RAMu robi swoje), ładny, kontrastowy ekran, przyzwoity czas na baterii, a także aparat, który przypadnie do gustu także zaawansowanym miłośnikom fotografii mobilnej. To bardzo wdzięczne urządzenie, warte każdej z wydanych na niego złotówek. Nie jest pozbawione wad, ale w swojej cenie jest jedną z ciekawszych propozycji.Honor 8 - recenzja
Mocne strony: Słabe strony:
---
- bardzo dobry stosunek ceny do możliwości
- rewelacyjny wygląd (metal + szkło)
- wysoka wydajność
- ładny, kontrastowy wyświetlacz
- dobry aparat tylny
- bardzo dobry aparat przedni
- świetna jakość dźwięku na wyjściu jack 3.5 mm
- niezły czas pracy na baterii
- iRDA
- aktywny dual SIM
- szybkie ładowanie

- sporo bloatware
- głośnik umieszczony w dolnej części ramki
- brak nagrywania 4K
- brak stosownej ochrony ekranu
Honor 8 recenzja]]>
Testy Najbardziej polecane Tue, 25 Apr 2017 20:10:00 +0200
Synology DS216play – recenzja. Więcej niż NAS! http://www.conowego.pl/testy/synology-ds216play-recenzja-wiecej-niz-nas-22364/ Do redakcji Conowego.pl trafił NAS Synology DS216play, który pozytywnie zaskoczył nas swoją... Synology DS216playNAS Synology DS216play zamknięty jest w niewielkiej czarnej obudowie o wymiarach 165 mm x 100 mm x 225.5 mm.

Specyfikacja techniczna Synology DS216play

Procesor

STM STiH412, dwurdzeniowy, 1,5 GHz

Pamięć RAM

1 GB DDR3

Liczba obsługiwanych dysków

2, 3,5” - HDD SATA-III, SATA-II, 2,5” HDD SATA-III, SATA-II (z opcjonalnym adapterem 2,5”->3,5”), 2,5” SSD SATA-III, SATA-II (z opcjonalnym adapterem 2,5”->3,5”)

Maksymalna pojemność

20 TB

Porty zewnętrzne

1x RJ45 (1 GbE), 1x USB 2.0, 1x USB 3.0

System plików

ext4, Synology Hybrid RAID (SHR), Basic, JBOD, RAID 0, RAID 1

Wentylator obudowy

92 mm x 92 mm (regulowane tryby pracy)

Maksymalna liczba kont użytkowników

2048

Maksymalna liczba jednoczesnych połączeń

256

Rozszerzenie funkcjonalności

Za pomocą instalowanych pakietów (zobacz więcej)

Transkodowanie wideo

4K Grupa 2 (zobacz więcej https://goo.gl/05tav6 )

Zasilanie

Zasilacz zewnętrzny, 100V do 240V AC, 60W

Zużycie energii

15,08 W (dostęp), 6,83 W (hibernacja dysków twardych)

Wymiary (wys. x szer. x gł.)

165 mm x 100 mm x 225.5 mm

Waga

0,88 kg

Pełna specyfikacja DS216play - https://www.synology.com/pl-pl/products/DS216play#specSynology DS216playSynology DS216playPrzygotowanie do użycia - montaż dysków Synology DS216play nie jest urządzeniem bezobsługowym. Przed rozpoczęciem korzystania trzeba wewnątrz obudowy zamontować jeden lub dwa dyski twarde. Nie powinno to sprawić problemu nawet początkującym. Po otwarciu obudowy zyskujemy dostęp do dwóch zatok 3,5-cala umożliwiających zamontowanie dysków ze złączem SATA. Na pochwałę zasługuje obecność gumowych sprężystych podkładek, które zmniejszają drgania tradycyjnych dysków i obniżają hałas przez nie generowany. O ile dyski 3,5-cala montujemy bezpośrednio w obudowie, aby zamontować nośniki 2,5-calowe wymagane są specjalne adaptery – „Uchwyty na dysk TYP C”, które niestety nie znajdują się w komplecie. Za każdy taki adapter trzeba zapłacić około 60 zł. Samo zamontowane dysków nie powinno nikomu sprawić trudności. Wystarczy wsunąć w złącze SATA i przykręcić czterema śrubkami znajdującymi się w zestawie. Po zamknięciu obudowy skręcamy ją kolejnymi śrubkami i gotowe. Po podłączeniu do zasilania i sieci lokalnej możemy przystąpić do wstępnej konfiguracji NAS.Synology DS216play

Wewnątrz obudowy DS216play znajdziemy miejsce na 2 dyski twarde 3,5”

Bardzo cicha praca dzięki dużemu wentylatorowi

Przyglądając się tylnej obudowie urządzenia widać duży wentylator 92 x 92 mm chłodzący zamontowane dyski. Wentylator ten jest bardzo cichy i praktycznie niesłyszalny podczas normalnej pracy. Dodatkowo z poziomu aplikacji zarządzającej w Panelu Sterowania DS216play możliwe jest ustawienie jednego z trzech trybów pracy wentylatora.Synology DS216play

Pierwsze uruchomienie

Wstępna konfiguracja i uruchomienie dysku sieciowego NAS Synology DS216play nie powinna zająć dłużej niż 10 minut, a wszystkie operacje przeprowadzane są za pomocą wygodnego i prostego w obsłudze kreatora dostępnego w języku polskim. Do prawidłowego skonfigurowania urządzenia wymagane jest połączenie z internetem. Aby przygotować NAS do działania w przeglądarce internetowej wpisujemy adres http://find.synology.comSynology DS216playWyszukany zostanie nasze urządzenie w sieci lokalnej i możemy przystąpić do jego konfiguracji. W kolejnych krokach kreatora zostanie pobrany z internetu i zainstalowany na NAS program do zarządzania DiskStation Manager, a dysk lub dyski zostaną odpowiednio sformatowane i przygotowane do pracy. UWAGA: Wszystkie dane na dysku lub dyskach zostaną utracone.Synology DS216playPonieważ w urządzeniu możemy zamontować dwa dyski twarde DS216play może pracować w różnych trybach RAID. Domyślnym systemem zarządzania macierzą jest wykorzystujący nadmiarowe dane Synology Hybrid Raid (SHR). Taki też system wykorzystywany jest podczas pierwszego uruchomienia i konfiguracji urządzenia. SHR nastawiony jest na bezpieczeństwo i wydajność. W tym rozwiązaniu, jeśli zamontujemy dwa dyski po 500 GB każdy, dostępna pojemność będzie wynosiła około 500 GB. Jeżeli zależy nam na wykorzystaniu pełnej pojemności obydw dysków i uzyskać łącznie 1 TB miejsca, musimy już samodzielnie skonfigurować dyski do pracy w trybie JBOD. Jednak w tym wypadku tracimy zabezpieczenia przed utratą danych w przypadku awarii któregoś z dysków. Dla zaawansowanych użytkowników dostępne są także tryb RAID0 i RAID1. Po zakończeniu przygotowania dysków pojawia się okno umożliwiające ustalenie loginu i hasła administratora umożliwiające zarządzenie Synology DS216play.Synology DS216playKolejny krok jest bardzo waży dla wszystkich, którzy chcą mieć zdalny dostęp do swojego dysku sieciowego z dowolnego urządzenia podłączonego do internetu. W tym kroku zakładamy darmowe konto Synology i tworzymy identyfikator QuickConnect naszego urządzenia. Wystarczy podać adres e-mail i hasło oraz wybrać unikalną nazwę pod jaką będzie dostępne nasze urządzenie i gotowe. Możemy korzystać zdalnie ze swoich zasobów. Funkcję QuickConnect docenią wszyscy, których domowa, czy firmowa sieć nie ma zewnętrznego adresu IP, a komputery w sieci używają prywatnych adresów IP (typu 192.168.XXX.XXX). W takim wypadku skorzystanie z funkcji QuickConnect to praktycznie jedyny sposób na dostęp z zewnątrz do zgromadzonych na dysku zasobów. Po skonfigurowaniu identyfikatora QuickConnect dostęp do naszego dysku możliwy jest po wpisaniu w przeglądarce internetowej adresu http://quickconnect.to/nasz_identyfikator .Synology DS216playKonfiguracja Synology DS216play została ukończona. Po pobraniu podstawowych pakietów pojawia się okno logowania i możemy zalogować się do naszego urządzenia. Po zalogowaniu ukazuje się ekran jak poniżej. Do urządzenia możemy logować się po wpisaniu w przeglądarce lokalnego adresu IP naszego dysku sieciowego lub jeśli nie pamiętamy adresu po wpisaniu http://find.synology.com .Synology DS216play #break#

Synology DS216play – użytkowanie

Moc funkcjonalności dzięki pakietom

Po pierwszym uruchomieniu i zalogowaniu się do DS216play użytkownik ma dostęp do podstawowych funkcjonalności, które instalowane są automatycznie przy konfiguracji urządzenia. Są to między innymi Video Station, Photo Station, Audio Station, Serwer Multimediów, Download Station oraz narzędzia systemowe takie jak Panel sterowania, Menadżer plików oraz Monitor zasobów. Pełnię funkcjonalności jakie kryje w sobie ta niepozorna czarna skrzynka odkryjemy po wybraniu ikony Centrum Pakietów.Synology DS216play recenzja

Centrum Pakietów – tutaj pobierzemy i zainstalujemy dodatkowe funkcjonalności Synology DS216play

To w tym miejscu możemy pobrać pakiety rozszerzające możliwości naszego dysku sieciowego i dodać trzeba, że są to niebagatelne możliwości, które do niedawna spotkać można jedynie w serwerach firmowych. W chwili obecnej dostępne jest ponad 80 pakietów rozszerzających możliwości dysku sieciowego DS216play. Pakiety te przeznaczone są zarówno dla użytkowników domowych, jak i dla małych firm, w których DS216play może z powodzeniem zastąpić lokalny serwer plików czy popularnych usług sieciowych. Pełna lista pakietów dla Synology DS216play dostępna jest pod adresem https://www.synology.com/pl-pl/support/download/DS216play#package

Przegląd najważniejszych pakietów DS216play

Pakiety podzielone są na kilka sekcji w zależności od przeznaczenia. Znajdziemy więc te przeznaczone do archiwizacji plików, obsługi multimediów, bezpieczeństwa, oraz nawet gotowe sklepy internetowe czy WebOffice lub narzędzia do pracy grupowej. Nie sposób wymienić i opisać wszystkich dostępnych pakietów, postaramy się przybliżyć te najciekawsze i najważniejsze dla użytkownika domowego i przydatne w małej firmie.

Download Station

Bez pobierania nie ma plików! Narzędziem, które umożliwia wszechstronne pobiernie plików w Synology DS216play jest Download Station. Dzięki Download Station możliwe jest wygodne pobieranie plików z internetu zarówno ze stron WWW, serwerów FTP, eMule, Xunlei, NZB czy torrentów. Nie musimy nawet korzystać z zewnętrznych wyszukiwarek torrentów. Download Station ma wbudowaną opcję wyszukiwania w najpopularniejszych serwisach torrentowych. Dzięki czemu wyszukanie i pobranie wybranego pliku sprowadza się zaledwie do kilku kliknięć. Dla bardziej zaawansowanych uzytkowników możliwe jest ustawienie limitów prędkości dla pobieranych plików, harmonogramów pobrań (na przykład tylko w godzinach nocnych), czy skonfigurowanie powiadomienia e-mail o zakończeniu pobierania.Synology DS216play recenzjaVideo Station Video Station wraz z serwerem multimediów to potężne narzędzie, dzięki któremu możliwe jest oglądanie zgromadzonych na dysku filmów i materiałów wideo. Dzięki Video Station do oglądania filmów w sieci lokalnej nie potrzebujemy żadnego dodatkowego odtwarzacza poza przeglądarką internetową. Jeśli na dysku Synology DS216play przechowujemy kopie naszej kolekcji filmów, przy każdym filmie pojawia się jego opis, dostępne języki dźwięku i napisów. Jeśli przerwiemy oglądanie możliwe jest ponowne rozpoczęcie od sceny w której przerwaliśmy.Synology DS216play recenzjaSam odtwarzacz filmów zaszyty w Video Station jest dość prosty, ale wystarczający do oglądania filmów w przeglądarce internetowej. Umożliwia odtwarzanie filmów zarówno w oknie, jak i na pełnym ekranie. Bardzo ważną funkcją dla wielu użytkowników jest obsługa napisów. Odtwarzacz umożliwia wyświetlanie napisów do do filmów zarówno wkodowanych w materiał wideo, jak i zewnętrznych z plików SRT. Odtwarzacz ma nawet funkcję wyszukiwania napisów z serwisu OpenSubtitles.org.Synology DS216play recenzjaAudioStation Audio Station umożliwia przechowywanie i odtwarzanie plików muzycznych na dysku sieciowym. Możliwe jest wygodne tworzenie kolekcji muzycznych, list odtwarzania czy albumów. Można także wygodnie wyszukiwać utwory na przykład po artyście. Odtwarzać można na komputerze PC z poziomu przeglądarki internetowej, wysłać na telewizor lub inne urządzenie DLNA czy Chromecast lub z poziomu smartfonu poprzez dedykowaną aplikację DS Audio. Dodatkowo możliwe jest słuchanie radia internetowego w systemie SHOUTCAST. Dzięki czemu użytkownik zyskuje dostęp do kilkuset rozgłośni radiowych nadających w internecie.Synology DS216play recenzjaPhoto Station Kolejnym przydatnym dla domowego użytkownika narzędziem jest Photo Station. Jak sama nazwa wskazuje jest to narzędzie, a właściwie album do przechowywania zdjęć. Dzięki niemu użytkownik może zarówno przechowywać kolekcję swoich zdjęć, jak i udostępniać je znajomym, czy umożliwiać podgląd przez internet. Zdjęcia można podzielić na albumy, udostępniać na portalach społecznościowych czy wysyłać w formie linku. Aby ułatwić przesyłanie kolekcji zdjęć Synology  udostępnia specjalne narzędzie do przesyłania zdjęć Photo Station Uploader, przeznaczone dla systemów Windows i Mac. Dostępna jest także aplikacja DS Photo dla Androida.Synology DS216play recenzjaArchiwizacja, backup, synchronizacja Synology DS216play to nie tylko dysk sieciowy do przechowywania multimediów to także potężne narzędzie umożliwiające archiwizację i backup plików i danych z komputerów podłączonych do sieci czy internetu. Dzięki odpowiednim narzędziom możliwa jest archiwizacja plików z komputerów Windows, Linux czy Mac, a także urządzeń mobilnych Apple i Android. Wystarczy zainstalować odpowiedną aplikację dla danego systemu aby w łatwy i wygodny sposób móc wykonywać kopię bezpieczeństwa ważnych plików. Dodatkowo, dzięki temu, że każdy użytkownik może mieć założone swoje konto na Synology DS216play archiwizowane dane są zabezpieczone przed dostępem i możliwością podejrzenia ich przez osoby niepowołane, gdyż archiwizowane dane mogą być przechowywane na jego koncie. Inną ciekawą funkcją związaną z przechowywaniem plików jest możliwość synchronizacji plików i folderów na wielu urządzeniach. Dzięki temu możliwa jest wspólna praca nad dokumentami znajdującymi się w wybranym współdzielonym folderze, zaś każda zmiana jest automatycznie synchronizowana na wszystkich komputerach. O ile jest to mniej przydatne dla domowego użytkownika, docenią to jednak wszyscy ci, którzy będą chcieli wykorzystać Synology DS216play do współdzielenia plików w małej firmie.Synology DS216play recenzjaSynology DS216play w małej firmie Nie sposób nawet w kilku zadaniach wymienić i opisać wszystkie możliwości i zastosowania serwera NAS Synology DS216play w domowym użytkowaniu gdyż jego funkcjonalności są o wiele większe. Warto wspomnieć o „biznesowych” możliwościach NAS-a Synology, gdyż o ile w domowych warunkach DS216play będzie stanowić prawdopodobnie jedynie sieciowy magazyn multimediów, o tyle w małej firmie może być znacznie lepiej wykorzystany i zastąpić rozwiązania, które wymagają bądź znacznie większych nakładów kosztów, bądź wykupienia usług i zakupu znacznie droższych serwerów.

Serwer WWW i pocztowy

Wśród pakietów dostępnych do zainstalowania w Synology DS216play znajdziemy kompletny serwer WWW z MySQL oraz PHP oraz innymi językami skryptowymi  (Perl, Python, Ruby). Dzięki temu możliwe jest wykorzystanie NAS-a jako serwera WWW. Może być to świetnym rozwiązaniem dla małej firmy do udostępniania rozwiązań intranetowych wewnątrz firmy. NAS umożliwia jednoczesny dostęp do 100 użytkowników, co z powodzeniem powinno wystarczyć dla małej firmy. Może być to także przydatne do testowania stron WWW i aplikacji webowych wewnątrz firmy. W prosty sposób możliwe jest także zainstalowanie popularnych systemów CMS (Joomla, Wordpress, Drupal), czy nawet sklepów internetowych (Prestashop, Magento, Oscommerce).Synology DS216play recenzjaSynology DS216play może także być wykorzystane jako serwer pocztowy. Dzięki temu w małej firmie możemy mieć własny serwer pocztowy niezależny od żadnego operatora czy dostawcy internetu. Zaś wszystkie wiadomości przechowywane będą na dyskach naszego NAS. Chociaż konfiguracja serwera pocztowego przeznaczona jest raczej dla bardziej zaawansowanych użytkowników, jednak daje możliwość pełnej kontroli nad przychodząca i wychodząca pocztą. Dodatkowo wraz z serwerem poczty możliwe jest zainstalowanie webowego klienta poczty który pozwala na wygodne wysyłanie i odbieranie wiadomości przez przeglądarkę internetową.Synology DS216play recenzjaPraca z klientem, projekty, kalendarze, kontakty Dzięki wbudowanemu środowisku webowemu DS216play można w firmie wykorzystać jako narzędzie do pracy z klientem, czy prowadzenia projektów. Wśród dostępnych do zainstalowania pakietów znajdziemy narzędzia typu CRM, ERP czy umożliwiające kontakt z serwisem i zgłaszanie usterek. Współdzielony przez użytkowników kalendarz umożliwia wygodne ustalanie spotkań czy rezerwację sal konferencyjnych. Innym ciekawym narzędziem przydatnym w firmie jest możliwość wspólnego przechowywania i udostępniania użytkownikom Synology DS216play kontaktów i książki adresowej.Synology DS216play recenzjaJedną z ciekawszych funkcji której nie oferuje chyba żaden inny producent urządzeń NAS jest możliwość prowadzenia chatu internetowego z innymi użytkownikami Synology DS216play. Jest to funkcjonalność przydatna zwłaszcza w firmach gdzie pracownicy porozrzucani są po kilku pomieszczeniach i potrzebują wygodnego i szybkiego sposobu komunikacji, jednak bez używania zewnętrznych, ogólnodostępnych komunikatorów. Dzięki Synology Chat nie musimy instalować żadnych dodatkowych komunikatorów.

ChatSynology DS216play recenzja

Przedstawione funkcjonalności to zaledwie ułamek spośród ponad 80 pakietów, które można zainstalować i uruchomić w urządzeniu Synology DS216play. Jednak doskonale pokazują potencjał tkwiący w tym niepozornym urządzeniu, które sprawdzi się doskonale zarówno w domu do przechowywania i pobierania multimediów, jak i w małej firmie do archiwizacji i backupu danych ale także zwiększenia wygody i produktywności pracowników. #break#

Praca na urządzeniach mobilnych

Jak na nowoczesne urządzenie przystało, z Synology DS216play można korzystać za pomocą urządzeń mobilnych z systemem Android. Jednak tutaj producent postąpił nieco dziwnie. Obsługa urządzenia nie odbywa się za pośrednictwem jednej aplikacji a kilkunastu, z których każda realizuje tylko jedną funkcję. Moim zdaniem znacznie wygodniej byłoby zintegrować wszystkie funkcje w jednej aplikacji. Dodatkowo, aby w pełni korzystać z możliwości NAS-u trzeba zalogować się poprzez przeglądarkę i mobilną stronę WWW. Każda z aplikacji wymaga też oddzielnego logowania się do urządzenia.Synology DS216play recenzja

Aby obsługiwać wszystkie funkcje DS216play na urządzeniach mobilnych trzeba zainstalować kilkanaście aplikacji.

Aplikacja DSVideo umożliwia jedynie przeglądanie filmów znajdujących się na dysku Synology DS216play, aby odtworzyć film niestety wymagany jest zewnętrzny odtwarzaczSynology DS216play recenzjaAplikacja DS Audio z pewnością będzie jedną z częściej używanych przez miłośników muzyki. Dzięki niej mogą słuchać swojej kolekcji audio zgromadzonej na DS216play.Synology DS216play recenzjaKolekcję swoich zdjęć przechowywaną na dysku sieciowym można wygodnie przeglądać za pomocą aplikacji mobilnej DS Photo.Synology DS216play recenzja Dodatkowe możliwości DS216play Dysk sieciowy Synology DS216play kryje w sobie jeszcze kilka wartych wspomnienia funkcji, które wydają się unikalne dla tego typu urządzeń. Po podłączeniu kompatybilnego modułu USB WiFi urządzenie może pełnić funkcję bezprzewodowego punktu dostępowego i udostępniać internet poprzez WiFi. Inną ciekawą funkcją, tym razem rozszerzającą możliwości Video Station jest możliwość nagrywania i stramingu obrazu telewizyjnego. Tutaj także wymagany jest kompatybilny klucz DVB-T, który po podłączeniu do portu USB DS216play pozwala na oglądanie telewizji w sieci lokalnej. Listę kompatybilnych urządzeń można sprawdzić na stronie WWW producenta. Synology DS216play może także pełnić funkcję centrum obsługi monitoringu z kamer IP. Wystarczy skonfigurować dostępne w sieci lokalnej kamery IP i możliwe jest nagrywanie obrazu, ustalanie harmonogramów pracy, powiadomień o zdarzeniach itp. Dodatkowo dzięki aplikacji mobilnej Android DS Cam, użytkownik może z dowolnego miejsca na świecie śledzić obraz na żywo ze swoich kamer. Wystarczy połączenie z internetem.Synology DS216play recenzja

Podsumowanie

Synology DS216play to bardzo wszechstronne urządzenie typu NAS. Sprawdzi się doskonale zarówno w domu do pobierania i przechowywania multimediów, jak i w małej firmie, w której może zastąpić funkcje które do tej pory spełniał serwer wewnętrzny. Dostęp z poza sieci lokalnej poprzez identyfikator QuickConnet otwiera możliwość korzystania z zasobów dysku wszędzie tam gdzie użytkownik ma dostęp do internetu. Niestety, w tej beczce miodu jest też łyżka dziegciu, którą niewątpliwie jest cena urządzenia. DS216play kosztuje bowiem około 1100 złotych i to bez dysków twardych, które użytkownik musi dokupić oddzielnie.
Mocne strony: Słabe strony:
--
- możliwość rozszerzenia funkcjonalności
- wiele trybów pracy dysków
- wydajne pobieranie plików
- cicha praca
- transkodowanie wideo
- współpraca z DLNA, Chromecast
- dostęp przez internet

- wysoka cena
- brak adapterów do dysków 2,5” w komplecie
- dostęp mobilny w postaci wielu aplikacji
]]>
Testy Najbardziej polecane Sun, 23 Apr 2017 12:50:00 +0200
MSI GS63VR - recenzja. Jeśli laptop dla gracza, to właśnie ten http://www.conowego.pl/testy/msi-gs63vr-recenzja-jesli-laptop-dla-gracza-to-wlasnie-ten-22311/ Od dłuższego czasu użytkujemy laptopa dla graczy MSI GS63VR, który swoim stylowym wyglądem i... MSI GS63VR 6RF Stealth Pro zwrócił moją uwagę już dłuższy czas temu, na prezentacji nowych laptopów wykorzystujących karty graficzne GeForce GTX 1080, GTX 1070 oraz GTX 1060. Urzekł mnie swoją piękną obudową o niewielkiej grubości, która w połączeniu z kartą graficzną GeForce GTX 1060 i procesorem Intel Core i7 6700HQ czyni z niego na pierwszy rzut oka laptopa idealnego. Pomyślałem wtedy: gdybym chciał laptopa do gier, to właśnie takiego. Czy urządzenie faktycznie jest idealne i po dłuższym użytkowaniu jawi się równie atrakcyjnie, jak na pierwszy rzut oka?MSI GS63VR recenzjaNa początek rzućcie okiem na specyfikację techniczną MSI GS63VR 6RF Stealth Pro. Moim zdaniem prezentuje się idealnie, choć minusem jest dość duży i stosunkowo ciężki zasilacz.

Specyfikacja MSI GS63VR 6RF Stealth Pro

Ekran: matowy, 15,6" IPS 1920x1080 pikseli
Procesor: Intel Core i7-6700HQ 2,6 GHz
Grafika: Nvidia GeForce GTX 1060 6 GB
RAM: 16 GB (2 x 8 GB) 2400 MHz
Dyski twarde: SSD 256 GB M.2 PCie + 2 TB 5400 obr./min.
Złącza: 3x USB 3.0, 1x USB 2.0, Thunderbolt 3, USB Typu C, DisplayPort 1.2, HDMI 1.4, mic, jack 3.5 mm
Waga laptopa: 1,8 kg
Waga zasilacza: 585 gramów

MSI GS63VR - najzgrabniejszy laptop dla graczy?

Obudowa laptopa prezentuje się fenomenalnie - jest doskonale spasowana, solidna, satysfakcjonująco sztywna (choć pokrywa z ekranem dość łatwo się wygina), a jej plastikowy spód pokryto ponadto miłym w dotyku filcem. Na wierzchniej części obudowy znajdziemy ładne logo MSI Gaming G Series, które nie jest podświetlane.MSI GS63VR recenzjaNiestety, na metalowych powierzchniach z czasem pojawiają się odciski palców. Grubość obudowy nie przekracza 17,7 mm, co jest wynikiem rewelacyjnym, jeśli zwrócimy uwagę na to, co zamknięto w jej wnętrzu. Poniżej możecie porównać grubość laptopa MSI z moim Chromebookiem Acera (na zdjęciu po lewej stronie), a także powerbankiem 10000 mAh oraz smartfonem OnePlus One.MSI GS63VR recenzjaMSI GS63VR recenzjaCałość prezentuje się niezwykle subtelnie i elegancko, a ze sprzętu można śmiało korzystać w roli laptopa biznesowego.MSI GS63VR recenzja15,6-calowy, matowy panel IPS Full HD osadzono na zawiasach, które pozwalają odchylać go nawet pod kątem nieznacznie przekraczającym 180 stopni. Dzięki temu wyświetlacz można dostosować do pracy nawet w wyjątkowo dziwnej pozycji. Matryca nie jest dotykowa.MSI GS63VR recenzjaMSI GS63VR recenzjaWyświetlacz jest świetny, ale dopiero po kalibracji Deklarowana jasność wyświetlacza na poziomie 300 cd/m2 faktycznie jest tak wysoka, choć podświetlenie nie jest bardzo równomierne. W najciemniejszym punkcie zmierzyłem 267 cd/m2, co jak na laptopa nie jest i tak wynikiem złym. Pokrycie przestrzeni sRGB wynosi 97%, a AdobeRGB - 64%, co jak na laptopa jest wynikiem bardzo dobrym. Kalibracja ekranu znacząco poprawiła parametry obrazu, które fabrycznie... pozostawiają nieco do życzenia. Czy ktoś to wychwyci bez kolorymetru? Zapewne niewiele osób. Pod ekranem znajdziemy bardzo głośne głośniki. Daleko im jednak do głośników, które spotykałem w gamingowych laptopach Lenovo. Niestety, MSI GS63VR wypada tu dużo poniżej średniej. Tony niskie nie istnieją, a tony wysokie przesterują już w połowie skali głośności.MSI GS63VR recenzjaMSI GS63VR recenzjaW prawej przedniej części obudowy laptopa znajduje się aż 7 różnych kontrolek stanu.MSI GS63VR recenzjaMSI GS63VR - z wirtualną rzeczywistością za pan brat Dookoła obudowy urządzenia rozmieszczono bogaty zestaw złączy. Karta GeForce GTX 1060 nadaje się doskonale do wykorzystywania jej w wirtualnej rzeczywistości, a więc nie mogło zabraknąć łącznie aż 4 portów USB, w tym trzech pracujących w standardzie USB 3.0. To nie wszystko! Mamy tu złącze Thunderbolt 3, USB Typu C, wyjście DisplayPort 1.2, HDMI 1.4, niezależne wyjście słuchawkowe i wejście mikrofonowe, a także port sieciowy.MSI GS63VR recenzjaMSI GS63VR recenzjaPrzycisk zasilania umieszczony jest po prawej stronie z przodu obudowy. Bardzo łatwo jest go wcisnąć przypadkowo i włączyć lub uśpić komputer w trakcie przełączenia. Zdarzało mi się to notorycznie, co z czasem doprowadzało mnie do szału. ;)MSI GS63VR recenzjaZłącze na ładowarkę umieszczono dość niefortunnie w połowie długości prawej strony obudowy. Nie stało się tak jednak przypadkowo. #break# Sporą część wnętrza obudowy laptopa stanowi rozbudowany układ chłodzenia, który zawsze był piętą Achillesową laptopów MSI z serii GS. Jak wiadomo w cieńszej obudowie trudniej jest wymusić odpowiednią cyrkulację powietrza i zadbać o efektywne jego odprowadzanie poza jej obręb. Wyloty powietrza znajdują się nie tylko po bokach przy ekranie, ale także w tylnej części laptopa. Usytuowane są dość nisko, więc łatwo je nieopatrznie zasłonić, na przykład gdy korzystamy z laptopa w łóżku, opierając go na pościeli.MSI GS63VR recenzjaMSI GS63VR recenzjaKlawiatura - bardzo wygodna, touchpad - taki sobie Po otwarciu ekranu laptopa uwagę zwraca piękna klawiatura z podświetleniem RGB, stworzona przez firmę Steelseries. Klawisze podświetlane są od spodu i światło wydobywa się nie tylko z symboli, ale także spod powierzchni przycisków, tworząc ładny efekt świetlny.MSI GS63VR recenzjaKlawiatura jest pełnowymiarowa, choć blok numeryczny jest częściowo zintegrowany z blokiem klawiszy kierunkowych - przesunięto także względem siebie klawisze Page Up i Page Down, umieszczając je obok siebie. Zobaczcie sami.MSI GS63VR recenzjaMSI GS63VR recenzjaMSI GS63VR recenzjaSkok klawiszy jest satysfakcjonujący wysoki, ich rozmiar sprzyja szybkiemu pisaniu. Jest to jedna z wygodniejszych klawiatur, jakie spotkacie w laptopie - pozostaje kwestia przyzwyczajenia do jej dość niestandardowego układu.MSI GS63VR recenzjaPod klawiaturą znajduje się duży touchpad o wymiarach 10x7,5 cm. Funkcje lewego i prawego przycisku aktywowane są po naciśnięciu lewego lub prawego dolnego jego rogu. Nie jest to najwygodniejsze rozwiązanie, ale o jego zastosowaniu przeważyły prawdopodobnie względu estetyczne. I tak relatywnie mało osób wykorzystuje touchpady do obsługi laptopa w sytuacjach innych niż "awaryjne".MSI GS63VR recenzjaMSI GS63VR, czyli optymalny laptop do gier? Wydajność w grach jest bardzo wysoka. Układ graficzny GeForce GTX 1060 z 6 GB pamięci osiąga wyniki o nawet 40-45% lepsze niż GeForce GTX 970M i nie ma problemów, aby swoją mocą obliczeniową zawstydzić najwydajniejszy układ mobilny poprzedniej generacji - GTX 980M. Radzi sobie bez problemu także z obsługą rzeczywistości wirtualnej. W połączeniu z procesorem Intel Core i7-6700HQ stanowi naprawdę świetny duet do rozgrywki mobilnej w rozdzielczości Full HD i najwyższych detalach graficznych w każdej nowej grze. Poniższe wyniki to wyniki w najwyższych ustawieniach graficznych. Często zredukowanie antyaliasingu, bądź wyłączenie jednego efektu skutkuje zyskiem rzędu kilku klatek na sekundę.Czy dopłacanie pieniędzy do układów GTX 1070 czy też GTX 1080 w innych modelach laptopów jest zasadne? Zależy. Laptopy z wydajniejszymi układami są znacząco grubsze i odczuwalnie cięższe. Jeśli chcecie laptopa lekkiego i wydajnego, to MSI GS63VR 6RF Stealth Pro sprawdzi się wzorcowo. Wolałbym kupić takiego laptopa i za resztę pieniędzy sprawić sobie komputer stacjonarny, niż dopłacać niemal drugie tyle do topornych konstrukcji z GeForce GTX 1080. W tym miejscu zapewne wielu z Was zastanawia się jak wygląda chłodzenie podzespołów w tak cienkiej obudowie. Spieszę z odpowiedzią: dobrze, choć wciąż nie idealnie. Zjawisko throttlingu procesora nie występuje, co jest w obecnych czasach niebywale rzadkie, zwłaszcza w przypadku procesorów z rodziny Core i7. Układ wykorzystany w laptopie od MSI w najbardziej wymagających grach nie przekraczał temperatury 78 stopni i dopiero testy w Prime95 zmusiły go do przekroczenia bariery 85 stopni. Nieco gorzej wypada chłodzenie karty graficznej, która rozgrzewając się sporadycznie do nieco ponad 80 stopni Celsjusza obniża taktowanie rdzenia nawet o ok. 20% maksymalnego potencjału. Moim zdaniem, zważywszy na tak cienką obudowę, wynik jest niezły. Jednocześnie, spód laptopa nagrzewał się do ok. 60 stopni - komfortowe granie z laptopem na kolanach możliwe nie jest, ale kto gra z laptopem na kolanach w gry takie jak Wiedźmin 3? MSI GS63VR recenzjaPod dużym obciążeniem układ chłodzenia pracuje głośno - nie dysponowałem jednak sonometrem, którym zmierzyłbym wartość natężenia dźwięku. Jeśli gracie w słuchawkach, możecie uznać problem za niewystępujący.

Czas pracy na baterii jest satysfakcjonujący - tak po prostu

Jak na tle tak dużej wydajności prezentuje się czas pracy na baterii? To zależy od tego, do czego będziecie laptopa wykorzystywać. Bateria o pojemności 54 Wh jest zaskakująco pojemna, jak na laptopa o tak niewielkiej grubości. W trybie oszczędzania energii byłem w stanie odtwarzać filmy (wyłączone Wi-Fi) w rozdzielczości Full HD przez 5 godzin i 5 minut. Gdy przeglądałem strony internetowe, laptop nieznacznie tylko przekroczył 3,5 godziny pracy. Gdy postanowiłem pograć w trybie wysokiej wydajności – zabawa trwała 1 godzinę i 10 minut. Moim zdaniem wyniki są po prostu poprawne. To laptop pozycjonowany jako laptop dla graczy, a więc cudów w kwestii bicia rekordów czasu pracy bez ładowarki spodziewać się nie należy. We wnętrzu testowanej wersji laptopa znalazł się wymarzony wręcz duet dysków. System Windows 10 zainstalowany został na dysku SSD M.2 PCIe od Samsunga, o pojemności 256 GB. Jako magazyn danych służy nośnik o pojemności aż 2 TB i prędkości obrotowej 5400 obr./minutę. W teście przenoszenia różnych rozmiarów plików o łącznym rozmiarze 10 GB dysk SSD osiągał średnią prędkość 560 MB/s. Co tu dużo mówić, jest szybko. W przypadku dysku talerzowego średnia prędkość transferu wynosiła racjonalne 111 MB/s.

Kupić, czy nie kupić?

MSI GS63VR ma kilka wad, ale powinno się na niego patrzeć raczej przez pryzmat zalet. Dlaczego? Bo w najważniejszym aspekcie "robi robotę" - jest urządzeniem pozwalającym na rozgrywkę w maksymalnych detalach w rozdzielczości 1080p w każdej najnowszej grze. Ponadto, nadaje się świetnie do zastosowań VR. Co zaskakujące, wszystkie wydajne podzespoły udało się zamknąć w cienkiej, dobrze wykonanej, stylowej obudowie o niewielkiej grubości (17,7 mm) i zachować szokująco niską wagę urządzenia (1,8 kg) - laptop ma być w końcu z definicji poręcznym sprzętem mobilnym, a nie klockiem ważącym więcej niż 3 kilogramy.MSI GS63VR recenzjaNieco do życzenia pozostawiają kiepskie głośniki, narzekać można także na sporadycznie występujący throttling układu graficznego (throttlingu procesora nie zaobserwowano) oraz głośny układ chłodzenia. Na dwie z tych cech można jednak przymknąć oko - problem hałasujących wentylatorów i przeciętnych głośników eliminujemy korzystając ze słuchawek. Throttling GPU nie wpływa na szczęście znacząco na doznania płynące z rozgrywki, bo wydajność laptopa jest i tak dostatecznie wysoka.MSI GS63VR recenzjaCzy MSI GS63VR to laptop godny uwagi? Tak. Czy jest to laptop godzien miana "laptopa dla gracza"? Jak najbardziej. Czy jest warty wydania na niego około 8500 złotych? Na to pytanie nie odpowiem, bo jest to kwestia zasobności portfela. Ja wciąż wolałbym chyba wydać połowę tej kwoty na komputer stacjonarny, bo bez laptopa gamingowego jestem w stanie żyć. Jeśli jednak miałbym kupić laptopa do gier… kupiłbym właśnie takiego. Jeśli szukacie laptopa do gier z kartą graficzną nowej generacji, to uważam, że większy sens ma zakup sprzętu tańszego i smuklejszego, z GTX 1060 na pokładzie, niż droższej konstrukcji z GTX 1070 lub GTX 1080. A MSI GS63VR jest z pewnością najbardziej eleganckim z wydajnych laptopów dla graczy, jakiego możecie kupić.
Mocne strony: Słabe strony:
--
- wysoka wydajność w grach Full HD
- szybki dysk SSD M.2
- zaskakująco niska waga
- stylowa, elegancka, metalowa obudowa
- brak throttlingu CPU
- wydajność i złącza dostosowane pod gogle VR
- świetne parametry ekranu po kalibracji
- dużo nowoczesnych portów
- wygodna klawiatura RGB od Steelseries

- niska jakość dźwięku z głośników
- throttling GPU
- dość głośny układ chłodzenia
- niezbyt wygodny touchpad
MSI GS63VR - recenzja]]>
Testy Najbardziej polecane Gaming Mon, 17 Apr 2017 18:30:00 +0200