rozwiń filtry »

Wyszukiwanie publikacji

Aktualności

luty
04

Facebook pod ścianą - chodzi o gry free to play w serwisie

04.02.2019 12:00, dodał: Benek
Ocena:

Facebook ma obowiązek opublikować wewnętrzne dokumenty przedstawiające praktyki biznesowe firmy względem darmowych gier „Free to Play”. Niektóre treści okazały się być dość niespodziewane.

Popularny serwis społecznościowy od dłuższego czasu pozostaje przedmiotem krytyki nie tylko w związku z kontrowersyjnymi praktykami prywatności. Jeden z amerykańskich sędziów postawił ultimatum i dał Facebookowi 10 dni na opublikowanie wewnętrznych dokumentów, w których wyjaśnione są zasady zarządzania darmowymi grami „Free to Play”. Opublikowanie niektórych wewnętrznych dokumentów Facebooka na wniosek sędziego po raz pierwszy da możliwość dokładniejszego zgłębienia niektórych aspektów działalności firmy.

W 2012 roku wielu rodziców wystąpiło przeciwko gigantowi mediów społecznościowych w ramach pozwu grupowego. Ich dzieci nieumyślnie obciążały karty kredytowe rodziców kosztami w wysokości co najmniej kilku tysięcy dolarów, grając w gry na Facebooku i niechcący kupując przedmioty powiązane z grami. Oczywiście słowo "nieumyślnie" należy rozumieć szeroko - wiele z nich zapewne robiło to intencjonalnie, z nadzieją na to, że rodzice się o tym nie dowiedzą. Za każdym razem Facebook odmawiał zwrotu poniesionych wydatków. Co istotne, jedna ze spraw opiewa dokładnie na kwotę 6 545 dolarów (równowartość około 24 375 zł) ściągniętych z karty kredytowej skojarzonej z profilem na Facebooku w ramach zapłaty za przedmioty wykorzystywane w trakcie gry. Facebook nie przyznaje się do zarzutów i uważa, że wyłączną odpowiedzialność ponoszą w tym wypadku rodzice, czemu trudno się dziwić, choć...

Raporty Reveal News donoszą, iż jeden z pracowników Facebooka zwrócił uwagę na fakt, iż „dla dzieci niekoniecznie wygląda to, jak prawdziwe pieniądze”. Ponadto użytkowników generujących wysokie zyski dzięki zakupom związanym z grami określa się jako „wieloryby”. Pojęcie to pochodzi z żargonu hazardowego, gdzie opisuje się nim graczy regularnie obstawiających wysokie stawki (na granicy marnotrawstwa). Tacy gracze przynoszą regularne zyski dla kasyna.Jednakże to, że niektórzy z nieświadomych nabywców to nieletni, bez zdolności do czynności prawnych (bądź posiadający je jedynie w ograniczonym zakresie) nie stanowiło oczywiście w pierwszej kolejności powodu do zmartwień i we wszystkich przypadkach odmówiono wypłacenia odszkodowań, ponieważ to po stronie rodziców leży obowiązek monitorowania aktywności własnych dzieci. Pierwszy proces zakończył się ugodą.

„Bohaterem” kolejnej sprawy z 2015 roku był siedmiolatek, który grał w grę „Jurassic World” na iPadzie swojego ojca i dokonał w ramach aplikacji zakupów opiewających na kwotę około 4500 euro za pośrednictwem iTunes w ciągu zaledwie pięciu dni. Rodzina dowiedziała się o poniesionych kosztach, dopiero gdy ojciec chciał opłacić inną fakturę, a płatność została odrzucona z powodu niewystarczających środków. Cała sprawa ma jednak jasną stronę: firma Apple zgodziła się zawrzeć ugodę (w następstwie długiej wymiany korespondencji) i dokonała zwrotu środków. Taki obrót spraw to jednak wyjątek od reguły.

Dlaczego „darmowa” gra może szybko okazać się droga?

Wiele z tak zwanych gier „Free to play” jest szczególnie popularnych wśród młodszych graczy. „Free to play” oznacza, że teoretycznie nie trzeba ponosić kosztów, by zagrać w grę. Jednak by szybciej osiągać lepsze wyniki, często niezbędne jest skorzystanie z pewnych przedmiotów, a te można nabyć tylko za „prawdziwe” pieniądze. Czasem dana rzecz, którą można wyłącznie kupić, a nie uzyskać w grze, zapewnia graczowi dużą przewagę nad przeciwnikami. Z tego powodu krytycy cynicznie nazywają ten model „Pay to Win” (Zapłać, by Wygrać).

Rodzicu, chcesz uniknąć przykrych niespodzianek?

●       Dokładnie sprawdzaj, w jaką grę gra Twoje dziecko i czy jest w niej aktywna opcja zakupów w ramach aplikacji.
●       Gdy instalujesz nową aplikację, nie pozwalaj dziecku podglądać hasła, jakie wpisujesz. Może brzmi to nietypowo, jednak w opisanej powyżej sprawie to właśnie syn zapamiętał hasło ojca do iTunes i wykorzystał je do zakupów w ramach aplikacji.
●       Nie przechowuj danych kart kredytowych na portalach społecznościowych. Tam, gdzie to możliwe korzystaj z kart przedpłaconych. W ten sposób ograniczysz szkody w przypadku sytuacji awaryjnej.
●       Rozmawiaj z dzieckiem na ten temat i uświadom mu, że za przedmioty w grach płaci się „prawdziwymi” pieniędzmi, niezależnie od tego, jak miła dla oka i kolorowa jest grafika.
●       Dokładnie sprawdzaj pozycje na wyciągu z karty kredytowej oraz czytaj e-maile informujące o zakupach i pobranych plikach. W ten sposób jesteś w stanie zadziałać szybko i zminimalizować straty.

 

Źródło: inf. prasowa, zdj. tytułowe: CNET






Polecane artykuły

Testy

Tagi

 android   apple   ciekawostki   gaming   google   gry   internet   komputery   kosmos   microsoft   mobilne   nauka   polska   samsung   smartfon   smartfony   tablet   technologia   telefony   windows 

Korzystamy z plików cookies i umożliwiamy zamieszczanie ich osobom trzecim. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie.
Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies.