rozwiń filtry »

Wyszukiwanie publikacji

Aktualności

sty
18

#Xiaomilepsze - czyli jak łamać licencje i kpić ze wszystkiego i wszystkich

18.01.2018 16:24, dodał: Dawid P.
Ocena:

Hasztag #Xiaomilepsze na dobre zadomowił się w słowniku polskich internautów. Nie bez przyczyny, bo Xiaomi robi świetne i odpowiednio wycenione urządzenia, chyba że...

...chyba że zabiera się za program Android One, który mówiąc krótko bezcześci. Co to jest program Android One? Otóż urządzenia objęte programem pracują na "czystym" Androidzie oraz mają teoretycznie zapewnione szybkie aktualizacje i długotrwałe wsparcie. Nawet na oficjalnej stronie Google'a poświęconej programowi, jako sztandarowe urządzenie widnieje właśnie Xiaomi Mi A1. Dopiero w stopce strony pokazane są inne objęte programem smartfony, w tym HTC U11 Life oraz Motorola Moto X4. Przy okazji zauważyć można, że na setki modeli obecnych na rynku, przypada zaledwie kilka modeli Android One, a same urządzenia zostały okrzyknięte... spadkobiercami linii Nexus.

Xiaomi Mi A1 - flagowiec programu Android One

Świetna i szanowana marka, software prosto od Google, setki materiałów promocyjnych na oficjalnych kanałach producenta... Naprawdę trudno przejść koło Xiaomi Mi A1 obojętnie. Dostępny globalnie model można u nas zakupić za około 999 złotych w sklepach stacjonarnych, a w tej cenie dostajemy solidny sprzęt, o dobrych parametrach. Metalowa obudowa unibody, 64 GB pamięci wewnętrznej, 4 GB pamięci RAM, energooszczędny procesor, podwójny aparat, no i oczywiście najważniejsze - oficjalne wsparcie programu Android One - skuszą wielu. Tak naprawdę, to Mi A1 to Xiaomi Mi 5X, tyle że bez MIUI - producent nie musiał nawet zbytnio wysilać się by wprowadzać całkiem nowy model. Co mogło pójść nie tak?Xiaomi Mi A1 na reklamachKarygodne podejście Xiaomi

Wydawać by się mogło, że ten telefon nie może się nie udać. Zarówno cenowo, jak i parametrami wygrywa ze swoimi dwoma "Android One'owymi" rywalami, tj. z HTC U11 Life oraz Motorolą Moto X4... Mimo wszystko zarówno HTC jak i Motorola wygrywa tym, że poprawnie realizują plan Android One. Co też tak wielce Xiaomi robi źle? Ano zacząć wypada od samej premiery urządzenia - zaprezentowanego 5 września Androida One na... Nougacie. Android Oreo dostępny był dla developerów już od długiego, naprawdę długiego czasu (Nexus 5X dostał pierwszą aktualizację do Oreo miesiąc wcześniej niż Mi A1 został zaprezentowany). I to nie byłby problem, gdyby Mi A1 szybko otrzymał Oreo, jednak Xiaomi postanowiło uruchomić swoją cyrkową karuzelę żenady.

Xiaomi zobligowało się do wydania stabilnego oprogramowania do końca 2017 roku. W okolicach połowy grudnia, firma ogłosiła nabór beta testerów na swoim forum i... dotrzymała słowa. 31 grudnia rozpoczął się proces aktualizacji do Androida Oreo 8.0 dla Mi A1... By po kilku dniach aktualizacja została zdjęta z serwerów z racji rażącej ilości błędów. Niestety, beta testerzy (których znaczna większość nie potrafiła nawet poprawnie pisać po angielsku) nie robili najwidoczniej nic, poza świeceniem screenshootami z widoczną wersją systemu.

Obecnie Xiaomi wysyła falami drugą już aktualizację OTA, w której podobno naprawiono błędy tej pierwszej (bez udziału beta testerów, uff - być może nie będzie tak źle?) jednak chodzą plotki że i tą aktualizację zdjęto - niestety nie są potwierdzone oficjalnie jak w przypadku pierwszej, grudniowej wersji. W tym miejscu warto przypomnieć, że już dawno na rynku jest kolejna wersja systemu Android i to ona powinna się pojawić na Mi A1 (Oreo 8.1). Konkurencja mimo późniejszego wejścia na rynek wydała stabilną aktualizację przed Xiaomi. Takie opóźnienia nie powinny mieć miejsca w przypadku urządzenia objętego programem Android One.kolejna reklama Mi A1Problemy z aktualizacjami to nie wszystko

Kolejnym, obecnie największym "problemem" Xiaomi (w rzeczywistości nie wydaje mi się by ich to w ogóle obchodziło) jest nagonka społeczności developerskiej - i to bardzo słuszna nagonka, ponieważ firma łamie zasady licencji GPLv2 pod którą wydaje oprogramowanie dla swoich urządzeń. W jaki sposób? Nie udostępniając źródeł kernela.

Jak wiemy, Android bazuje na Linuxie - otwartoźródłowym systemie operacyjnym rozpowszechnianym właśnie pod licencją GPL, która mówi jasno, że może go używać każdy za darmo, jak i też modyfikować oraz wykorzystywać w dowolnych celach. Tu jednak podmiot zobligowany jest do udostępnienia źródeł swojej wersji wraz z wprowadzonymi modyfikacjami. Co więcej każdy ma prawo wprowadzać dalsze poprawki i dowolnie praktycznie modyfikować to oprogramowanie (dlatego też tzw. "custom romy" bazujące na oprogramowaniu producenta są w pełni legalne). Innymi słowy każdy, kto modyfikuje jądro systemu Linux, musi udostępnić publicznie jego źródła - czego Xiaomi nie robi (w odróżnieniu od wszystkich innych producentów). I być może nie jest to duży problem dla kogoś, kto nie bawi się "customami", jednak prawda jest taka, że Xiaomi korzysta pełnymi garściami, samemu nie spełniając warunków. Dlaczego Google nie wymusi od nich udostępnienia źródeł kernela? Co takiego Xiaomi ukrywa w swoim "czystym" Androidzie? Czego boją się pokazać?

Interweniuje społeczność

Czara goryczy powoli się przelewa - jeden z najpopularniejszych developerów, uznany na scenie Francisco - twórca szalenie popularnego Franco Kernela Wrzucił kilka tweetów odnośnie sytuacji, a jego tweety zostały na chwilę obecną "ćwierknięte" dalej 700 razy. Xiaomi udaje, że nie widzi sytuacji wstawiając wesoło n-tą z kolei grafikę z Mi A1 na swój fanpage. Urządzenie ma już kilka miesięcy i indiedeveloperzy naprawdę chcieliby zacząć przy nim prace, tym bardziej że Mi A1 ba bardzo duży potencjał. Na drodze stoi jednak Xiaomi.

Xiaomi Mi A1 to sztandarowy przykład tego jak nie robić produktu z kategorii Android One. Można by mieć więcej wyrozumiałości, gdyby firma określiła jakikolwiek termin, lub w ogóle dała odzew... Jednak nastała cisza - firma która aspiruje by być globalnym numerem jeden milczy w sprawach, w których nawaliła. I to nie nowa firma, a stary weteran, który zaczynał od właśnie modyfikowania Androida (żeby było śmieszniej: dzięki w/w licencji GPLv2 którą sami łamią). Xiaomi uśmierca swój produkt już na samym początku cyklu jego życia - a wiecie, jakim hitem byłby następca, gdyby firma pokazała dobre wsparcie społeczności? Najsmutniejsze w tym jest to, że firma nie poniesie odpowiedzialności - fundacja Linuxa nie jest komercyjną firmą która mogłaby egzekwować prawo.tweet Francisco

Nie zrozumcie mnie źle, nie jestem osobą której sensem życia jest mieć aktualną wersję Androida. Jako użytkownik Xiaomi A1 po prostu uważam (w odróżnieniu od większości dzisiejszych "klientów" Xiaomi), że fajnie byłoby dostać to, za co się zapłaciło i do czego zobligował się producent, ba - czym chwali się na potęgę w każdym możliwym miejscu!

Zakłamany marketing, w połączeniu z monstrualnym konsumeryzmem to rak dzisiejszego świata. Firmy więcej pompują w reklamy, które w ogóle nie mają nic wspólnego z rzeczywistością, niż w sam produkt. Wejdźcie sobie na fanpage Xiaomi Mi i policzcie ile postów dotyczy czerwonego wariantu Mi A1... A o wadliwych ekranach (to kolejny problem Mi A1, jednak nie dotyczy każdego egzemplarza a urządzeń na rynek indyjski) cisza - tego dowiesz się tylko wtedy, gdy kupisz wadliwy produkt.

Nie jestem jakimś wielkim zwolennikiem custom romów - jednak w tym przypadku chciałbym mieć możliwość zmiany fabrycznego oprogramowania pełnego błędów, braków i innej masy problemów. "Amatorzy" z XDA to przy developerach Xiaomi prawdziwi magicy... Jednak tu nie chodzi o mnie, czy o Ciebie - a o całą społeczność, która najwidoczniej jest wrogiem dla firmy.

 

 

źródła:inf. własna fanpage Mi na facebook.com, Twitter.com






Polecane artykuły

Testy

Poradniki

Tagi

 android   apple   ciekawostki   gaming   google   gry   internet   komputery   kosmos   microsoft   mobilne   nauka   polska   samsung   smartfon   smartfony   tablet   technologia   telefony   windows 

Korzystamy z plików cookies i umożliwiamy zamieszczanie ich osobom trzecim. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie.
Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies.